http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS znów o IV RP

Wojciech Szacki
2011-06-20, ostatnia aktualizacja 2011-06-20 12:30

- Rząd odnosi sukcesy tylko na zdjęciach, a Jerzy Buzek to człowiek dla ozdoby - mówił w niedzielę Jarosław Kaczyński
- Rząd odnosi sukcesy tylko na zdjęciach, a Jerzy Buzek to człowiek dla ozdoby - mówił w niedzielę Jarosław Kaczyński
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

- Będzie znów nad nami powiewała biało-czerwona flaga - obiecał Jarosław Kaczyński

SONDAŻ
Czy jesteś za powrotem IV RP i rządów PiS?

Tak
Nie
Trudno powiedzieć

- IV RP już nawet dzieci próbuje się straszyć. Dlatego już o niej nie mówię - ogłosił Jarosław Kaczyński w kampanii prezydenckiej.

Ale to już nieaktualne. W najnowszej wersji programu PiS, zaprezentowanej wczoraj przez Kaczyńskiego, czytamy: "PiS chce budować państwo silne i nowoczesne, demokratyczne i praworządne, zdolne do rozwiązywania zbiorowych problemów, które są źródłem opresji obywateli. Tak rozumiemy hasło budowy IV Rzeczypospolitej, które jest wciąż aktualne".

Prezentacja programu, szumnie nazwana "konwencją programową", odbyła się w niewielkiej sali w Centrum Prasowym Foksal w Warszawie. Przyszło 150, może 200 osób, a oprawa imprezy była skromna.

- To nie była konwencja. Potrafimy nowocześnie zorganizować wielkie wydarzenie, ale tym razem chodziło nam o pokazanie się od strony merytorycznej, a nie o rywalizację z ogromną szopką Platformy sprzed tygodnia w Gdańsku - mówi Joachim Brudziński, szef struktur PiS.

O programie zatytułowanym "Polska nowoczesna, Polska solidarna, Polska bezpieczna" pierwszy mówił Kaczyński. - Program partii musi być ściśle związany z rzeczywistością - spostrzegł. W jego przemówieniu przeważał jednak czarny obraz rządów PO, a nie propozycje PiS. - Platforma broni interesów establishmentu wywodzącego się z Okrągłego Stołu - powiedział.

Kaczyński utyskiwał, że za rządów PO opozycja poddana jest "operacji wykluczenia", że "podejmuje się działania, żeby opozycja miała mniejsze szanse w wyborach", że atakowany był nie tylko PiS, lecz także IPN, a nawet Główny Urząd Statystyczny. Ponadto PO używa brutalnego języka.

- Prymitywne plemię zaczyna dominować w parlamencie - ocenił Kaczyński. Platformie wszystko to uchodzi płazem, bo sprzyjają jej media.

O katastrofie smoleńskiej szef PiS mówił mało, jej wątek powraca jednak w tekście programu partii. PiS obarcza odpowiedzialnością za katastrofę obóz PO: "Systematyczna kampania przeciwko osobie sprawującej urząd Prezydenta RP zakończyła się smoleńską katastrofą, ponieważ z kampanią tą był ściśle związany brak dbałości o bezpieczeństwo głowy państwa". Kaczyński określił wczoraj Bronisława Komorowskiego jako "pełniącego funkcję prezydenta".

Ciąg porażek układający się w "operację autodegradacji Polski" to zdaniem Kaczyńskiego obraz polskiej polityki zagranicznej. - Rząd odnosi sukcesy tylko na zdjęciach, a Jerzy Buzek to człowiek dla ozdoby, nie ma żadnej władzy w Unii - mówił prezes PiS.

Kaczyńskiemu zdarzało się uciekać w dygresje. Od krytyki koncepcji Muzeum II Wojny Światowej przeszedł do uwagi, że na Zachodzie bardzo niewiele wie się o polskim cierpieniu w czasie wojny. - W Polsce był Holocaust. Ale Polacy też byli mordowani milionami, można powiedzieć, że był to drugi Holocaust - powiedział szef PiS.

Jakie zgłosił propozycje? Oddania prokuratury z powrotem ministrowi sprawiedliwości jako prokuratorowi generalnemu, ustanowienia wybieranego w wyborach powszechnych nowego rzecznika prawa, praworządności i praw obywatelskich. PiS chce też zmienić system podatkowy (jeden podatek dochodowy dla osób fizycznych i prawnych oraz reforma VAT), a także walczyć z wulgarnym językiem w polityce. Ktoś, kto użyje takich zwrotów, jak "hiena cmentarna", "bydło" czy "dorzynanie watahy", ma zniknąć z życia publicznego.

Gdy po Kaczyńskim zaczęła przemawiać Beata Szydło, zaczęły się ciche rozmowy, część słuchaczy ziewała, kilku wyszło z sali, co najwyraźniej zdenerwowało prezesa. Gestem przywołał szefa klubu Mariusza Błaszczaka i coś mu powiedział. Po chwili do paru stojących w drzwiach działaczy podszedł jeden z organizatorów i przekazał polecenie: "Panowie, jest prośba od prezesa. Proszę usiąść, są puste krzesła".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 4
  • 2
  • 1
  • 46 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':