Tak orzekł wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny w sporze między premierem Donaldem Tuskiem a Stowarzyszeniem Lokalnych Grup Obywatelskich.
NSA podtrzymał więc wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w grudniu 2010 r. uchylił decyzję premiera o odmowie udostępnienia Stowarzyszeniu fragmentu protokołu z posiedzenia Kolegium do spraw Służb Specjalnych. Na tym posiedzeniu dwa lata wcześniej premier miał wydać szefom
ABW, CBA i Służby Kontrwywiadu Wojskowego polecenie stworzenia "tarczy antykorupcyjnej", która miała osłaniać najważniejsze prywatyzacje i zamówienia publiczne.
Premier odmówił ze względu na tajność protokołu. Sąd chciał zbadać, czy protokół ma klauzulę tajności, a jeśli tak, to czy zawarte w nim informacje o "tarczy" słusznie zostały utajnione. Jednak premier także sądowi odmówił pokazania protokołu. Nie mogąc więc zbadać słuszności odmowy wydanej Stowarzyszeniu przez premiera, sąd po prostu ją uchylił.
- To bardzo ważny wyrok. Znaczy, że władza nie może odcinać obywateli od informacji poprzez utajnianie jej. A jeśli to robi - sąd może to skontrolować - mówił po rozprawie Krzysztof Izdebski ze Stowarzyszenia Lokalnych Grup Obywatelskich - Teraz ponownie zwrócimy się do premiera o udostępnienie protokołu. Jeśli odmówi, powołując się na tajemnicę, odwołamy się do sądu. I sądowi premier już nie będzie mógł odmówić pokazania protokołu - dodaje.
Gdy Antykorupcyjna Koalicja Organizacji Pozarządowych, w skład której wchodzi SLGO, postanowiła zbadać sprawę "tarczy" po tym, jak b. szef CBA
Mariusz Kamiński zarzucił rządowi (w związku z fiaskiem przetargu na sprzedaż Stoczni Szczecińskiej), że "tarcza" jest tworem teoretycznym. Kancelaria premiera opublikowała wtedy na stronie internetowej listę podmiotów, których
prywatyzacja będzie miała największe znaczenie dla państwa, kalendarium działań służb specjalnych w ramach "tarczy antykorupcyjnej", dokumenty z CBA, ABW i SKW o podjętych przez te służby działaniach w związku z "tarczą".
Miała ona objąć 161 przetargów (m.in. zakup samochodów przez policję, budowę Stadionu Narodowego w Warszawie, zakup oprogramowania dla szkół i kurtek dla pracowników Poczty Polskiej) i 79 spółek przeznaczonych do prywatyzacji (m.in. Giełda Papierów Wartościowych,
PZU, Lotos, stocznie w Szczecinie i Gdyni). CBA miało monitorować przetargi na boiska "orliki". ABW deklarowało, że do "tarczy" przeszkoliło prawie 4 tys. urzędników.
Jednak polecenie premiera o utworzeniu "tarczy" nie zostało sformalizowane. Jedynym jego śladem jest informacja o istnieniu "tarczy" zawarta w dokumencie przygotowanym z okazji 500 dni rządu.
Niejasny byt "tarczy" to przejaw szerszego problemu. Izdebski podkreśla, że w Polsce proces podejmowania decyzji przez władze jest mocno nieprzejrzysty. Nie ujawnia się opinii eksperckich ani tego, kto przygotowuje projekty aktów prawnych. W sprawie "tarczy" nie znamy nawet treści decyzji. Wiele dokumentów utajnia się rutynowo - np. tajne są protokoły z posiedzeń Rady Ministrów niezależnie od tego, czy były na nich omawiane jakieś sprawy tajne. Stowarzyszenie zaskarżyło właśnie do WSA decyzję o odmowie udostępnienia jednego z takich protokołów.
Przykładem nieujawniania eksperckich opinii była niedawna odmowa udostępnienia opinii, na których istnienie powoływał się prezydent Bronisław Komorowski, podpisując ustawę o zmianach w OFE.