Komisja pracowała trzy i pół roku. Jej powołanie było jedną z pierwszych decyzji Sejmu utworzonego po wyborach w 2007 r. przegranych przez
PiS.
Barbara Blida zginęła 25 kwietnia 2007 r., gdy do jej domu z nakazem zatrzymania weszła
ABW. Śmierć byłej posłanki wstrząsnęła opinią publiczną. PiS, gdy rządził, nie godził się na powołanie komisji wyjaśniającej jej śmierć.
Ryszard Kalisz (
SLD), przewodniczący komisji i główny autor projektu raportu, przekazał go wczoraj pozostałym posłom. Nieoficjalnie wiadomo, że treść dokumentu była konsultowana z przedstawicielami PO i
PSL, co oznacza, że raport powinien zostać przyjęty przez komisję.
Wnioski raportu są bardzo mocne. Rekomenduje postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego - w 2007 r. premiera - oraz Zbigniewa Ziobry - ministra sprawiedliwości w jego rządzie.
Jarosław Kaczyński według projektu raportu ma być odpowiedzialny za trzykrotne złamanie prawa jako szef rządu:
* w lutym i w marcu 2007 r. bezprawnie organizował nieformalne narady, na których przedstawiciele resortu sprawiedliwości i ABW referowali śledztwo dotyczące mafii węglowej i na których ustalano, jak działać w tej sprawie (np. czy zakładać Blidzie kajdanki);
* 11 września 2006 r. i 19 kwietnia 2007 r. jako premier wydał rozporządzenia stawiające Ziobrę ponad pozostałymi ministrami rządu w sprawach śledztw najwyższej wagi. Dokument stwierdza, że Kaczyński zrobił Ziobrę "nadministrem", a to złamanie konstytucji;
* b. premier powinien ponieść odpowiedzialność także za to, że "realizując koncepcję wykluczenia dużych grup obywateli, stworzył system eliminowania, przy zastosowaniu przepisów prawa karnego, poszczególnych osób zaliczonych do tych grup, w szczególności w stosunku do Barbary Blidy".
Tym zarzutem raport obejmuje też Zbigniewa Ziobrę. Ma on również ponieść konsekwencje za to, że okłamał Sejm, gdy po śmierci Blidy przedstawiał posłom okoliczności sprawy.
Dlaczego Trybunał Stanu? Bo najwyżsi urzędnicy, jak premier i minister konstytucyjny, nie mogą w zwykłym trybie odpowiadać za przestępstwa popełnione w czasie sprawowania urzędu. Komisja śledcza może rekomendować postawienie kogoś przed Trybunałem Stanu, ale decyzję podejmuje komisja odpowiedzialności konstytucyjnej. Żeby rozpatrzyła wniosek, potrzebne są podpisy 115 posłów. SLD właśnie zaczyna je zbierać.
Odpowiedzialność karną powinien według projektu ponieść b. szef ABW Bogdan Święczkowski za ujawnienie podczas narady u Kaczyńskiego szczegółów śledztwa przeciwko Blidzie. A także jego zastępca Grzegorz Ocieczek, który był na miejscu śmierci Blidy. Miał tam dopuścić do "zacierania śladów mogących mieć decydujące znaczenie procesowe".
Sprawa zacierania śladów zajmuje w projekcie osobne miejsce. Dokument mówi wprost, że na miejscu śmierci Blidy doszło do matactwa. Po co? Bo funkcjonariusze ABW próbowali ukryć prawdziwy przebieg zdarzeń. W projekcie raportu czytamy, że Blida mogła nie popełnić samobójstwa (jak mówi wersja oficjalna), lecz zginąć od strzału, który padł w trakcie szamotaniny z funkcjonariuszką pilnującą jej w łazience. To najdalej idąca teza projektu: "Zdaniem Komisji Barbara Blida nie chciała popełnić samobójstwa (...). Przed prokuratorem miała zamiar wyjaśnić sprawę i oczyścić się z zarzutów". Bała się jednak upokorzenia - głosi dokument - jakim byłyby sfilmowanie jej zatrzymania i spektakl w mediach. Dlatego chciała się postrzelić, tak by zabrano ją do szpitala. Komisja wysuwa hipotezę, że w chwili, "gdy agentka zobaczyła w rękach Barbary Blidy broń, próbowała ją powstrzymać i w ten sposób doszło do szamotaniny".