W niewielkim Legionowie pod Warszawą założyciele ruchu
Ratujmaluchy.pl Karolina i Tomasz Elbanowscy we wtorek odbierali na poczcie listy. Dwa pudła, w każdym podpisy przeciw obniżeniu wieku szkolnego. Na stronie Ratujmaluchy.pl licznik pokazuje ponad 68 tys. podpisów, wieczorem już 102 tys. Do złożenia obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy oświatowej potrzeba 100 tys. podpisów. Do 4 lipca jest czas na dostarczenie ich do Sejmie. Cel: wycofanie obowiązku szkolnego dla sześciolatków oraz finansowanie przedszkoli z
budżetu centralnego.
- Każdy ma prawo do debaty publicznej - mówi na to Grzegorz Żurawski, rzecznik
MEN. Uważa, że wycofanie się z reformy byłoby krokiem w tył. Dlaczego? - System oświaty przygotowuje się od dwóch lat. Szkoły i samorządy zainwestowały w wyposażenie, wyszkoliły nauczycieli - odpowiada.
Ratujmaluchy.pl zrzesza rodziców (ciągle nowych), którzy nie godzą się na posyłanie sześciolatków do szkół. Ruch powstał w 2008 r. Wydawało się, że zniknie, gdy Sejm przyjął ustawę z obowiązkiem szkolnym dla sześciolatków. Nie zniknął, przybywa mu zwolenników.
- Przedszkoli ciągle brakuje. A reforma wpakowała
dzieci sześcioletnie, a nawet pięcioletnie do nieprzygotowanych szkół. Za rok czeka nas kulminacja, do szkół pójdą dwa roczniki naraz. To malutkie dzieci, delikatne, a rekrutuje się je do systemu zupełnie na nie nieprzygotowanego - mówi Karolina Elbanowska.
Na Facebooku piszą
rodzice: "Jak sobie wyobrażają
dziecko w 30-osobowej zerówce? Taka szykuje się w szkole córki! Czy naprawdę uważają, że przepełnione klasy, zły program nauczania, duże różnice wieku itp. jest najlepsze dla naszych dzieci?".
"Moja córka jest z końca 2006 roku. Gdy pomyślę, że ma chodzić do szkoły z dziećmi o 2 lata starszymi, to mi się słabo robi".
Dlatego rodzice chcą zmienić ustawę. Podpisy pod projektem zbierali w szkołach, na festynach, w biurowcach, gdzie pracują, w supermarketach, a nawet w ogrodzie zoologicznym.
- Mam nadzieję, że posłowie zareagują, jak zobaczą, ilu rodziców jest przeciw reformie. Będą mieli świadomość, czego chcą ludzie, którzy na nich głosują - mówi Krystyna z Rudy Śląskiej, działaczka ruchu.
A rodzice rzeczywiście nie uwierzyli w sens reformy. Do 2012 r. mają wybór, czy posłać sześciolatka do pierwszej klasy, czy do zerówki (ta często jest w szkole). Decyduje się na to niespełna 10 proc. rocznie. A w 2012 r. do pierwszych klas mają iść wszystkie sześciolatki i dzieci siedmioletnie, które rok wcześniej zostały w zerówkach - czyli 370 tys. razy dwa.
Czy nowelizacja Ratujmaluchy ma w Sejmie szanse?
- Wycofanie się z reformy nie wchodzi w grę - mówi posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO) z komisji edukacji. Minister Katarzyna Hall, w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówiła, że rodzice nadal będą mogli dziecko zatrzymać w przedszkolu. Wystarczy, że poproszą o opinię psychologa.
Nieoficjalnie mówi się, że PO rozważa przedłużenie okresu przejściowego dla sześciolatków o kilka lat.