Odrzucenie poprawki rekomendował w imieniu rządu wiceminister pracy i polityki społecznej Marek Bucior. - W naszym głębokim przekonaniu stwarza ona problem natury konstytucyjnej: sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej, ochrony godności człowieka i zasadą równości - przekonywał.
Przypomniał też, że w ustawie o pieczy zastępczej jest zastrzeżenie, że osoba ubiegająca się o nią ma dawać rękojmię właściwego sprawowania władzy rodzicielskiej. - To będzie badał sąd - tu nie będzie żadnej dowolności ani żadnego automatyzmu - podkreślał wiceminister.
Przeciw senackiej poprawce wystąpiła też pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Elżbieta Radziszewska. - Wątpliwość konstytucyjną budzi też to, że ten przepis jest niekompletny. Nie wiadomo, jak oceniać czyjąś orientację: na oko? Poza tym możemy mieć taką życiową sytuację, że po śmierci rodziców o opiekę nad dzieckiem będzie się starała ciotka. I będziemy badać jej orientację? - mówiła.
- Nie wyobrażam sobie jako matka i osoba, która wiele lat zajmowała się dziećmi zawodowo, żebyśmy uchwalili prawo, które dopuszcza, by dzieckiem opiekowały się osoby homoseksualne - broniła poprawki Teresa Wargocka (
PiS).
- A ja sobie nie wyobrażam, żebyśmy ustanowili prawo, które eliminuje część obywateli z możliwości korzystania z pełni praw. Przecież nawet zawarcie ślubu w kościele nie daje rękojmi, że małżonkowie zapewnią dziecku właściwe wychowanie - kontrargumentował Norbert Raba (PO). - Niech pan nie obraża katolików! - odpowiadano mu z sali.
Poprawkę za sprzeczną z konstytucją uznało też sejmowe biuro legislacyjne. Za poprawką opowiedziało się 12 posłów, przeciw - 21.