Dziś komisja nadzwyczajna Sejmu będzie głosowała propozycje prezydenta Bronisława Komorowskiego zmian w konstytucji wynikających z członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Obliguje nas do tego m.in. przyjęcie traktatu lizbońskiego. Wczoraj projekt przyjęła specjalna podkomisja. Wbrew pierwotnym zapisom nie będzie w nim zmian umożliwiających przyjęcie euro.
- Na to zgodził się prezydent Bronisław Komorowski - argumentował poseł Karol Karski z
PiS. - Cóż, taka jest natura kompromisu - mówi "Gazecie" prezydencki minister Krzysztof Łaszkiewicz.
Nowelizacja wprowadza w polskiej konstytucji rozdział Xa, który stwierdza, że Polska jest członkiem Unii i wprowadza zasady, zgodnie z którymi Polska upoważnia UE do „wykonywania kompetencji władzy publicznej w niektórych sprawach”. Zgodnie z nowelizacją
możliwe to będzie uchwałą Sejmu, a następnie Senatu przyjętą dwiema trzecimi liczby głosów przy obecności co najmniej połowy posłów oraz senatorów. Lub przez referendum. Te zmiany na wniosek rządu będzie zatwierdzać prezydent.
Nowelizacja wprowadza też zmianę dotyczącą wyborów do Parlamentu Europejskiego. Czynne i bierne prawo wyborcze będą mieć nie tylko Polacy, ale i obywatele Unii niebędący obywatelami polskimi.
Jest też stwierdzenie, że to Rada Ministrów prowadzi politykę Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej - co zdaniem części prawników potwierdza rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem i premierem wynikające z wyroku Trybunału Konstytucyjnego (chodzi o tzw. spory o krzesło z okresu kohabitacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego z rządem PO-
PSL).
Nowelizacja ustala także zasady występowania z Unii (decyzja prezydenta na wniosek premiera, przegłosowana przez dwie trzecie Sejmu i Senatu). Przy czym - jak zaznaczał poseł Karski - "nie wyobraża sobie" występowania Polski z UE.
Najwięcej wątpliwości budzi zapis o konieczności podejmowania decyzji większością dwóch trzecich w przypadku "konstytucyjnych zasad finansów publicznych". - Czy to oznacza, że nawet podejmowanie negocjacji w sprawie euro jest sprzeczne z konstytucją? - pytał poseł Grzegorz Karpiński (PO), przypominając, że "
złoty polski" jest zapisany w ustawie zasadniczej. Prawnicy z biura legislacyjnego tłumaczyli, że nie, bo negocjacje "nie przesądzają o ich wyniku".
- To prawda, nie ma zapisów o euro, także zapis o "konstytucyjnych zasadach finansów publicznych" budzi wątpliwości, ale uznaliśmy, że gdy Polska będzie wchodziła do strefy euro, i tak trzeba będzie zmienić konstytucję - bronił kompromisu minister Krzysztof Łaszkiewicz w Kancelarii Prezydenta.
Według szefa komisji nadzwyczajnej Jarosława Gowina (PO), jeśli kompromis zostanie potwierdzony w środowym głosowaniu, to jest szansa na przyjęcie nowelizacji przed rozpoczęciem polskiej prezydencji. Będzie to jednak gest symboliczny. Nowe zapisy wejdą w życie sześć miesięcy po opublikowaniu, czyli na przełomie 2011 i 2012 roku.