http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rodzina bez kontraktu

Rozmawiała Renata Grochal
2011-06-02, ostatnia aktualizacja 2011-06-02 20:20

Targi ślubne
Targi ślubne
Fot. Michał Grocholski / Agencja Gazeta

- Coraz więcej Polaków żyje z sobą bez ślubu, a związki partnerskie dałyby im bezpieczeństwo - mówi prof. Irena E. Kotowska, demograf z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej

Prof. Irena Kotowska
Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Prof. Irena Kotowska

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



SLD złożył w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich. Dałaby ona związkom prawo do dziedziczenia, wspólnego rozliczania się, zasięgania w szpitalu informacji o stanie zdrowia partnera, a także decydowania o miejscu pochówku. Ustawa obejmuje też związki homoseksualne.

W sondażu "Gazety" za regulacja związków opowiedziała się ponad połowa badanych (w tym dwie trzecie wyborców PO). Mimo to rządząca Platforma nie chce uchwalić projektu przed wyborami, w obawie że zrazi do siebie konserwatywny elektorat. Jednak premier Donald Tusk zadeklarował, że PO wróci do sprawy po wyborach.

Rozmowa z prof. Ireną E. Kotowską, demografem z Instytutu Statystyki i Demografii warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej

Renata Grochal: Ile jest w Polsce konkubinatów?

Prof. Irena E. Kotowska: Nie wiemy. Mamy dane o małżeństwach, rozwodach i separacjach, bo są rejestrowane. Ale nie mamy informacji o coraz częściej spotykanej formie tworzenia rodzin, jaką są związki kohabitacyjne, czyli partnerskie.

Z danych GUS z 2010 r. wynika, że około 20 proc. dzieci rodzi się poza małżeństwem.

- Tak, w miastach nawet 23 proc. Rosnący odsetek urodzeń pozamałżeńskich to sygnał, że wzrasta liczba urodzeń w konkubinatach, choć może to być też związane z rosnącą liczbą samotnych matek. Co prawda dane ze spisu powszechnego z 2002 r. pokazały, że osoby w związkach partnerskich stanowiły zaledwie 2,2 proc. ogółu osób tworzących rodziny, ale można sądzić, że ten odsetek jest większy. I że stopniowo rośnie. Według danych badania ankietowego "European Social Survey" z 2006 r. odsetek ten wynosił 4,5 proc. Ale to dane dotyczące sytuacji w momencie badania, które zaniżają skalę tego zjawiska.

W 2006 r. zbadaliśmy reprezentatywną grupę 3 tys. kobiet w wieku 25-40 lat i ich partnerów. Spytaliśmy m.in. o historie ich związków. W latach 1990-94 spośród pierwszych związków kobiet 12 proc. stanowiły związki partnerskie, zaś w latach 2004-06 udział konkubinatów wynosił 36 proc. Rośnie zatem znaczenie tej formy tworzenia rodziny. Mam nadzieję, że badanie "Generacje, rodziny i płeć kulturowa", które prowadzimy na próbie 20 tys. osób, a także trwający spis powszechny dostarczą nowych danych o skali tych zmian.

Jednak w porównaniu do innych krajów europejskich, a zwłaszcza krajów nordyckich czy Francji, gdzie ponad połowę pierwszych związków stanowią konkubinaty, ta liczba w Polsce jest stosunkowo niewielka.

Dlaczego ludzie nie biorą ślubów?

- Może to wynikać zarówno ze zmian norm i wartości, nieudanych doświadczeń, jak i odkładania decyzji o ślubie czy rezygnacji z niego ze względów materialnych czy formalnych. W Polsce wzrost liczby konkubinatów, zwłaszcza w ostatnim dwudziestoleciu, jest raczej efektem zmiany systemu wartości. Można ją zauważyć szczególnie w pokoleniu, które dorastało w latach 90.

W Europie Zachodniej wzrost popularności konkubinatów w latach 70. był związany z rewolucją obyczajową końca lat 60., kontestacją norm i wartości, także instytucji małżeństwa. Nastąpiło oddzielenie życia seksualnego od małżeństwa. By wspólnie żyć, ludzie nie muszą brać ślubu. Spada więc motywacja do zawarcia małżeństwa.

Kto częściej tworzy konkubinaty, młodzi czy starsi?

- Z jednej strony konkubinaty występują wśród osób młodszych. Z danych spisu z 2002 r. wynikało, że co trzecia para kohabitująca była tworzona przez osoby w wieku 20-29 lat, mieszkańców miast. W latach 90. konkubinaty były częstsze wśród osób gorzej wykształconych, ale po 2000 r. zaczęła rosnąć częstotliwość tego typu związków wśród kobiet z wykształceniem średnim i wyższym.

Stosunkowo częste są też konkubinaty wśród osób starszych, rozwiedzionych. Mogą być więc traktowane jako związki zawierane po doświadczeniu małżeństwa i jako forma bycia z sobą przed małżeństwem.

Czyli bycie z sobą na próbę.

- Żeby sprawdzić, jak im się będzie układać. Małżeństwo młodzi traktują jako poważną decyzję, wymagającą przygotowań. Trudniej je rozwiązać także ze względu na formalności.

Z kolei partnerzy w późniejszym wieku mają na ogół za sobą nieudane związki, traumatyczne przeżycia związane z rozwodem. I to może powodować niechęć do formalizowania kolejnego związku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6
  • 5
  • 1
  • 9
  • 4
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':