Jak ujawniła poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" tekście
"CIA miało tajne więzienia w Polsce" tajne śledztwo trwa od 2008 r. Prokurator Jerzy Mierzewski chciał postawić urzędnikom państwowym rządu
SLD zarzuty m.in. bezprawnego pozbawienia wolności i udziału w zbrodni przeciwko ludzkości. Dwa tygodnie temu śledztwo mu odebrano.
Prezydent Komorowski pytany przez Monikę Olejnik czy zwolni z tajemnicy państwowej b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego powiedział: - Na razie takiego wystąpienia nie ma. Jeśli wpłynie to je rozważę. To nie jest takie proste, bo w polskich procedurach [nikt] tego rodzaju decyzji nie podejmował. Jest pytanie czy należy poszerzać obszar podejrzeń w stosunku do Polski o byłego prezydenta. Nie ukrywam, że z pewnym niepokojem obserwuję zmiany personalne [odwołanie prok. Mierzewskiego i jego zastępcy], chciałbym żeby sprawa była wyjaśniona ostatecznie i do końca. Po to jest śledztwo, żeby sprawdzić czy takie fakty miały miejsce. Jestem jednym z niewielu, a może nawet jedynym polskim politykiem, który kiedy sprawa się pojawiła po raz pierwszy mówiłem o potrzebie bardzo rzetelnego śledztwa i nie odwoływania się do jakiejś lojalności sojuszniczej.
Komorowski zauważył też: - Ekipa rządów lewicowych, która jest najbardziej zagrożona oskarżeniem, oraz rządy PiS i Samoobrony mówiły, że tego rodzaju przypadków nie było. Ja wolałbym żeby to powiedziała prokuratura polska i liczę na wyjaśnienie sprawy do końca. Ale nie mam wiedzy i nie powinienem jej posiadać, bo to jest wiedza, którą w tej chwili gromadzi niezależna prokuratura.
Kaczyński w Pałacu? Chciałbym by tak było zawsze Monika Olejnik pytała też prezydenta, czy obecność Jarosława Kaczyńskiego w Pałacu Prezydenckim na spotkaniu z Barackiem Obamą oznacza "zresetowanie" stosunków z prezesem PiS, który bojkotował do tej pory zaproszenia prezydenta Komorowskiego. - Ja nigdy nie miałem z tym problemów. Obrazem, który zobaczyli Amerykanie był to dobry wizerunek Polski. Pokazaliśmy, że mówiąc różnymi głosami możemy być zjednoczeni. Widać było, że może być normalnie, że prezydent może zapraszać opozycję, a opozycja może służyć Polsce. Chciałoby się, żeby tak było zawsze, ale powtarzam, że ja nie mam z tym problemów.
Prezydent odniósł się także do nieobecności prezydenta Lecha Wałęsy w Pałacu Prezydenckim. - Bez wątpienia spotkanie z Lechem Wałęsą byłoby lepsze niż bez niego zarówno dla strony polskiej jak i amerykańskiej.
Kuźniar powinien być bardziej wstrzemięźliwy Bronisław Komorowski delikatnie upomniał prof. Romana Kuźniara, swojego doradcę ds. stosunków międzynarodowych. Chodzi o wywiad dla "Gazety Wyborczej", w którym Kuźniar zgodził się z tym, że Amerykanie szybko zapominają o tym, że ktoś coś dla nich zrobił. - Tak jest, jeżeli mają do czynienia z jeleniami, jakimi czasem byliśmy w podejściu do Ameryki. Każdy kraj chętnie skorzystałby z naiwności młodzieńca zapatrzonego w swego idola - powiedział. Według Romana Kuźniara wśród polskich polityków widać frustrację z powodu nie tak dawnego "wasalnego" stosunku do Ameryki. - Tę frustrację da się odczuć w rozmowach nieoficjalnych, bo oficjalnie obowiązuje wciąż nastawienie proamerykańskie. Kiedy kilka lat temu przestrzegałem przed takim rozwojem sytuacji, byłem oskarżany o antyamerykanizm - ubolewał były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Co na to prezydent? - W języku publicystyki to absolutnie dopuszczalne. Prezydent powinien mieć doradców, którzy reprezentują różne punkty widzenia. W tym kontekście nic złego się nie stało. Ale wolałbym, żeby doradcy zachowali wstrzemięźliwość i nie występowali w roli publicystów.
AntyKomor? Ja się tym nie przejmuję W Radiu Zet Bronisław Komorowski mówił również o stronie Antykomor.pl, na której zamieszczono m.in. złośliwe wobec prezydenta fotomontaże, czy grę polegającą na strzelaniu do prezydenta RP. Niedawno do
mieszkania właściciela strony weszli o 6 rano funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zarekwirowali m.in. laptopa. Przestraszony interwencją
ABW, właściciel strony AntyKomor.pl, sam ją zamknął.
Prezydent pytany, co sądzi o serwisie AntyKomor.pl stwierdził: - Ja się tego rodzaju rzeczami nie przejmowałem i nie przejmuję. Ale odsyłam do badań, które pokazują, że opinia publiczna jest zaniepokojona takimi zjawiskami.
Zdaniem prezydenta to "problem państwa czy uczymy w nim szacunku dla demokracji i państwa polskiego i czy pozwalamy, żeby na latarni wisiała kukła prezydenta albo premiera, lub pocięta mapa Polski, czy też nie".
Bronisław Komorowski uznał, że na "zalew chamstwa" powinni bardziej reagować dziennikarze. - Do tej pory w tej kwestii wielu dziennikarzy milczało, a teraz odzywają się w obronie człowieka, który organizuje grę w strzelanie do prezydenta. Coś jest chorego w tym braku proporcji - mówił. Dał jednak do zrozumienia, że akcja ABW była niewspółmierna do sytuacji. - Wolałbym, żeby nie było sytuacji, w której ABW stwarzałaby wrażenie nadzwyczajności - podkreślił prezydent Komorowski.