http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pułapki na przemytników i ich przemyślne sposoby

Bogdan Wróblewski
2011-04-01, ostatnia aktualizacja 2011-04-01 01:03

2006 rok, grudzień, zatrzymanie rekordowego przemytu kokainy na trasie Goeteborg - Świnoujście
2006 rok, grudzień, zatrzymanie rekordowego przemytu kokainy na trasie Goeteborg - Świnoujście
FOT. MATERIALY POLICJI

"Zakup kontrolowany" i "przesyłka niejawnie nadzorowana" - takie specjalne, tajne narzędzia (ale legalne pułapki) ułatwiające walkę m.in. z gangami narkotykowymi - policja i służby specjalne stosować mogą w Polsce dopiero od 1998 r.

74 kg czystej heroiny znalezionej u obywatela Polski na przejściu granicznym w Jędrzychowicach
Fot. Bartłomiej Sowa / AG
74 kg czystej heroiny znalezionej u obywatela Polski na przejściu granicznym w...
15 lutego 2008. Rozpoczęcie procesu dotyczącego największego w historii przemytu kokainy. Na ławie oskarżonych Piotr A. i Carlos A.
Fot. Dariusz GORAJSKI / AG
15 lutego 2008. Rozpoczęcie procesu dotyczącego największego w historii...
Warszawa, zatrzymanie mężczyzny ściganego w sprawie narkotykowej
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Warszawa, zatrzymanie mężczyzny ściganego w sprawie narkotykowej
ZOBACZ TAKŻE
Zakup kontrolowany to przebieranka polegająca na tym, że funkcjonariusz działający pod przykryciem (o fałszywej tożsamości) wiedząc, że ktoś sprzedaje narkotyki podaje się za zainteresowanego zakupem. A gdy dobije targu i weźmie towar, sprzedawcy zakłada kajdanki na ręce.

Z przesyłką niejawnie nadzorowaną mamy do czynienia wówczas, gdy służba ma informację np. o wysłaniu firmą kurierską paczki z kokainą w środku. ABW, czy CBŚ może ją przejąć, wyjąć narkotyk i paczkę puścić dalej. Firma musi się na to zgodzić i rzecz zachować w tajemnicy. Pakunek - zwykle uzbrojony w tzw. sygnalizator otwarcia - idzie dalej zwykłą drogą. Cały czas jest monitorowany. Odbiorca też. Bo jest on zwykle niczego nie świadomym słupem, a w tej sztuczce chodzi o to, by złapać faktycznego adresata.

Operacja "Bacha"

Pierwsza operację kontrolowanego zakupu narkotyków policja przeprowadziła w lutym 1998 r. Dwaj policjanci działający pod przykryciem w tajnej operacji pod kryptonimem "Bacha", podając się za Polaków mieszkających w Niemczech, zamówili w Warszawie trzy kilogramy amfetaminy. 16 lutego w pokoju nr 305 hotelu Victoria doszło do transakcji. Kobieta przyniosła pierwszy kilogram narkotyku, od przebranych policjantów otrzymała 4,6 tys. dolarów. Gdy zamknęła za sobą drzwi, została zatrzymana. W hotelowym foyer policjanci ujęli jej męża oraz jego przyjaciela Maksyma Z. Byli jej obstawą. Przy wejściu do Victorii zatrzymany został Piotr S., gangster, właściciel amfetaminy. A w taksówce obok hotelu dwaj mężczyźni którzy dostarczyli towar. Wszyscy zostali skazani na kary od 4,5 do 7 lat więzienia. - To było nasze ćwiczenie warsztatowe - komentował dyrektor Biura ds. Narkotyków KGP (później wcielonego do CBŚ). Policja robiła potem co roku ok. 30 kontrolowanych zakupów.

MS "Jurata"

Jeszcze zanim legalnie można było przepakować narkotyki, do Polski na statku MS "Jurata" z Caracas (Wenezuela) do Gdyni przypłynąć miała tona kokainy (1190 kg brutto). Był rok 1994. Ten gigantyczny transport oczywiście nie był przeznaczony na rynek krajowy, ale 1/4 udziałów mieli w nim mocni wówczas pruszkowscy gangsterzy. "Pruszków" miał zresztą swojego rezydenta w Ameryce Płd. Gdy "Jurata" zawinęła do portu Birkenhead pod Liverpoolem w transporcie dachówek bitumicznych i beczkach z lepikiem brytyjscy celnicy odkryli kokainę. Transport puścili dalej, żeby polskie służby dotarły do odbiorców (co się nie udało, zatrzymany i skazany został tylko właściciel magazynu, który odebrał lepik).

Dopiero kilka lat później, po rozbiciu gangu przemytników (kursujących samolotami z Wenezueli, Kolumbii, czy Peru do Europy) i po zeznaniach świadka koronnego, o udział w tym przemycie oskarżony został jeden z bossów "Pruszkowa" Leszek D. "Wańka". Dopiero kilka dni temu po dwóch procesach skazany został za "Juratę" na osiem lat więzienia. Znacznie wcześniej stracił ponoć na tym interesie okrągły milion dolarów.

Kokaina w glince

W grudniu 2006 r. do portu w Świnoujściu zawinął statek z mąką. Udawała 1128,5 kg kokainy wymieszanej glinką ceramiczną, która wypłynęła z Wenezueli. Towar wart w hurcie 35 mln dolarów zamienili w porcie w Goeteborgu szwedzcy policjanci. Odbiorcą w Polsce był "biznesmen" Piotr A., a ładunek miał ostatecznie przycumować w Rotterdamie. W takich operacjach największą sztuką jest utrzymać zamianę narkotyku na substytut aż do finału. Tym razem CBŚ się to nie udało.

Zatrzymani zostali w Polsce tylko Piotr A. i Kolumbijczyk Carlos A. Po poszlakowym procesie - twierdzili, że nie mają pojęcia, kto zmieszał glinkę z narkotykiem - obaj w ubiegłym roku zostali skazani. Sąd nie dał się nabrać na opowieść o tym, że opłaca się w sprowadzać glinkę z Wenezueli, gdy w tym czasie jej cena w Polsce wynosiła ok. 80 zł za tonę.

Separator dla Korka

Także w ubiegłym roku za przemyt kokainy wartej ok. 60 mln zł skazany został Andrzej H. ps. Korek, boss mocnej nie tylko w Warszawie grupy "mokotowskiej". Rok zabrało zebranie dowodów, że to Korek stoi za przemytem do Polski 325 kg kokainy. Przypłynęła do Polski ukryta w tzw. separatorze, urządzeniu służącym do odsiarczania ropy naftowej, ponoć specjalnie zbudowanym na potrzeby tego przemytu. Proces Korka trwał kilka lat.

Kokaina płynęła popularnym szlakiem szmuglerów z portu Puerto Cabello w Wenezueli do Hamburga. Tam towar przeładowano na holenderski statek, który w styczniu 2003 r. zacumował w Gdyni. Ta przesyłka nawet nie była przez CBŚ nadzorowana, bo od razu wydała się podejrzana celnikom. Podejrzenia wzbudziło to, że rzekomy odbiorca działał w branży budowlanej, a nie paliwowej. Ten transport - jako jedyny z wyżej wymienionych - prawdopodobnie szedł na polski rynek.

Kilkaset kilogramów - takie, według szacunków CBŚ - jest roczne spożycie kokainy w Polsce. Najdroższego narkotyku (działka 180-250 zł), używanego przez topowych gangsterów i celebrytów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':