Komunikat trwa osiem minut.
Radio Maryja nadaje go kilka razy na dobę. O. Rydzyk tłumaczy w nim, dlaczego toruński sąd skazał go na 3,5 tys. zł grzywny za prowadzenie - bez wymaganej zgody
MSWiA - publicznej zbiórki pieniędzy. Zaczyna od tego, że uzasadnienie wyroku dotarło do niego w święto redemptorysty, czyli św. Klemensa Hofbauera, który "przygarniał dzieci, sieroty, utworzył pierwsze sierocińce, otworzył pierwszą w świecie szkołę zawodową dla dziewcząt".
Ponieważ św. Klemens "swym gorliwym apostolstwem wzbudził gniew wojujących z Panem Bogiem, Kościołem i naszą ojczyzną" w 1820 r. wraz ze współbraćmi został brutalnie wyrzucony z Warszawy. - Najpierw była kampania potwornych oszczerstw w ówczesnych gazetach, szykany administracyjne, były napady na ojców posługujących - opowiada.
- Informacje o mojej posłudze, jaką pełnimy w Radiu Maryja, TV Trwam, Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, o geotermii i budowie kościoła wotum wdzięczności za
Jana Pawła II i mówienie o naszej sytuacji to w żadnym wypadku nie jest w świetle prawa organizowanie zbiórki publicznej - przekonuje redemptorysta. - W czasach komunizmu robiono wiele trudności, były prześladowania. Jednak od trzech lat trudności i szykany są tak wielkie, jakbyśmy nie żyli w kraju, w którym konstytucyjnie zapewniona jest wolność słowa, religii, przekonań.
I dalej: - Teraz, przed
beatyfikacją Jana Pawła II, skazują mnie za prośbę o wsparcie budowy wotum wdzięczności za Jana Pawła II. Tym wyrokiem chcą to utrącić. Chcą zastraszyć i zniechęcić tych, którzy podobne inicjatywy będą tworzyć - mówi szef Radia Maryja. - Jest to robione na 1,5 miesiąca przed beatyfikacją, na którą wybierają się najważniejsi autorzy szczególnych od paru lat szykan wobec nas. Nie chciałbym myśleć, że ten wyjazd jest po to, by zrobić wrażenie na katolikach, uwiarygodnić się przed nimi i zebrać punkty na przyszłe wybory.
Na zakończenie o. Rydzyk odtwarza słowa Jana Pawła II: - Ja panu Bogu dziękuję codziennie za to, że jest w Polsce takie
radio, co się nazywa Radio Maryja. Mówi, że ojcu świętemu zależało na Radiu Maryja, prosi o modlitwę "by zaprzestano w ojczyźnie szykan i szanowano konstytucyjne prawa człowieka". I prosi "choć jest coraz większa bieda" o "systematyczne wspieranie tych dzieł, by media wolne w ojczyźnie nie zamilkły".
- Ojciec Rydzyk, tłumacząc wyrok słuchaczom, ustawia się w szeregu świętych Kościoła katolickiego, którzy tak jak św. Klemens byli prześladowani przez władze państwowe, mimo iż św. Klemens był człowiekiem bardzo pokornym, służył biednym i ma niewiele wspólnego z ojcem dyrektorem - komentuje dr Dominik Antonowicz, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Do tego dochodzi element spiskowości, że to wszystko jest prowadzone na 1,5 miesiące przed beatyfikacją ojca świętego.
Zdaniem socjologa komunikat redemptorysty przemawia do słuchaczy. - Teraz wiedzą, że tu nie chodzi o niedopełnienie procedur administracyjnych, tylko wyrok polityczny, gorzej niż w PRL-u - podsumowuje Antonowicz.
Wyrok na o. Rydzyka zapadł 11 lutego; jest nieprawomocny.