Platforma odrobiła większość strat z początku roku, gdy pod koniec stycznia jej poparcie spadło z ponad 50 proc. do zaledwie 38 proc. Od początku lutego z badania na badanie - mimo wojny z Leszkiem Balcerowiczem o OFE, wewnętrznych konfliktów i debaty po raporcie MAK o katastrofie smoleńskiej - PO zyskiwała, w sumie 9 pkt proc.
- Wieści o upadku Platformy były przesadzone. Kolejne badanie pokazuje powrót do naszych dobrych notowań. Pomagają nam też sygnały o złagodzeniu różnic wewnątrz partii - komentuje wiceszef klubu PO Rafał Grupiński.
Trzeba jednak pamiętać, że ostatni wzrost notowań Platformy (3 pkt proc. od końca lutego) mieści się w granicach błędu pomiaru. Podobnie jak wahnięcie notowań
PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma dziś 24 proc., czyli o 3 pkt proc. mniej niż dwa tygodnie temu.
Nieznaczną - także mieszczącą się w granicach błędu pomiaru - zwyżkę formy odnotował
SLD (15 proc., o 3 pkt proc. więcej niż pod koniec lutego). - Wraca zaufanie do lewicy. Łatwo było je stracić, ale trudniej odzyskać. Gdy przedstawimy program, będziemy mieli jeszcze wyższe notowania - ocenia rzecznik Sojuszu Tomasz Kalita.
Do Sejmu wszedłby jeszcze
PSL z 5 proc., czyli 1 pkt proc. mniej niż w poprzednim badaniu.
Pod 5-proc. progiem wyborczym są pozostałe partie.
Polska Jest Najważniejsza Joanny Kluzik-Rostkowskiej ma 3 proc. (dwa tygodnie temu - 2 proc.), a Ruch Poparcia Janusza Palikota - 2 proc. (dwa tygodnie temu - 4 proc.). Zmiany te mieszczą się w granicach błędu pomiaru.
Dodajmy, że cytowane badanie jest sondażem, a nie prognozą wyborczą. TNS OBOP podaje wyniki, rozdzielając wyborców niezdecydowanych (na początku marca było ich 17 proc.) między wszystkie partie, proporcjonalnie według poparcia dla nich. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że w rzeczywistości niezdecydowani w większym stopniu zasilają PiS i SLD niż Platformę.