Kobiecy rząd to pomysł Kongresu Kobiet na uczczenie przypadającego jutro Międzynarodowego Dnia Kobiet. I choć pomysłodawczynie gabinetu cieni przyznają, że to zabawa, bo Kongres nie zamierza wystawić własnych list w jesiennych wyborach parlamentarnych, to może być ciekawy eksperyment. - Cały czas mówimy o tym, że jak będzie więcej kobiet w polityce, to zmienią się priorytety. Teraz przekonamy się, czy myślenie kobiet rzeczywiście różni się od męskiego - mówi "Gazecie" prof.
Magdalena Środa, filozof, etyk, jedna z inicjatorek gabinetu cieni. Stanie na czele połączonych ministerstw Nauki, Edukacji i Sportu. Ale zapewnia, że "orlików", które są jednym ze znaków rozpoznawczych rządu Donalda Tuska, likwidować nie zamierza. - Jeżdżąc po Mazurach, zmieniłam zdanie na temat "orlików", bo grały na nich głównie dziewczynki. Jakby je trochę urozmaicić, wprowadzając inne
gry poza piłką nożną, ręczną, koszykówką i siatkówką, to mogłyby pomóc w walce ze stereotypami, że mamusia siedzi w domu, a tatuś gra w nogę - dodaje Środa.
Premierem kobiecego rządu będzie
Danuta Hübner, europosłanka PO, była minister ds. europejskich w rządzie Leszka Millera, pierwsza polska komisarz w UE ds. polityki regionalnej. Ministrem spraw wewnętrznych i administracji -
Teresa Kamińska, szefowa doradców premiera Jerzego Buzka, od 2007 roku prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Na czele
MON stanie
Danuta Waniek, była posłanka
SLD, b. szefowa kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i b. wiceszefowa MON. Ministerstwem Finansów pokieruje
Maria Pasło-Wiśniewska, była prezes Banku Pekao SA, b. posłanka PO. Ministrem ds. przedsiębiorczości ma być
Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”. Ministrem ds. równości -
prof. Małgorzata Fuszara, socjolożka, współtwórczyni Gender Studies przy Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. Kongres chce też utworzyć specjalne ministerstwo ds. neutralności światopoglądowej i wielokulturowości. Na jego czele stanie
Barbara Labuda, była posłanka, b. minister w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, a ostatnio ambasador RP w Luksemburgu.
Największym chyba zaskoczeniem jest teka ministra spraw zagranicznych dla
Jolanty Kwaśniewskiej. Choć była prezydentowa w 2009 r. zajmowała drugie miejsce w prezydenckich sondażach, wiele razy zapewniała, że do polityki wchodzić nie zamierza. Tematyką międzynarodową nigdy się nie zajmowała. Prowadziła lifestyle'owy program w
TVN, wydawała książki z poradami na temat savoir-vivre'u. - Jolanta Kwaśniewska sformułowała całkiem niezły program europejski - zapewnia Środa. O szczegółach nie chce mówić, zaprasza na dzisiejszą konferencję.
Udział kobiet we władzy w Polsce rośnie, ale bardzo powoli. Po listopadowych wyborach samorządowych mamy zaledwie 25 proc. kobiet radnych (o 4 proc. więcej niż po wyborach w 2006 roku). Ale 91 proc. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast to mężczyźni. W Sejmie jest zaledwie 21 proc. kobiet, a w Senacie 8 proc.! W rządzie Donalda Tuska na osiemnastu konstytucyjnych ministrów jest pięć kobiet, a to i tak jeden z najbardziej sfeminizowanych gabinetów.
Kongres Kobiet liczy, że wchodzenie kobiet do polityki przyspieszy wprowadzona niedawno ustawa kwotowa. Obliguje ona partie do tego, by co najmniej 35 proc. miejsc na listach wyborczych obsadziły kobietami. Jesienne wybory parlamentarne będą pierwszymi, w których partie będą musiały układać listy z zachowaniem kwot.