Cztery lata temu MPWiK szukał wykonawcy dla jednej ze swoich inwestycji - suszarni osadów w oczyszczalni ścieków. Przetarg, wart ponad sześć milionów euro, wygrało konsorcjum firm Warbud - Klimapol. W tej ostatniej pracował zięć Fijałki.
Prezes nie ujawnił swoich koneksji rodzinnych, a zatwierdzał protokoły komisji przetargowych. Zdaniem NIK powinien wyłączyć się z przetargu. Co więcej, nie złożył oświadczenia "o niepozostawaniu z żadnym wykonawcą w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może to budzić uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności" - czytamy w opublikowanym wczoraj raporcie dotyczącym lat 2007-2009.
Wina Fijałki...
Kontrolerzy przytaczają też przykłady braku bezstronności MPWiK przy tym przetargu. Spółka np. nie uwzględniła protestu konkurentów konsorcjum Warbud-Klimapol argumentując, że został wniesiony po terminie. NIK sprawdził daty i okazało się, że to nieprawda.
Izba daje też kilka innych przykładów nieuzasadnionego, pobłażliwego traktowania wykonawcy. Okazuje się bowiem, że 22 czerwca 2009 r. Fijałka reprezentując MPWiK podpisał z Klimapolem porozumienie, na mocy którego firma miała prowadzić prace przy instalacji suszenia osadów (produkt uboczny powstały w wyniki oczyszczania ścieków). W zamian wodociągi zawiesiły do końca 2010 roku naliczanie Klimapolowi kar umownych za niedotrzymanie przy inwestycji zakładanych wcześniej parametrów. Trzy dni później Fijałka stracił stanowisko prezesa. NIK zwraca też uwagę, że Klimapol nie powinien reprezentować konsorcjum w kontaktach z miejską spółka, bo ta rola była zarezerwowana dla Warbudu.
Fijałka: - Wszelkie zarzuty opisane w raporcie wobec mnie są bezpodstawne. Mój zięć jest szeregowym pracownikiem Klimapolu. Nigdy nie pełnił tam żadnym funkcji kierowniczych, ani też nie miał udziałów w spółce. Dlatego nie widziałem powodów, aby wyłączyć się z zatwierdzania protokołów komisji przetargowej.
Były prezes przekonuje też, że ustalenia Najwyższej Izby Kontroli nie stawiają go w złym świetle. - Raport wcale nie jest dla mnie druzgocący. O wiele gorzej wypada w nim rada nadzorcza z przedstawicielami ratusza i prezydent Elżbieta Kołodziej - Wnuk - twierdzi Fijałka.
...wina ratusza?
Choć raport NIK z kontroli w MPWiK wykazuje głównie nieprawidłowości w przedsiębiorstwie, to Izba nie jest też łaskawa dla lubelskiego ratusza jako nadzorującego spółkę.
Po usunięciu Fijałki z zarządu, rada nadzorcza wodociągów kierowana przez Elżbietę Kołodziej-Wnuk wyznaczyła do pełnienia obowiązków prezesa - Marcina Bielskiego, członka rady.
NIK zwraca uwagę, że zgodnie z prawem rada nie powinna była tego robić. Skutki? Bielski przez trzy miesiące brał prezesowskie pobory (ok. 12. tys. miesięcznie). NIK nie pisze, czy musi je teraz zwrócić. Sam Bielski przekonuje, że jego wybór był legalny, bo zarejestrowany przez sąd.
Izba twierdzi, że powoływanie i odwoływanie członków rady nadzorczej przez prezydenta miasta "nie odbywało się w sposób przejrzysty". Kontrolerzy dodają, że miejscy urzędnicy nie sprawdzali kwalifikacji osób zasiadających w radzie w l. 2007-2009.
"Działaniem niegospodarnym" Izba określa też przeznaczenie 100 tys. złotych z zysku MPWiK na promocję miasta, bo nie tym wodociągi mają się zajmować.
Będą zwolnienia?
Kontrolerów NIK zastanowiło też to, że do końca rządów Fijałki w firmie nie prowadzono restrukturyzacji. Tymczasem rosło zatrudnienie wśród kierowników i administracji MPWiK. Spadało w grupach dyrektorów i na produkcji. W górę szły wynagrodzenia. Najwięcej, bo o 20 proc. właśnie dyrektorom, o ponad 14 proc. w administracji, niewiele mniej kierownikom.
Fijałka: - Przygotowywaliśmy duży projekt unijny wart ponad 470 mln złotych. Musieliśmy przyjąć nowych pracowników, ale samych wykwalifikowanych specjalistów, aby na czas złożyć projekt do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
NIK jeszcze w czerwcu zawiadomił CBA i prokuraturę o możliwym działaniu na szkodę spółki. Izba nie ujawnia, czy dotyczy bezpośrednio Fijałki.
- Trzeba przyznać, że skala nieprawidłowości jest duża i zaskakująca. W tym momencie więcej nie mogę powiedzieć - informuje Adam Pęzioł, dyrektor lubelskiej delegatury NIK.
Władze Lublina nie zgłosiły zastrzeżeń do raportu NIK. Za to zarząd wodociągów ma to zrobić do połowy września. Prezydent Kołodziej - Wnuk nie znalazła czasu, by z nami w poniedziałek porozmawiać. Tłumaczyła się obowiązkami służbowymi.
Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin