http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

2011 Rokiem Czesława Miłosza? Są protesty

Bartłomiej Kuraś
2010-07-30, ostatnia aktualizacja 2010-07-30 09:02

Sejm chce ogłosić 2011 r. Rokiem Czesława Miłosza, bo 30 czerwca przypada setna rocznica urodzin poety. Główne uroczystości mają odbyć się w Krakowie. Przeciwko inicjatywie protestują jednak środowiska PiS i Radia Maryja

Czesław Miłosz
Fot. Tomasz Wierzejski / AG
Czesław Miłosz
Na ostatnim posiedzeniu sejmowej komisji kultury posłowie skierowali do marszałka Sejmu projekt uchwały w sprawie ustanowienia roku 2011 "Rokiem Czesława Miłosza. Ale nie obyło się bez protestów.

- Sześć lat, które minęły od śmierci Miłosza, nie stanowi jeszcze dystansu czasowego, z którego perspektywy można oceniać dorobek poety - mówiła posłanka PiS Anna Sobecka, związana ze środowiskiem Radia Maryja. "Wieleż lat czekać trzeba, nim się przedmiot świeży jak figa ucukruje, jak tytuń uleży?" - odpowiedział, cytując "Dziady", Jerzy Fedorowicz, poseł PO.

- To dziwne, że w wielu miejscach na świecie już postanowiono szczególnie uczcić Czesława Miłosza w setną rocznicę urodzin, a w jego ojczyźnie taka inicjatywa budzi obiekcje - dodaje Fedorowicz. Rok Miłosza świętowany będzie m.in. na Litwie, w USA, we Francji, Chinach, Indiach, Izraelu, Rosji. W Polsce kulminacją obchodów ma być majowy Festiwal Miłosza. Nie wszystkim to się podoba.

- Przykro mi, że rodzą się inicjatywy takiego uhonorowania Czesława Miłosza. Czytałam jego poezję i według mnie obrażał w swojej twórczości Polaków i Polskę. Znam wiele osób podobnie myślących. Na pewno będą protesty przeciw uhonorowaniu Miłosza - mówi Józefa Doboszewska, prezes związanego z Radiem Maryja krakowskiego Stowarzyszenia Patriotycznego. Cytuje wyrwane z kontekstu strofy z twórczości Miłosza: "Polska to ciemnogród", "Wysadziłbym Polskę w powietrze" i "Na polskość jestem uczulony". To jej stowarzyszenie sprzeciwiało się pochowaniu poety w Krypcie Zasłużonych klasztoru Paulinów na Skałce. Powołała wtedy Społeczno-Patriotyczny Komitet Protestacyjny przeciwko Profanacji Narodowego Panteonu. Później protestowała przeciwko planom budowy w Krakowie pomnika Miłosza.

Także małopolskim działaczom PiS postać poety już wcześniej nie odpowiadała. Przed trzema laty radni tej partii z Bochni sprzeciwili się nadaniu imienia Miłosza miejscowemu gimnazjum.

Dla "Gazety" Andrzej Franaszek, literaturoznawca, pisze biografię Miłosza

Czesław Miłosz był największym polskim poetą ubiegłego wieku. Zarzuty wysuwane przeciwko jego upamiętnieniu są absurdalne. Oczywiście, że nie pisał w sposób prosty o Polsce i Polakach. Ale naród powinien uszanować krytykę i starać się wyciągnąć z niej wnioski. Osobiście uważam, że bardziej godnym niż Skałka miejscem pochówku Miłosza byłby Wawel. Co do zarzutu o krótki okres, jaki minął od śmierci poety, to obchodziliśmy już Rok Zbigniewa Herberta, czy Witolda Gombrowicza, a nie są to przecież autorzy, którzy odeszli przed wiekami. Więc nie rozumiem, dlaczego Miłosz miałby jeszcze czekać na takie upamiętnienie.

Komentarz Stanisława Mancewicza

Pani Józefa Doboszewska, prezeska tutejszego Stowarzyszenia Patriotycznego jest osobą zapadającą w pamięć amatorom takich, jak ona, postaci. Ma hyzia na punkcie Czesława Miłosza, jako jedna z niewielu na świecie upiera się publicznie, że Miłosza czytała, i co, jak wynika z jej reakcji, kosztowało ją wiele nerwów i zdrowia. Zdrowia zwłaszcza. Tak czy owak, w dobie katastrofalnego spadku czytelnictwa, dziś niemal każdy czytelnik zwraca uwagę mas, by nie rzec massmediów. Pani prezes, co jakoś pamiętamy, miotała się silnie pisarsko przed pogrzebem poety. Miotała się i w trakcie. To wyróżniało ją dość wyraźnie. Wciąż dużo pisze, o Miłoszu rzecz jasna. Nie tak dawno recenzowała pomysł postawienia Miłoszowi w Krakowie pomnika. Doboszewska nie tylko czyta i pisze, bo - co jest absolutnym ewenementem - usiłuje co rusz swe czytelnicze pasje przekuć w sukces polityczny. Nie przypominam sobie wypadku, by ktoś startował w wyborach parlamentarnych tylko dlatego, że nieuważnie przeczytał jakąś książkę, która mu się w dodatku nie podobała. W trudnym roku 2005 Doboszewska starała się o miejsce w sejmie. Ze swym ekstrawaganckim pomysłem znalazła się na trzecim miejscu listy z kanapy o nazwie Komitet Wyborczy Ruch Patriotyczny. Znalazła wtedy 71 osób podzielających jej poglądy na literaturę. W całym okręgu. Było to 0,02 procenta tu głosujących. Jednym słowem niewiele, zważywszy że jeden z tych głosów był zapewne jej własnym. Uważam, że 71 osobom Miłosz może się nie podobać. Dla pomysłodawców i organizatorów roku miłoszowskiego to absolutnie znakomita wiadomość.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
  • 73 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    87 głosów