Pismo z PZPN-u podpisane przez prezesa Grzegorza Latę i sekretarza generalnego Zdzisława Kręcinę dotarło do Rzeszowa parę dni temu. Greń akurat był w Chinach. Centrala zarzuca prezesowi Podkarpackiego ZPN-u działania godzące w interesy i dobre imię PZPN-u.
Z rzecznikiem prasowym związku nie udało nam się porozmawiać - jest akurat na urlopie.
Sprawę tłumaczy nam inna pracownica PZPN-u: - Chodzi o to, że Kazimierz Greń zapowiadał skierowanie do sądu sprawy ośrodka szkolenia młodzieży piłkarskiej na Podkarpaciu, w którym PZPN odkrył zaniedbania - słyszymy. PZPN zarzuca także bezprawne zmiany delegatów na Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze PZPN-u, nieusprawiedliwione wystąpienia do Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz ustawiczne obrażanie działaczy PZPN-u.
- Chodzi o wypowiedzi prezesa Grenia do mediów. Poza tym działania Podkarpackiego ZPN-u są niezgodne ze statutem PZPN-u i przepisami FIFA. Bo wg nich członek związku nie może pozywać do sądu swojej organizacji, a prezes Greń chciał tak zrobić. To wystarczająca podstawa do zawieszenia związku. Jest to pismo ostrzegawcze - słyszymy w PZPN-ie.
Wg Kazimierza Grenia PZPN boi się prawdy, którą on ujawnia w swoim blogu. - To zwykła próba kneblowania mi ust. Zmarnowano mi półtora roku życia sprawami w prokuraturze o źle opisaną fakturę. Sprawa została w końcu umorzona. Teraz próbuje się innych metod - mówi. Dodaje, że Grzegorz Lato boi się jego krytyki. - A przecież krytyka jest nieodłącznym elementem demokracji. Tu chodzi o mój blog, w którym piszę prawdę o bagnie, jakie jest w PZPN-ie, i esbeckich metodach, jakie tam się stosuje, o łamaniu statutu, podpisywaniu umów bez zgody zarządu itp. W ośrodku szkolenia młodzieży była kontrola z PZPN-u. Przez wiele miesięcy nie mogłem doczekać się protokołu. Dostałem go w końcu z Ministerstwa Sportu. I zarzuty są dwa: za dużo piłkarzy z jednego klubu i brak boiska ze sztuczną nawierzchnią. Dlatego przenosimy ośrodek do Krosna. Za wszelką cenę chcemy go zachować dla Podkarpacia - mówi Greń.
Podkarpacki ZPN zapowiada, że wyśle do centrali pismo z prośbą o sprecyzowanie zarzutów. Na najbliższy czwartek zwołano nadzwyczajny zjazd Podkarpackiego ZPN-u, który ma się wypowiedzieć na temat pisma z PZPN-u. - Ja jednak nie zamierzam zaprzestać krytyki związku, bo nie mam wątpliwości, że o to chodzi, a nie o ośrodek szkolenia młodzieży. Jeżeli jednak zjazd uzna inaczej, to jestem gotów odejść. Jestem po stronie większości Polaków, którzy chcą zmian w PZPN-ie, i tak pozostanie. Związek nie zamknie mi ust - zapowiada Greń.
A co się stanie, jeśli Podkarpacki ZPN zostanie wykluczony? - zastanawiamy się.
- To będzie wyjątkowe na skalę Europy, ale może dobrze, bo jeszcze bardziej zwróci uwagę na to, co dzieje się w polskiej piłce - mówi Greń.
A co z drużynami, sędziami, obserwatorami z Podkarpacia? - Będziemy prowadzić rozgrywki do poziomu III ligi. Może utworzymy podkarpacką ekstraklasę, a może zwrócimy się do federacji słowackiej czy ukraińskiej i tam będziemy grać? Możliwości jest wiele. Zobaczymy, ale na pewno ja nie przestanę krytykować Laty i PZPN-u. Prezes nie spełnił żadnej wyborczej obietnicy, a jeżeli czuje się obrażony moimi wpisami w blogu, niech skieruje sprawę do sądu. Nie obawiam się - kończy Greń.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów