http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rozbity międzynarodowy gang handlujący kobietami

Marcin Pietraszewski
2010-06-29, ostatnia aktualizacja 2010-06-29 21:55

Śląska policja oraz włoscy karabinierzy rozbili międzynarodowy gang zajmujący się handlem kobietami. - Obiecywano im pracę w restauracjach, a trafiały do domów publicznych we Włoszech, Grecji i Japonii. Takich przypadków mogły być setki - twierdzą śledczy

Na trop seryjnego mordercy prostytutek naprowadziły policję jego własne dzieci
Fot. Robert Krzanowski/AG
Na trop seryjnego mordercy prostytutek naprowadziły policję jego własne dzieci
W policyjną operację zaangażowanych było kilkudziesięciu oficerów wydziału kryminalnego śląskiej komendy oraz karabinierów z pionu do walki z mafią. W niedzielę o świcie wkroczyli do kilkunastu mieszkań w Polsce i Włoszech.

- Zatrzymaliśmy trzy osoby zajmujące się werbowaniem kobiet, które nie wiedziały, że zamiast do pracy pojadą do domów publicznych - mówi podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej w Katowicach. Według naszych informacji wśród zatrzymanych jest kobieta, która kilka lat temu sama została sprzedana do zagranicznej agencji towarzyskiej, a teraz zaczęła współpracować z gangsterami.

Z kolei w ręce karabinierów wpadło 14 właścicieli nocnych lokali, do których trafiały Polki, ich ochroniarze, kierowcy oraz dwie Polki "opiekujące się" na miejscu sprzedanymi kobietami. Wszystkim przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz handlu ludźmi. Grozi za to 15 lat więzienia.

Według śląskiej policji werbownicy zamieszczali w internecie oraz lokalnych gazetach ogłoszenia o atrakcyjnej pracy w charakterze kelnerek lub hostess w zagranicznych lokalach. Podczas spotkań obiecywali im wysokie zarobki, nocleg i wyżywienie. Umowy o pracę miały być podpisywane na miejscu.

- Kobiety, które dały się skusić, same musiały sobie opłacić podróż do Włoch, Grecji, a nawet Japonii - mówi rzecznik śląskiej policji.

Po przyjeździe na miejsce "ochroniarze" zabierali Polkom paszporty, bilety powrotne i pieniądze. Kobiety trafiały do obskurnych mieszkań, gdzie były bite i gwałcone, a następnie zmuszano je do prostytucji w nocnych lokalach. Śląska policja ma już dowody, że w latach 2008-2010 w ten sposób do zagranicznych domów publicznych sprzedano kilkadziesiąt kobiet. - Wszystko wskazuje jednak na to, że takich przypadków były setki - mówi jeden z wysokich rangą oficerów katowickiej komendy. Werbownicy za każdą wysłaną za granicę kobietę dostawali po kilkaset euro.

Śląska policja zainteresowała się sprawą po tym, jak kilku kobietom udało się uciec z włoskich domów publicznych. Kiedy okazało się, że odrębne śledztwo prowadzą także karabinierzy, zdecydowano o przeprowadzeniu jednej wielkiej akcji w obu krajach.

Joanna Garnier z zarządu Fundacji "La Strada", która walczy z handlem ludźmi i niewolnictwem, ostrzega, że w okresie wakacyjnym nasili się zjawisko sprzedaży kobiet do domów publicznych. Szukające pracy nastolatki łatwo ulegają pokusom i obietnicom lekkiej, dobrze płatnej pracy. Zdaniem Garnier dziewczyny jak ognia powinny się wystrzegać zagranicznych ofert pracy, w której rzekomo nie trzeba znać żadnego języka obcego. - Niech mają świadomość, że praca hostessy we Włoszech nie ma nic wspólnego z nabijaniem sera na wykałaczkę i oferowania go klientom supermarketu - podkreśla Garnier. Dodaje, że decydując się na zarobek za granicą, umowę z pracodawcą należy podpisać jeszcze przed wyjazdem.

Garnier zachęca wyjeżdżające do pracy dziewczyny o kontakt z Fundacją: telefon zaufania 22 628 99 99.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':