Sztuczki podsłuchowe CBA
13.03.2010
, aktualizacja: 13.03.2010 10:52
Mariusz Kamiński podczas przesłuchania (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)
Za rządów Mariusza Kamińskiego CBA bezprawnie wyłudziło zgodę na podsłuchy w śledztwie "przeciekowym" - zawiadomił o tym prokuraturę nowy szef CBA. Wykrył też inne nadużycia poprzednika
ZOBACZ TAKŻE
- CBA podpisało ze SKOK-ami tajną umowę o "informowaniu" (29-03-10, 00:00)
- Służby dostają, co chcą (25-05-12, 16:00)
- Podsłuchy i śledztwa (29-07-10, 17:00)
- W pajęczynie podsłuchów ABW (23-07-10, 01:00)
- Agentów przybywa powoli. A donosów ubywa? (07-04-10, 01:00)
- Za dwa koniaki (23-03-10, 10:00)
- "Wiadomości" bez wiadomości (niektórych) (13-03-10, 11:10)
- Operacja "willa Kwaśniewskiego" (13-03-10, 01:00)
- Komisja hazardowa #39. Obrona i atak Koska (12-03-10, 15:16)
- Komisja hazardowa #37. Nie rozmawiała, nie zna, nie wiedziała (12-03-10, 01:00)
- Sekuła: Po świętach wstępny raport komisji (11-03-10, 01:00)
- Tajemnice pendrive'a Rosoła (10-03-10, 01:00)
SERWISY
Nowy szef CBA Paweł Wojtunik mianowany w połowie października (poprzednio szef CBŚ) zarządził bilans rządów Kamińskiego. Przeprowadzono już audyt organizacji Biura, spraw kadrowych itp. Skończyło się m.in. zawiadomieniem prokuratury o skasowaniu bazy danych GPS służbowych samochodów. Polecił ją wyczyścić Maciej Wąsik, były zastępca Kamińskiego.
Równolegle trwa kontrola operacji specjalnych w czasach Kamińskiego. Jej efektem są kolejne podejrzenia o przestępstwach w CBA i zawiadomienia do prokuratury.
W najważniejszym zawiadomieniu chodzi o nielegalne podsłuchy. CBA potwierdziło nam wczoraj, że wysłało je do prokuratora generalnego. - Dotyczy tzw. sprawy przeciekowej - mówi rzecznik CBA. Pytany o szczegóły, odmawia odpowiedzi.
Ministerstwo Sprawiedliwości informuje nas tylko, że zawiadomienie to zarejestrowano... w tajnej kancelarii. Nie zdołaliśmy ustalić, która prokuratura się nim zajmuje.
"Sprawa przeciekowa" to domniemane ostrzeżenie Andrzeja Leppera przed akcją CBA latem 2007 r. Operacja ta miała dowieść, że w resorcie rolnictwa, którym Lepper kierował, można za łapówkę odrolnić każdy grunt. Skończyła się fiaskiem. Niemniej Lepper został zdymisjonowany i w efekcie rządy PiS (w koalicji z Samoobroną i LPR) upadły.
Potem skazani zostali w tej sprawie (nieprawomocnie) tylko Piotr R. i Andrzej K. Za powoływanie się na wpływy w ministerstwie.
Podejrzenie o przeciek premier Jarosław Kaczyński (PiS) rzucił na Janusza Kaczmarka, dymisjonując go z funkcji szefa MSWiA. Kaczmarek znał termin finału akcji CBA. Po dwóch latach śledztwa prokuratura nie znalazła dowodu, że to on był źródłem przecieku. Nie ma pewności, czy w ogóle do niego doszło. Umorzyła sprawę.
Finał akcji CBA w resorcie Leppera to 6 lipca 2007 r. Początek śledztwa ws. przecieku to 11 lipca. Przez te pięć dni CBA miało nielegalnie podsłuchiwać Kaczmarka i ówczesnego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Tak twierdzą agenci CBA, którzy podsłuchy zakładali. Tłumaczą się poleceniem "z góry".
Fakt, że to CBA stosowało podsłuchy w tej sprawie, jest tym bardziej wątpliwy, że w kręgu podejrzanych o przeciek byli sami agenci Biura. Dlatego po 11 lipca prokuratura zleciła prowadzenie sprawy przecieku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Według naszych źródeł Wojtunik wymienia w zawiadomieniu do prokuratury nie tylko nielegalne podsłuchy Kaczmarka i Kornatowskiego, lecz także kilka innych osób.
Nie ma mowy o nielegalności działań CBA - utrzymują Mariusz Kamiński i broniący go posłowie PiS - bo prokurator oraz sąd wydawały zgody na podsłuchy.
Jednak nasze źródła w CBA twierdzą co innego: zgoda prokuratora czy sądu na kontrolę operacyjną nie przesądza o jej legalności. Zgoda na podsłuchy - i tego dotyczy zawiadomienie - mogła zostać wyłudzona. Na dwa sposoby: - we wniosku o podsłuch CBA podawało numer, ale nie ujawniało właściciela telefonu, choć go znało; - albo uzasadniało konieczność podsłuchu informacją o podejrzeniu przestępstwa, którego nie było.
Trzymane w tajemnicy zawiadomienie ws. podsłuchów nie wskazuje winnego, ale za działania CBA zgodnie z ustawą odpowiada jego szef - czyli w tym przypadku Mariusz Kamiński.
Oficjalnie natomiast CBA ujawniło wczoraj, że zawiadamia prokuraturę o innej skandalicznej sprawie - polowaniu na rzekomy "dom Kwaśniewskich" w Kazimierzu (patrz obok).
- Służba specjalna została wprzęgnięta w politykę, bo nakazano jej iść za plotkami dotyczącymi nazwisk znanych osób - komentuje dla "Gazety" Paweł Wojtunik.
Równolegle trwa kontrola operacji specjalnych w czasach Kamińskiego. Jej efektem są kolejne podejrzenia o przestępstwach w CBA i zawiadomienia do prokuratury.
W najważniejszym zawiadomieniu chodzi o nielegalne podsłuchy. CBA potwierdziło nam wczoraj, że wysłało je do prokuratora generalnego. - Dotyczy tzw. sprawy przeciekowej - mówi rzecznik CBA. Pytany o szczegóły, odmawia odpowiedzi.
Ministerstwo Sprawiedliwości informuje nas tylko, że zawiadomienie to zarejestrowano... w tajnej kancelarii. Nie zdołaliśmy ustalić, która prokuratura się nim zajmuje.
"Sprawa przeciekowa" to domniemane ostrzeżenie Andrzeja Leppera przed akcją CBA latem 2007 r. Operacja ta miała dowieść, że w resorcie rolnictwa, którym Lepper kierował, można za łapówkę odrolnić każdy grunt. Skończyła się fiaskiem. Niemniej Lepper został zdymisjonowany i w efekcie rządy PiS (w koalicji z Samoobroną i LPR) upadły.
Potem skazani zostali w tej sprawie (nieprawomocnie) tylko Piotr R. i Andrzej K. Za powoływanie się na wpływy w ministerstwie.
Podejrzenie o przeciek premier Jarosław Kaczyński (PiS) rzucił na Janusza Kaczmarka, dymisjonując go z funkcji szefa MSWiA. Kaczmarek znał termin finału akcji CBA. Po dwóch latach śledztwa prokuratura nie znalazła dowodu, że to on był źródłem przecieku. Nie ma pewności, czy w ogóle do niego doszło. Umorzyła sprawę.
Finał akcji CBA w resorcie Leppera to 6 lipca 2007 r. Początek śledztwa ws. przecieku to 11 lipca. Przez te pięć dni CBA miało nielegalnie podsłuchiwać Kaczmarka i ówczesnego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Tak twierdzą agenci CBA, którzy podsłuchy zakładali. Tłumaczą się poleceniem "z góry".
Fakt, że to CBA stosowało podsłuchy w tej sprawie, jest tym bardziej wątpliwy, że w kręgu podejrzanych o przeciek byli sami agenci Biura. Dlatego po 11 lipca prokuratura zleciła prowadzenie sprawy przecieku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Według naszych źródeł Wojtunik wymienia w zawiadomieniu do prokuratury nie tylko nielegalne podsłuchy Kaczmarka i Kornatowskiego, lecz także kilka innych osób.
Nie ma mowy o nielegalności działań CBA - utrzymują Mariusz Kamiński i broniący go posłowie PiS - bo prokurator oraz sąd wydawały zgody na podsłuchy.
Jednak nasze źródła w CBA twierdzą co innego: zgoda prokuratora czy sądu na kontrolę operacyjną nie przesądza o jej legalności. Zgoda na podsłuchy - i tego dotyczy zawiadomienie - mogła zostać wyłudzona. Na dwa sposoby: - we wniosku o podsłuch CBA podawało numer, ale nie ujawniało właściciela telefonu, choć go znało; - albo uzasadniało konieczność podsłuchu informacją o podejrzeniu przestępstwa, którego nie było.
Trzymane w tajemnicy zawiadomienie ws. podsłuchów nie wskazuje winnego, ale za działania CBA zgodnie z ustawą odpowiada jego szef - czyli w tym przypadku Mariusz Kamiński.
Oficjalnie natomiast CBA ujawniło wczoraj, że zawiadamia prokuraturę o innej skandalicznej sprawie - polowaniu na rzekomy "dom Kwaśniewskich" w Kazimierzu (patrz obok).
- Służba specjalna została wprzęgnięta w politykę, bo nakazano jej iść za plotkami dotyczącymi nazwisk znanych osób - komentuje dla "Gazety" Paweł Wojtunik.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami krajowymi!
Przykładowy newsletter













