http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

Brak seksu lepszy niż seks

Katarzyna Wiśniewska
2009-11-17, ostatnia aktualizacja 2009-11-17 10:28

Jaka edukacja seksualna jest skuteczna? Dyskusja pod tym hasłem odbyła się w siedzibie Episkopatu Polski. Seksuologów nie zaproszono.

Według MEN 65 proc. uczniów
podstawówek i gimnazjów oraz mniej
niż 40 proc. licealistów chodzi na
lekcje edukacji seksualnej
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Według MEN 65 proc. uczniów podstawówek i gimnazjów oraz mniej niż 40 proc...
ZOBACZ TAKŻE

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Wszyscy debatujący - przedstawiciele katolickich fundacji - zgodnie twierdzili: zamiast uczyć o środkach antykoncepcyjnych, trzeba zachęcać młodzież do wstrzemięźliwości seksualnej. To rozwiąże problem niechcianych ciąż wśród nastolatek oraz ograniczy liczbę zakażeń wirusem HIV i chorobami wenerycznymi.

Na tym polega chwalony na wczorajszym spotkaniu program "Wychowanie do abstynencji". Jego koordynatorka Ewa Szałkowska-West, przewodnicząca Fundacji "Wiedzieć jak", opowiadała o swoich sukcesach: - To program, który ma młodym ludziom pomóc zachować zdrowie i wolność. Jesteśmy przekonani, że polska młodzież zmieni swój styl życia i nie będziemy jako naród musieli wydawać ogromnych pieniędzy na leczenie chorób wenerycznych.

Fundacja "Wiedzieć jak" organizuje szkolenia dla nauczycieli za zgodą Ministerstwa Edukacji. Szkoli też "liderów młodzieżowych", przygotowując ich do tworzenia "klubów abstynenckich". Do abstynencji seksualnej przeszkoleni nauczyciele namawiają na lekcjach wychowawczych oraz w ramach lekcji wychowanie do życia w rodzinie (WDŻ). - Dyrektorzy szkół nie stawiają oporu. Polacy są mądrzy i wiedzą, że właśnie w takim kierunku trzeba iść. Dzwonią do nas nauczyciele z całej Polski - twierdziła Szałkowska-West. Na pytanie "Gazety", czy młodzież powinna być informowana o środkach antykoncepcyjnych, odparła, że "mówienie o antykoncepcji jest jak mały strumyczek, który może rozsadzić tamę. Młody człowiek nie będzie w stanie powstrzymać tego, co przychodzi z zewnątrz".

Fundacja wzoruje się na inicjatywie Amerykanki Gail Dignam, która jako prezes gubernatorskiego programu ds. dzieci, młodzieży i rodzin, promuje w stanie Luizjana edukację seksualną polegającą właśnie na wstrzemięźliwości. Dignam, obecna wczoraj w Episkopacie, zapewniała, że dzięki jej programowi do 70 proc. wzrosła liczba uczniów deklarujących, że poczekają z aktywnością seksualną do ślubu. Dodała też, że na początku lat 70., gdy wprowadzano edukację seksualną do amerykańskich szkół, w społeczeństwie "były zaledwie dwie choroby przenoszone drogą płciową", a pod koniec lat 70. było ich już 25. - Coś z tą edukacją seksualną było nie tak. Choroby i ciąże nastolatek są tego dowodem - mówiła Dignam.

Wtórował jej dr Szymon Grzelak z Fundacji Homo Homini im. Karola de Foucauld, autor książki "Profilaktyka ryzykownych zachowań seksualnych młodzieży". - Bezstronne przekazywanie wiedzy o seksualności to mit poprawny politycznie i gwarantujący brak efektów. Nauczyciel musi być zaangażowany. A wychowanie do wstrzemięźliwości jest dopasowane do polskiego tła kulturowego i nie napotyka oporu rodziców - przekonywał. Promowanie wstrzemięźliwości wśród młodzieży przyczynia się jego zdaniem nie tylko do zmniejszenia liczby ryzykownych zachowań seksualnych, ale też do ograniczenia użycia alkoholu i narkotyków przez nieletnich.



Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.3

115 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne