Fragment wywiadu z Grzegorzem Napieralskim. Cały wywiad w "Gazecie Wyborczej" przyszłym tygodniu Agnieszka Kublik: Dlaczego Pan chciał, żeby Cimoszewicz kandydował w wyborach prezydenckich jako człowiek Sojuszu, skoro Cimoszewicz krytykuje Pana a Pan jego? Grzegorz Napieralski, szef
SLD i klubu parlamentarnego Lewica: - A powiedziałem, że chciałem?
Namawiał go Pan i nie chciał? - Kiedy namawiałem?
Nie namawiał Pan? - Musimy ten mit rozwiać: nigdy nie mówiłem, że będę Cimoszewicza namawiał, by startował w wyborach na prezydenta.
Po porażce Cimoszewicza w wyborach do Rady Europy nie rozmawialiście o jego kandydowaniu? - Nie rozmawiałem z nim o tym. I nie namawiałem go do tego.
Nie chciałby Pan, żeby Cimoszewicz kandydował w wyborach prezydenckich z listy SLD? - Ta sprawa jest zamknięta. Cimoszewicz powiedział, że nie startuje. Nie ma o czym rozmawiać.
Pan mu nie proponował, bo wcześniej powiedział, że nie kandyduje, czy Pan mu nie proponował, bo nie widzi go Pan jako kandydata SLD? - Po co dywagujemy, skoro Cimoszewicz nie chce?
Bo chcę wiedzieć, czego Pan chce. Mnie się wydaje, że takiego kandydata, który krytykuje pańską partię Pan nie chce. - To prawda, Cimoszewicz nie zgadza z SLD w całości, szkoda, że nie wyraża tej opinii na posiedzeniach klubu lub ciał statutowych partii.
Więc nie mógłby być jej kandydatem. - Nie roztrząsam tego.
Nie chce pan kategorycznie zamknąć furtki przed Cimoszewiczem? - Ale ani jej nie zamykam, ani jej nie otwieram.