http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

300 zł za dyspensę

Małgorzata Gołota, Toruń
2009-11-10, ostatnia aktualizacja 2009-11-09 20:20

Ślub
Ślub
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Toruńscy duchowni za pieniądze zwalniają wiernych z piątkowych postów. Każą też sobie płacić za śluby, których... nie udzielą

ZOBACZ TAKŻE
Ania i Michał są studentami, mają po 24 lata. Mieszkają w Toruniu. Od kilku lat są parą. - W przyszłym roku chcemy wziąć ślub - mówią. - Nie planujemy dużej imprezy, ale chcemy, by dobrze czuli się na niej wszyscy: i nasza rodzina, i znajomi. Jednak gości dzieli różnica pokoleń, lubią bawić się przy różnej muzyce. Uznaliśmy więc, że zrobimy dwa przyjęcia. W piątek dla tych starszych, a dzień później dla młodych.

Młodzi pochodzą z różnych parafii, na miejsce ceremonii wybrali toruńską katedrę św. Janów. Tam jednak dowiedzieli się, że załatwienie ślubu i wesela w piątek to nie taka prosta sprawa. Dlaczego? Duchowni stwierdzili, że planując przyjęcie w ten właśnie dzień, nowożeńcy narażają się na grzech. Księża powołali się na przepisy kodeksu prawa kanonicznego. Według zapisów, które od 1983 r. obowiązują wszystkich katolików, każdy piątek to czas postu i pokuty. Nie wolno wtedy urządzać hucznych zabaw ani jeść mięsa.

Ten sam kodeks, w szczególnych przypadkach - np. właśnie ślubu i wesela - dopuszcza zwolnienie z tych ograniczeń. Udzielić go może proboszcz parafii, na terenie której ma się odbyć uroczystość. Część toruńskich duchownych stawia jednak warunki - przyszli państwo młodzi muszą za to zapłacić. - W parafii św. Janów ksiądz powiedział nam, że zgodzi się udzielić sakramentu i dyspensy na wesele w piątek, jeśli poza normalną opłatą za ślub w wysokości 600 zł zapłacimy dodatkowe 300 zł - opowiada Ania.

Ponieważ w prawie kanonicznym nie ma mowy o opłatach za zwolnienie z postu, postanowiliśmy sprawdzić, skąd się wzięły w Toruniu. Podając się za przyszłą pannę młodą, zadzwoniłam do kancelarii u św. Janów. Na pytanie o warunki zwolnienia z piątkowych postów również dostałam odpowiedź, że kosztować to będzie 300 zł. Ale w oficjalnej rozmowie z "Gazetą" księża nie chcieli już sprawy komentować. - Nie będę omawiał procedur udzielania dyspensy w naszej parafii - powiedział nam jeden z wikarych. - Odpowiedzialny za to jest ksiądz proboszcz. A on jest w tej chwili za granicą.

Ania i Michał szukali innych kościołów, w których mogliby wziąć ślub bez płacenia za dyspensę. Okazało się wtedy, że parafia przy katedrze św. Janów nie jest jedyną w mieście, gdzie duchowni chcą pieniędzy za dyspensę. Płacić trzeba także np. w parafii Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny. I tu księża - myśląc, że rozmawiają z przyszłą panną młodą - twierdzili, że aby uzyskać dyspensę, trzeba zostawić w kościele kilkaset złotych. Ile dokładnie? - To zależy od indywidualnych ustaleń z proboszczem - powiedział mi dyżurujący w kancelarii wikary.

Proboszcz tej parafii ks. Stanisław Majewski potwierdził "Gazecie", że opłaty pobiera. - Bierzemy od nowożeńców pieniądze, bo przecież za każdą dyspensę również my - księża - musimy zapłacić kurii. Ale nigdy nie zażądaliśmy od młodej pary więcej niż 20-30 zł.

Opłaty za dyspensy to niejedyna niespodzianka, jaka w toruńskich kościołach czekała na przyszłych państwa młodych. Ponieważ Ania pochodzi z parafii Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny, narzeczeni będą musieli zapłacić również za to, że... tam ślubu nie wezmą. - Zasada jest taka, że sakrament udzielany jest w parafii, do której należy panna młoda. Jeśli narzeczeni nie chcą otrzymać go w tej świątyni, muszą zapłacić 300 zł odstępnego - tłumaczą wikariusze z parafii św. Faustyny.

- Opłaty za dyspensy na dni pokutne nie mogą być pobierane, chyba że proboszcz - w zamian za zwolnienie z postu - poprosi wiernych np. o złożenie ofiary - mówi ks. Andrzej Nowicki, rzecznik toruńskiej kurii. - Przy czym kwota taka powinna być przeznaczona na cele charytatywne, dla ubogich lub dzieci z domu dziecka. Najlepiej jednak byłoby, gdyby młodzi w zamian za dyspensę wykonali po prostu uczynek miłosierdzia lub w jakiś sposób się umartwili.

A co z płaceniem odstępnego? - Proboszcz nie może żądać od narzeczonych pieniędzy, gdy zdecydują się na ślub w innej świątyni - informuje ks. Nowicki. - Proboszczowie z ich rodzimych parafii powinni tylko zebrać całą dokumentację, m.in. spisać protokoły przedślubne, i przygotować licencję, którą przekażą do świątyni, w jakiej sakrament będzie udzielany.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.6

75 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne