Takie m.in. grzechy wytknęły rządowi organizacje pozarządowe w związku z okresowym sprawozdaniem do Komitetu Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych ONZ.
Wczoraj rząd prezentował przed Komitetem swój raport. Raporty-cienie przekazały komisji Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Centrum Praw Kobiet i Kampania przeciw Homofobii.
18-osobowa delegacja rządowa z sześciu resortów odpowiadała w Genewie na pytania Komitetu przez cały dzień. Komitet pytała o rzeczy wytknięte w raportach-cieniach. Kilkakrotnie np. o to, jak rząd stara się kontrolować podziemie aborcyjne, którego istnienie zagraża zdrowiu i życiu kobiet. Nie dostała konkretnej odpowiedzi.
Podobnie było z pytaniem, dlaczego - poza kodeksem pracy - nie ma w Polsce ustawodawstwa antydyskryminacyjnego. Przedstawiciele rządu tłumaczyli, że w tej sprawie "trwa debata".
Organizacje pozarządowe napisały, że rząd zrezygnował z powołania urzędu czuwającego nad przeciwdziałaniem dyskryminacji i chce to powierzyć rzecznikowi praw obywatelskich. A sprawujący ten urząd dr Janusz Kochanowski nie ma kwalifikacji do zajmowania się problemami dyskryminacji ze względu na płeć, skoro publicznie (w "Kropce nad i " w
TVN 24) oświadczył, że nie lubi feministek. Na to przedstawiciel rządu odczytał przeprosiny, jakie w tej sprawie dr Kochanowski zamieścił na swojej stronie internetowej.
Na pytanie o dyskryminacyjny sposób, w jaki w szkołach traktuje się temat homoseksualizmu (zakaz dyskusji na ten temat, podręczniki, które opisują go jako wstydliwą ułomność), rząd pokazał przetłumaczony na polski unijny podręcznik "Kompas. Edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą", swego czasu zakazany w szkołach przez ministra edukacji Romana Giertycha. I zapewnił, że szkoły mogą go wykorzystywać.
Teraz Komitet wyda rekomendacje dla rządu, co należy poprawić w praktyce wykonywania Paktu Praw Ekonomicznych, Społecznych i Gospodarczych.