http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

Jest komisja śledcza ds. hazardu. 424 posłów za

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2009-11-04, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 22:26

Już w piątek po raz pierwszy zbierze się sejmowa komisja śledcza w sprawie hazardu. W środę późnym wieczorem posłowie przegłosowali jej powstanie. Za głosowało aż 424 posłów, przeciw było trzech, 12 wstrzymało się od głosu.

Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych skarży się do Brukseli na polski rząd, który jej zdaniem nową ustawą o grach hazardowych łamie unijne przepisy
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych skarży się do...
SERWISY
Minął miesiąc odkąd "Rzeczpospolita" opublikowała stenogramy rozmów polityków z biznesmenami z branży hazardowej, a Sejm przyjął uchwałę o powołaniu komisji śledczej do spraw hazardu. Komisja będzie pracować tak jak chciała Platforma Obywatelska:

- zbada proces legislacyjny ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych od 2001 do 2009 roku, ale tylko w zakresie automatów o niskich wygranych i wideoloterii,

- raport z prac komisji ma powstać do 28 lutego 2010 roku,

- w komisji miałoby zasiąść siedmiu śledczych (3 z PO, 2 z PiS, po 1 z PSL i SLD).

W środę o godzinie 22 posłom udało się jednak przegłosować dwie poprawki do propozycji Platformy:

- by komisja zajęła się przeciekiem,

- by mogli przed nią stanąć posłowie i senatorowie, którzy brali udział w pracach nad nowelizacją ustawy o grach losowych.

- Te poprawki tak naprawdę nic nie wnoszą, to wszystko było w naszym projekcie - mówił nam tuż po głosowaniu Sebastian Karpiniuk, poseł PO.

Wcześniej w Sejmie było drugie czytanie projektu uchwały o powołaniu komisji śledczej ds. hazardu. Ławy poselskie świeciły pustkami. Padały te same polityczne argumenty. Posłowie zadawali zagadki, robili barwne porównania, opozycja drwiła z PO i PSL.

Zaczął Jarosław Urbaniak z PO: - Nie ma żadnego przepisu, by poseł nie mógł stanąć przed komisją - przekonywał i obalał argumenty opozycji, która uważa, że sformułowania zawarte w projekcie nie będą pozwalały przesłuchać wszystkich zainteresowanych. - To nieprawda. Nasz projekt jest najlepszy - przekonywał Urbaniak. I złożył poprawkę, która wyeliminuje wątpliwości, czy przed komisją będą mogli stanąć biznesmeni z branży hazardowej, którzy lobbowali za zmianami w noweli ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych.

Jego partyjny kolega Sławomir Neumann uspokajał: - To komisja będzie ustalała, kto będzie przesłuchiwany, jakie dokumenty będzie czytać. Komisja sama zdecyduje jak prowadzić swoje śledztwo - mówił.

Opozycji nie przekonał: - Wszystko dla Platformy, żadnych ustępstw. Tak to zaplanowaliście: szef z PO, zakres prac komisji ogromny - dziewięć lat, a odwrotnie proporcjonalny czas jej działania - bardzo krótki. PO może to zamieść pod dywan - mówił Zbigniew Wassermann.

Wtórował mu poseł SLD. - Nie chcecie postawić Tuska przed komisją, nie chcecie wyjaśnić źródła przecieku - wytykał Tomasz Kamiński z klubu Lewica.

- Przeciekiem zajmują się służby, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by posłowie o to pytali w czasie jej prac -odpowiedział Sławomir Neumann.

Emocje wzbudziło barwne wystąpienie Ludwika Dorna z koła Polska Plus, który tak mówił o poprawkach swego ugrupowania: - Są interwencją chirurgiczno-lekarską w to nowonarodzone dziecko. Chodzi o to, by to mocno niepełnosprawne dziecko z wodogłowiem nie zamieniło się w dziecko z bezmózgowiem. By mogło coś powiedzieć, na przykład o upychaniu przez niektórych ministrów Magdy Sobiesiak, córki Rycha, do Totalizatora Sportowego. Tylko my się o to upominamy - mówił. Były marszałek Sejmu skarcił ludowców za to, że żaden z posłów PSL nie zabrał głosu w dyskusji: - Czy w umowie koalicyjnej PSL zobowiązało się do krycia podobnych afer w PO - pytał retorycznie.

Inni opowiadali zagadki, które krążą po Sejmie: - Jeśli Donald Tusk jadąc po pijaku zostanie złapany, to co z tym zrobi PO - pytał posłów Krzysztof Matyjaszczyk z klubu Lewica. I odpowiadał: - Powoła sejmową komisję śledczą do spraw nadużywania alkoholu przez wszystkich premierów Rzeczpospolitej.

Na sali śmiech. W trakcie debaty po raz kolejny pojawił się pomysł rotacyjnego przewodniczenia komisji ze względu na dziewięć lat, które posłowie mieliby zbadać według propozycji Platformy. Tak, by podczas badania rządów PiS, na jej czele stał polityk z innej opcji, a gdy komisja zajmie się lobby hazardowym za rządów PO, nie przewodniczył jej polityk partii Donalda Tuska.

Posłowie PiS zarzucali, że projekt PO jest niezgodny z artykułem 111 konstytucji, który mówi, że Sejm może powołać komisję śledczą do zbadania określonej, konkretnej sprawy. - Działania komisji na bazie niekonstytucyjnych przepisów będą nieważne - mówiła Beata Kempa z PiS.

Ale PO się nie przejęła. - Ten projekt byłby w stanie obronić się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Jednak w takiej sytuacji i w takiej formie nikt do TK go nie zaskarży - stwierdził Jarosław Urbaniak z PO.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

2.8

13 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne