- Ustawa o grach musi być uchwalona do końca listopada, by zmiany podatkowe weszły w życie od nowego roku - mówił w środę "Gazecie" poseł Jerzy Polaczek (Polska Plus). Dzień wcześniej to samo powiedział w TVN 24 Ludwik Dorn, tłumacząc, że w trosce o przyszłoroczny budżet Polska Plus składa własny projekt ustawy zwiększającej podatek od automatów.
Te słowa podchwycili posłowie PO, którym zależy na uchwaleniu ustawy w listopadzie. O jej szybkie przyjęcie apelował premier Donald Tusk. Mówił nawet, żeby posłowie przyjęli jego propozycje bez poprawek.
Okazuje się, że politykom podatek od hazardu pomylił się z podatkiem dochodowym. - Na gruncie konstytucji podatek nakładany na hazard może być zmieniany w ciągu roku, to bowiem podatek miesięczny - mówi "Gazecie" dr Irena Ożóg, b. wiceminister finansów. - Podobnie jest z VAT, który jest podatkiem obrotowym i można go zmieniać w zasadzie w dowolnej chwili, pamiętając jednak, że ta zmiana musi być poprzedzona odpowiednim vacatio legis oraz że nie może być wprowadzona z mocą wsteczną. Inaczej jest z podatkami dochodowymi, które są podatkami rocznymi. Tu zmiany na dany rok muszą być ogłaszane przed końcem roku poprzedzającego, najpóźniej do końca listopada.
Uwagę na to wielokrotnie zwracał w swoich orzeczeniach Trybunał Konstytucyjny.
Także szef doradców premiera Michał Boni potwierdza, że podatku od hazardu nie można traktować jak dochodowego. - Mamy na to ekspertyzy - podkreśla.
- To diametralnie zmienia optykę, bo nie trzeba będzie się tak spieszyć. Można podejść do sprawy w sposób ekspercki - mówi nam bliski współpracownik wicepremiera Waldemara Pawlaka (PSL).
Ale wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak upiera się, że ustawa musi być przyjęta do końca listopada. - Jest zgoda polityczna co do wygaszania jednorękich bandytów i zaostrzenia innych przepisów dotyczących hazardu. Nie ma powodu, by zwlekać - mówi "Gazecie". - Nawet jeśli ze względu na konsultacje z pracodawcami nie uda się jej przyjąć na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu, nie ma przeszkód, żeby zwołać dodatkowe posiedzenie. Senat może pracować na zakładkę. Prezydent zapowiedział, że podpisze ustawę bez zwłoki, więc zamkniemy sprawę w listopadzie.
Boni dodaje: - Im szybciej zostanie przyjęta ustawa o grach, tym lepiej. To wymaga pewnie trzech tygodni. Pierwsze ustawy antykryzysowe były przyjmowane w podobnym czasie. Już uruchomili się lobbyści, którzy będą próbowali opóźniać prace.
Jednak ten pośpiech nie podoba się opozycji i PSL. - Nawet jeśli PO, narzucając ten termin, chciała ponaglić prezydenta do podpisania ustawy, to przecież Lech Kaczyński i tak ma na to 21 dni - mówi nam szef klubu ludowców Stanisław Żelichowski. - Poza tym nikt jeszcze projektu nie widział. Mam nadzieję, że premier przekaże nam go na spotkaniu z szefami klubów. Wtedy damy go ekspertom do analizy. Musi być też czas na uwzględnienie klubowych poprawek.
Boni zapowiada, że premier spotka się z szefami klubów, gdy rząd przyjmie projekt ustawy. A to ma nastąpić 3 lub 10 listopada. Później projekt trafi do Sejmu.
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) zapewnił, że jak najszybciej skieruje go do prac. Ale nie zamierza naciskać na posłów, żeby przyjęli ustawę do końca listopada. - Uważam, że z korzyścią dla polskiego życia politycznego jest wyjaśnienie także intencji rządu w tej sprawie, która była przedmiotem ogromnej krytyki opinii publicznej - podkreślił w RMF FM.
W PSL można usłyszeć, że Platformie zależy na listopadowym terminie, by zgrać uchwalenie ustawy z powołaniem komisji śledczej ds. hazardowego lobbingu. - Uchwalenie tej ustawy zamyka sprawę hazardowego lobbingu. Politycy PO będą mówić, że to już historia, bo Tusk ją przeciął, uchwalając restrykcyjne przepisy. To bardzo zręczne zagranie - mówi zaufany człowiek Pawlaka.
Dolniak zaprzecza. - Nie ma tu żadnej teorii spiskowej. Chcemy dokładnie wyjaśnić, co działo się w sprawie ustawy hazardowej od 2003 r. I uchwalić nową ustawę. Jedno drugiemu nie przeszkadza.