Władze Sojuszu, które miały namawiać Cimoszewicza do kandydowania na prezydenta w 2010 r., usłyszały wczoraj, że nie jest kandydowaniem zainteresowany. Tym bardziej z rekomendacji
SLD.
- Wszystko wskazuje na to, że moje drogi i tego środowiska, przynajmniej w zorganizowanej formie, zdecydowanie się rozchodzą - stwierdził Cimoszewicz w TOK FM.
Były premier, marszałek Sejmu i szef
MSZ zarzucił obecnemu kierownictwu partii: "młodzieńczy radykalizm, uleganie populizmowi, brak umiejętności ważenia słów". W jego przekonaniu obecna radykalna krytyka rządu - który raz ma rację a raz jej nie ma - prowadzi do tego, że SLD realizuje plan PiS, aby jak najwięcej Polaków zniechęcić do polityki i tym samym obniżyć frekwencję wyborczą.
- To byłoby kardynalnym błędem politycznym, bo byłoby korzystne dla PiS - stwierdził. Jak dodał: "Młodzi koledzy nie chcą tego zrozumieć". W jego ocenie SLD ciągle ma niskie poparcie społeczne, ale samo jest sobie winne, bo nie ma dobrej oferty dla Polaków.
Sam Cimoszewicz przyznał, że czuje się współwinny temu, że w odpowiednim momencie partia nie zadbała o stworzenie młodego zaplecza na właściwym poziomie.
Słowa Cimoszewicza - jednego z założycieli SLD - wywołały wśród posłów Sojuszu konsternację. Przewodniczący partii
Grzegorz Napieralski był wczoraj nieobecny w Sejmie, nie udało nam się z nim skontaktować. Jeszcze niedawno zapewniał jednak, że porozmawia z Cimoszewiczem i nadal traktuje go jako potencjalnego kandydata na prezydenta (w ostatnich sondażach Cimoszewicz zajmuje drugą pozycję i ma olbrzymią szansę na drugą turę z Donaldem Tuskiem).
Inni politycy SLD wstrzemięźliwie wypowiadali się o krytyce ich partii wygłoszonej przez byłego lidera. Bartosz Arłukowicz mówił: - Każdy ma prawo do swoich poglądów. Więcej miał do powiedzenia
Ryszard Kalisz: - SLD powinno się bardzo zastanowić nad słowami Cimoszewicza. On prezentuje je od dawna, tylko nie wypowiadał ich oficjalnie. Nie rozumiałem ostatnich deklaracji kierownictwa SLD, które mimo to usiłowało go przekonywać do kandydowania.
Według Kalisza były premier ma rację, bo do tej pory SLD nie stało się trzecią siłą w polskiej polityce i nie przedstawiło swojemu elektoratowi jasnego azymutu.
Cimoszewicz w październiku z poparciem obecnego rządu kandydował na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy i dotarł do rundy finałowej. Ale tamte przegrał wyraźnie z byłym premierem Norwegii. Premier Tusk pozytywnie mówił o Cimoszewiczu, a i Cimoszewicz komplementował MSZ za starania na rzecz jego kandydatury.
Trzy tygodnie temu pojawiły się spekulacje, że Włodzimierz Cimoszewicz mógłby zostać ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-
PSL. Albo ambasadorem. Zaprzeczał temu on sam i premier, wskazując na różnice polityczne, jakie go dzielą z obecną koalicją.
Włodzimierz Cimoszewicz w ostatnich wyborach kandydował do Senatu ze swojego własnego komitetu wyborczego.