http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

Związki chcą wolnych niedziel

Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski
2009-09-16, ostatnia aktualizacja 2009-09-16 07:43

Otwarcie centrum Plaza w Sosnowcu w 2007 r. Polacy z entuzjazmem rzucają się na weekendowe promocje
Otwarcie centrum Plaza w Sosnowcu w 2007 r. Polacy z entuzjazmem rzucają się na weekendowe promocje
Fot. MARCIN TOMALKA / AG

Czy w niedzielę Polacy mają prawo do odpoczynku z rodziną, czy do zakupów w markecie? NSZZ "Solidarność" rozpoczyna walkę o zakaz handlu w niedzielę po godzinie 12

Janusz Palikot
Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta
Janusz Palikot
Jolanta Fedak
Fot. Jacek Łagowski / AG
Jolanta Fedak
Jan Rulewski
Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta
Jan Rulewski

Magda Żakowska: To będzie szok

Paweł Moskalewicz: Wara od niedzieli!



Społeczny projekt ustawy w sprawie zakazu handlu związkowcy chcą przygotować jeszcze w tym roku. Mają poparcie części posłów PiS, PSL, a nawet PO. Gdy wczoraj "Gazeta" ujawniła ich żądania, na naszym forum internetowym zawrzało. Emocji nie ukrywają też politycy.

- Posłowie, którzy chcą zakazać handlu, są leniami! Nie chce im się robić i próbują to usprawiedliwić, zmuszając innych do nicnierobienia! Ich lenistwo i głupota muszą być publicznie napiętnowane. A propozycje wyśmiane - mówi Janusz Palikot, który w tym sporze prezentuje stanowisko mieszkańców dużych miast, dla których wycieczka do sklepu w niedzielę stała się... No właśnie - czym? Stylem życia? Rozrywką? Niezbędną potrzebą, bo w tygodniu nie ma czasu na zakupy? Wszystkim po trochu.

- W latach 80. "Solidarność" walczyła o wolne soboty. Teraz musimy walczyć o wolne niedziele - ripostuje senator Jan Rulewski, broniąc 300 tys. pracowników handlu, którzy w niedziele muszą się pojawić za ladą i w kasie.

Zdaniem Rulewskiego przeciwnicy zakazu posługują się argumentami komunistów. - Oni też chcieli, abyśmy pracowali w weekendy, bo rozwój socjalistycznej ojczyzny był ważniejszy od rodziny. Wprowadzimy ograniczenia, a później całkowity zakaz handlu w niedzielę - zapowiada twardo Rulewski.

Co na to minister pracy Jolanta Fedak, która decyduje o zmianach w kodeksie pracy? - Sprawa jest dyskusyjna - mówi. Sama nie ma zdania.

Patrząc na sprawę bez emocji, odrzucając też argumenty religijne, zamykanie sklepów w niedzielę po prostu nam się nie opłaca. Tym bardziej w kryzysie, gdy jednym z podstawowych dopalaczy naszej gospodarki jest konsumpcja, a jednym z największych zmartwień ekonomistów to, że rodacy mogą jeszcze bardziej zacisnąć pasa.

A ograniczenie handlu w niedzielę konsumpcję ograniczy. Owszem, jedzenie na weekend da się kupić w piątek po pracy lub w sobotę. Ale niedzielne zakupy to często rozrywka. Wydawanie pieniędzy, których wydać nie musimy.

Temat zakazu handlu w niedzielę powraca od kilku lat jak bumerang. PiS teraz jest za, ale jak sam rządził, jakoś niedzielnego handlu nie ograniczył. Joanna Kluzik-Rostkowska, minister pracy za rządów PiS, tłumaczy, że zadecydowały wyliczenia. Całkowity zakaz handlu w niedzielę to wpływy do budżetu mniejsze o 1,5 mld zł. Pracę straciłoby ok. 70 tys. osób. Otwarcie przyznają to sieci handlowe.

Chodzi głównie o kobiety po czterdziestce, o niskich kwalifikacjach. Nie znają języków, nie obsługują komputera. Gdy markety ograniczą zatrudnienie, wylądują na bezrobociu.

- Wyszło nam też, że zamarłby handel nadgraniczny z Niemcami. U nich w niedzielę sklepy są zamknięte, więc masowo przyjeżdżają na zakupy do nas. Nie stać nas na stratę tych pieniędzy! - przekonuje Kluzik-Rostkowska.

Zamiast zakazu handlu w niedzielę PiS wprowadził kompromis - zakaz handlu w dwanaście świąt w roku.

- Życie nie sprowadza się tylko do pieniędzy - ripostują związkowcy. - Są wartości, o które należy dbać nawet wbrew rachunkowi ekonomicznemu. Taką wartością jest dobro rodziny.

A zdaniem Kościoła i związków zawodowych praca w niedzielę szkodzi życiu osobistemu i wychowywaniu dzieci.

Nasi sąsiedzi z Unii o tym wiedzą - mówią związkowcy. Mniejsze i większe ograniczenia handlu w niedziele obowiązują w 19 na 25 krajów Unii (m.in. w Austrii, Niemczech i częściowo we Francji).

Tak naprawdę jednak pytanie: "Pozwolić na handel w niedzielę czy nie?" jest w istocie pytaniem o funkcję państwa. Czy ma wychowywać obywateli, jak chciałyby związki zawodowe?



Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.4

41 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne