Czy lekarze mogli tak postąpić? Czy coś ich tłumaczy? Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Przyjechaliśmy ze szpitala bez naszej Róży, zszokowani. I dopiero po jakimś czasie mówię: "Pokaż ten wypis". Czytam, że cesarskie cięcie. I że "ubezpłodnienie" - opowiada ojciec odebranej Róży Władysław Szwak.
O rodzinie Szwaków z Błot Wielkich w Wielkopolsce piszemy od trzech tygodni. Sześć dni po narodzinach sąd -na podstawie opinii szpitala i kuratorki - odebrał im dziecko, tłumacząc to bałaganem w domu, nieporadnością rodziców i "prawdopodobnym upośledzeniem matki". Sąd jej nie badał, a w aktach jest tylko wzmianka, że leczyła się kiedyś na depresję i psychozę.
Toczy się sprawa o odebranie praw rodzicielskich Woźnej i Szwakowi. Róża jest w rodzinie zastępczej. Przeciwko jej odebraniu są rzecznik praw dziecka, miejscowy proboszcz, pomoc społeczna i 300 sąsiadów, którzy wysłali apel do premiera, ministra sprawiedliwości, prezydenta RP.
Zaraz po odebraniu Róży lekarze podali matce środki na powstrzymanie laktacji, a piersi kazali ścisnąć. Teraz okazuje się, że podczas porodu kobietę wysterylizowali, przecięli jajowody.
- Dlaczego nam to zrobili? Czemu nic nie powiedzieli? - pyta Władysław. - Nie chciałam dowierzać - mówi Wioletta Woźna. - Nikt mi nie mówił.
- My byśmy się na to nigdy nie zgodzili - dodaje Władysław.
- Macica była uszkodzona, przy następnym porodzie mogłaby pęknąć - odpowiada Elżbieta Nosek, zastępca ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego w Szamotułach. - Nie mogliśmy zapytać pacjentki o zgodę. Była uśpiona. Trzeba by ją wybudzić z narkozy. Narazilibyśmy ją na kolejną operację.
Mam mdlącą pewność, że stoi za tym pogardliwa protekcjonalność wobec kogoś biednego, niewykształconego, ze wsi. Że nie potraktowano by tak ładnie ubranej pani z miasta - pisze w komentarzu Ewa Wieczorek
>
Barbara Kaczmarek, ordynator oddziału, która przeprowadzała operację, mówi, że już po wszystkim poinformowała Wiolettę Woźną o sterylizacji. - Poród był trudny. Kosztował mnie dużo zdrowia. Byłam szczęśliwa, że matka ośmiorga dzieci żyje, jest cała i zdrowa.
Róża jest czwartym dzieckiem Wioletty i Władysława. Wychowują już trójkę w wieku 7, 9 i 11 lat. Dobrze się uczą, są zadbane.
W1994 r., gdy Wioletta Woźna leczyła się na depresję, zmarł ojciec pierwszej czwórki jej dzieci. Sąd umieścił je wówczas w rodzinie zastępczej. W 1997 r. pozbawił matkę władzy rodzicielskiej. Trójka dzieci z pierwszego związku jest dziś pełnoletnia, czwarte ma 16 lat.
Sterylizacja w Polsce jest zabroniona. Można ją wykonać tylko, jeśli życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone. Czy tak było w tym przypadku?
- Nie. Byłoby w przyszłości, gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę - odpowiada dr Elżbieta Nosek.
- Na każdy zabieg powinna być zgoda pacjenta - przyznaje Tomasz Korosz, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie.
Prof. Wiktor Osiatyński, prawnik i socjolog: - Naruszono godność tej kobiety. Decyzja o sterylizacji mogła mieć związek z jej statusem społecznym. To niedopuszczalne, ale powszechne. Ludzie, którzy mają władzę nad innymi, często podświadomie, uprzedzeni, dyskryminują innych. Sam to widziałem, tylko ja byłem po drugiej stronie. Gdy popełniałem wykroczenia pod wpływem alkoholu, to ludzie z niższych klas społecznych byli surowiej karani niż ja - z dobrej rodziny, student, inteligent. Rozumiem lekarzy, którzy myślą, że wiedzą lepiej i mogą decydować o ludzkim życiu. Ale człowiek nie jest przedmiotem, który ktoś może przestawiać.
Prof. Marian Filar, karnista: - Nie było bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. A to, że takie zagrożenie nieuchronnie wystąpiłoby w przyszłości? Czy ktoś tę kobietę zmuszałby do zajścia w ciążę? Gdyby chciała, toby to zrobiła. Lekarze bez jej zgody nie mogli jej tego prawa odebrać. Dokonali zmian nieodwracalnych.
Powiadomiliśmy Rzecznika Praw Obywatelskich. - Najprawdopodobniej zajmiemy się sprawą w aspekcie karnym - mówi Marta Kukowska z biura rzecznika.
Pełnomocnik rodziny mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska powiedziała, że dziś zawiadomi prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez lekarzy ze szpitala w Szamotułach.