''II wojna światowa za zamkniętymi drzwiami''
to tytuł serialu BBC, którego pierwsze dwa odcinki ukażą się już w najbliższy wtorek z "Gazetą Wyborczą"
"Gazeta" prezentuje wyniki największego w historii badania pamięci i wiedzy Polaków o II wojnie, które dla powstającego Muzeum II Wojny Światowej przeprowadził Pentor. Na badania składał się ogólnopolski sondaż oraz dyskusje w Warszawie, Katowicach, Przemyślu i Gdańsku.
Co mówią te dane? Obraz wojny daleki jest od stereotypowego, lansowanego w PRL konfliktu Polski z hitlerowską III Rzeszą.
- To raczej wizja chaosu, wojny wszystkich ze wszystkimi, załamania się ładu. Są
Niemcy, ale też Rosjanie, Ukraińcy, partyzanci nie zawsze przyjaźnie nastawieni do ludności - mówi socjolog z Pentora Piotr Kwiatkowski.
Jaka jest więc pamięć II wojny?
Wierzymy, że w czasie wojny Polacy byli masowo bohaterscy. 87 proc. badanych twierdzi, że Polacy byli zaangażowani w walkę z okupantem, a 80 proc. - że pomagali Żydom.
Zdecydowana większość uważa, że są w historii II wojny postaci i wydarzenia, z których możemy być dumni. Najwięksi bohaterowie to gen. Władysław Sikorski, gen. Władysław Anders i św. Maksymilian Kolbe. Chlubne wydarzenia to Powstanie Warszawskie i kampania wrześniowa.
Z oporami przyznajemy się do wydarzeń, które przynoszą nam wstyd. O tym, że takie były, przekonanych jest ledwie 17 proc. Polaków. I to mimo powszechnej wiedzy o Jedwabnem, gdzie Polacy w 1941 r. zabili kilkuset Żydów. Okazuje się, że popularniejszy jest pogląd, że masakra była dziełem Niemców.
- Są hamulce świadomości narodowej, które utrudniają przyjęcie prawd bolesnych - mówi Paweł Machcewicz, historyk i dyrektor powstającego Muzeum II Wojny Światowej.
Polacy wierzą, że ze wszystkich narodów to my cierpieliśmy najbardziej. Bardziej nawet niż Żydzi.
- To niezgodne z realiami. Polacy wycierpieli więcej niż wiele narodów, ale to Żydzi byli w całości skazani na zagładę - zaznacza Machcewicz.
Po 70 latach od wybuchu II wojna widziana jest przede wszystkim oczami cywili. W rozmowach o wojnie główne tematy to życie codzienne, losy rodziny, praca przymusowa, obozy, wysiedlenia i głód. Doświadczenia militarne są na dalszym planie.
Pamięć o wojnie jest zróżnicowana regionalnie. Na Śląsku aż 20 proc. ankietowanych przyznaje się do dziadka w Wehrmachcie.
- Mój dziadek miał dwóch wybitnych dowódców: Erwina Rommla w Afrika Korps i Władysława Andersa pod Monte Cassino - opowiada jeden z ankietowanych.
Na wschodzie żyje pamięć rzezi na Wołyniu. Stereotyp okrutnego Ukraińca jest tak silny, że w pamięci Polaków lepiej wypadają wojenne kontakty z Niemcami niż z Ukraińcami.
W Gdańsku powtarzają się opowieści o brutalnym wejściu Armii Czerwonej.
Nierzadkie są relacje idące w poprzek oficjalnej wizji historii. Powtarza się wątek "dobrego Niemca" - że miał rozstrzelać, ale strzelił w powietrze, że ostrzegł przed aresztowaniem itp.
- Jak Niemcy weszli w 1939 r. do domu i jeden zobaczył zdjęcie legionisty Piłsudskiego, to zasalutował i powiedział "Zdejmij je, bo jutro wejdą bolszewicy, a jak zobaczą to zdjęcie, to po tobie" - opowiada jeden z badanych.
Nie ma zgody, czy Polskę można zaliczyć do zwycięzców II wojny. O tym, że tak było, jest przekonanych 31 proc. Tyle samo uważa, że zwycięstwo było niepełne, a co czwarty twierdzi, że Polski nie można uznać za zwycięzcę.
Pentor dla Muzeum II Wojny Światowej, czerwiec-lipiec, próba reprezentatywna 1200 osób. To pierwsza od lat 60. próba zbadania pamięci i wiedzy Polaków o II wojnie. Pierwszy raz spytano o konflikt polsko-ukraiński i okupację sowiecką