Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
W czerwcowych eurowyborach Libertas - partia Declana Ganleya - wystawia 300 kandydatów w 24 państwach. Zrobiło się o nim głośno, gdy doprowadził do upadku traktatu lizbońskiego w irlandzkim referendum. Eurosceptyczny Ganley chce wejść do PE, by ograniczyć władzę unijnych komisarzy i ciąć budżet UE o 10 mld euro rocznie.
Ganley zabiega o popularność, za pieniądze ściąga sławy na partyjne zloty. Tak było i z naszym Lechem Wałęsą - podobno Ganley zapłacił mu 100 tys. euro.
Libertas Polska (nazwijmy go LP) zarejestrował się ledwie dwa miesiące temu. Nie wiadomo, ilu ma członków, skąd ma pieniądze (zaprzecza, że od Ganleya - to byłoby sprzeczne z polskim prawem) ani jaki ma program. Wiadomo, że nie ma szefa, a na razie kierują nim Artur Zawisza, b. poseł PiS, oraz Daniel Pawłowiec (kiedyś w LPR i Młodzieży Wszechpolskiej, sekretarz stanu w kancelarii premiera za rządów PiS).
By odnieść sukces wyborczy, potrzebni są wyborcy. Trzeba do nich dotrzeć. Telewizja publiczna opanowana przez nacjonalistyczną i pozaparlamentarną prawicę to idealne narzędzie. Bez niej LP Ganleya nie miałby szans na bezpłatną reklamę przed czteromilionową publicznością. A z list Ganleya startują działacze LPR, której posadę prezesa TVP zawdzięcza Piotr Farfał.
"Wiadomości" informują o LP z grubsza tak samo jak o PO, PiS, SLD, PSL, a częściej niż np. o UPR czy Partii Pracy. Jakby to była "partia pełną gębą". Kamera TVP nie przegapi żadnej konferencji prasowej LP, a te są niemal codziennie.
Szef "Wiadomości" Jan Piński, którego zatrudnił Farfał, nie chciał z nami rozmawiać. Odesłał do biura prasowego. Posłaliśmy pytania, ale odpowiedź nie nadeszła.
O tym, że TVP promuje Libertas, było głośno już kilka tygodni temu, kiedy tylko TVP Info transmitowała konferencję prasową Ganleya. Potem Ganley dostał wywiad na żywo w programie "Temat dnia" w bardzo dobrej porze oglądalności, tuż po "Teleexpressie" w "Jedynce", choć nie było powodu, by akurat z nim rozmawiać.
Media oskarżyły Farfała, że promuje Libertas, ponieważ leży to w interesie LPR i jej byłego szefa Romana Giertycha. Farfał się oburzył: "W telewizji publicznej nie będzie żadnej cenzury politycznej". Tak samo wypowiedział się Giertych. Cenzurą polityczną miałby być brak informacji o Libertasie.
Zarząd TVP poinstruował dziennikarzy, że w materiałach o kampanii wyborczej wszystkie partie trzeba traktować tak samo.
Libertas w "Wiadomościach TVP" 6 maja - Janusz Dobrosz z Libertasu komentuje decyzję czeskiego Senatu o ratyfikowaniu traktatu lizbońskiego. Wojciech Wierzejski, b. poseł LPR ("'jedynka' na krakowskiej liście Libertasu"), mówi, że Libertas stawia na krytykę rządu i obronę polskich stoczni. Dobrosz jest gościem "Tematu dnia".
7 maja - "Wiadomości" informują, że Libertas jest przeciw wejściu Polski do strefy euro.
9 maja - Libertas "chce być alternatywą dla innych ugrupowań". Wierzejski kpi z nazwiska Róży Thun: "Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein". Pyta retorycznie, czy będzie ona w europarlamencie reprezentować polskie interesy?
10 maja - Libertas jest za wspólną polityką rolną.
11 maja - Zdaniem Libertasu zaproponowane PiS-owi przez premiera Tuska debaty wyborcze "to próba zmonopolizowania sceny politycznej".
"Wiadomości" nie podają natomiast, że irlandzkie media zarzucają Ganleyowi, że płacił - nawet 1 mln euro - politykom w innych krajach, by kandydowali z jego partii.
Dla Gazety Prof. Andrzej Rychard, socjolog IFiS PAN i SWPS "Wiadomości" wyraźnie kreują Libertas, a partia praktycznie nieistniejąca zaczyna żyć w mediach. To groźne zjawisko, bo tworzy rzeczywistość polityczną, której nie ma. A dla wielu ludzi telewizja to jedyny sposób na uczestnictwo w polityce. Powstaje pytanie - czy media opisują politykę, czy ją współtworzą?