- W pełni zgadzamy się, iż Bruno Jasieński był ważną postacią polskiej kultury, wobec czego uhonorowanie jego imieniem nazwy ulicy jest uzasadnione - pisze Arseniuk. Przyznaje, że to reakcja na nasz artykuł "
IPN pali Jasieńskiego" i felieton "Trupa prezesa Kurtyki" oraz publikacje w "Echu Dnia" i
TVP Kielce.
Rzecznik prasowy IPN przekazał nam, że do przewodniczącego Rady Gminy w Klimontowie (Świętokrzyskie) wysłano pismo prezesa IPN z przeprosinami za zaistniałą sytuację.
O sprawie piszemy dziś w Gazecie. Zmiany nazwy ulicy Brunona Jasieńskiego zażądali od Klimontowa historycy Instytutu Pamięci Narodowej. Nazwali poetę "propagatorem stalinizmu", a władze miasteczka oskarżyli o "zachętę do podejmowania działań niezgodnych z Konstytucją RP".
Pismo w tej sprawie zastępca prezesa IPN Franciszek Gryciuk wysłał do przewodniczącego Rady Gminy w Klimontowie. Oskarża w nim władze gminy o "gloryfikację polityki Józefa Stalina, zbrodniczej ideologii komunistycznej i jej reprezentantów". Historycy IPN wytknęli Jasińskiemu m.in. przynależność do sowieckiej partii komunistycznej. A to, że poetę torturowano i rozstrzelano podczas czystki w 1938 roku, nazywają "wewnętrznymi porachunkami w partii".
Oburzony był Piotr Banasiak, prezes zarządu Stowarzyszenia Miłośników Twórczości Brunona Jasieńskiego: - Nie twierdzę, że Jasieński był krystalicznym człowiekiem, ale w ten sposób można oczernić praktycznie każdego. Brunon Jasieński to przede wszystkim twórca, a nie działacz polityczny.
List otwarty do do Rady Gminy Klimontów napisał prof. Edward Balcerzan, profesor-senior UAM w Poznaniu: - Dawniej nazwisko i dzieło Poety chciały wymazać z ludzkiej pamięci NKWD i UB. Dziś to samo próbuje się zrobić w sercu Europy - w Polsce (...).Nie o losy poety tu chodzi, lecz o stosunek do polskiej kultury, także o dobre imię Klimontowa.
Ulica Brunona Jasieńskiego to malownicza i krótka uliczka, przy której jest szkoła i kościół. Na jej skrzyżowaniu z ul. Jakuba Zysmana, ojca poety, znajduje się dom, w którym Jasieński się urodził. - Ojciec Brunona to był taki nasz klimontowski Judym. Może też mamy wykreślić go z historii, bo był ojcem komunisty - mówi Beata Ryń pochodząca z Klimontowa.