Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Pismo w tej sprawie zastępca prezesa
IPN Franciszek Gryciuk wysłał do przewodniczącego Rady Gminy w Klimontowie (Świętokrzyskie). Oskarża w nim władze gminy o "gloryfikację polityki Józefa Stalina, zbrodniczej ideologii komunistycznej i jej reprezentantów". Historycy IPN wytykają Jasińskiemu m.in. przynależność do sowieckiej partii komunistycznej. A to, że poetę torturowano i rozstrzelano podczas czystki w 1938 roku, nazywają "wewnętrznymi porachunkami w partii".
Piotr Banasiak, prezes zarządu Stowarzyszenia Miłośników Twórczości Brunona Jasieńskiego, jest oburzony. Pismo IPN nazywa skandalicznym: - Nie twierdzę, że Jasieński był krystalicznym człowiekiem, ale w ten sposób można oczernić praktycznie każdego. Brunon Jasieński to przede wszystkim twórca, a nie działacz polityczny.
Na stronie www.petycje.pl członkowie stowarzyszenia zamieścili apel, w którym bronią poety. Podpisało się pod nim już ponad sto osób, w tym historyk z lubelskiego IPN. - Wywieranie tego rodzaju presji na wójta jest niedopuszczalne - nie ma wątpliwości profesor Grażyna Borkowska-Arciuch z Instytutu Badań Literackich PAN.
Nad zmianą nazwy ulicy będą głosować radni na jednej z najbliższych sesji. - Mam nadzieję, że moi koledzy nie przestraszą się IPN i zagłosują rozważnie - mówi radny Tomasz Ferenc.
Ulica Brunona Jasieńskiego to malownicza i krótka uliczka, przy której jest szkoła i kościół. Na jej skrzyżowaniu z ul. Jakuba Zysmana, ojca poety, znajduje się dom, w którym Jasieński się urodził. - Ojciec Brunona to był taki nasz klimontowski Judym. Może też mamy wykreślić go z historii, bo był ojcem komunisty - mówi Beata Ryń pochodząca z Klimontowa.
Epitafium dla Brunona Jasieńskiego Europa się wędzi niby łosoś królewski
W dymie gazów bojowych wbita na złoty hak,
Żre się kucharz francuski z szefem kuchni niemieckiej
Z ryby tak smakowitej co przyrządzić i jak.
Żaden stary się przepis nie wydaje jej godny,
Tak czy siak, trzeba będzie rybę przeciąć na pół,
Już rozpruto podbrzusze, płynie z głębi jam rodnych
Czarny kawior narodów politykom na stół.
A ja wdycham Londynu grypogenne opary
I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,