Kazimierz Czekaj - wojewódzki radny PO w Małopolsce i przewodniczący sejmikowej komisji budżetu - jest zapalonym podróżnikiem. - Lubię poznawać kulturę dalekich krajów. Dlatego kiedy usłyszałem, w jaki sposób prezes
PiS wypowiada się o Gabonie, pomyślałem o wyprawie do tego kraju - mówi nam.
Radnego PO, podobnie jak wielu jego partyjnych kolegów, zdziwiły wygłoszone w ubiegłym tygodniu wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat Gabonu. "Niezbyt wielkie państwo afrykańskie, gdzie poważną rolę odgrywają orzeszki ziemne" - taką definicję Gabonu podał prezes PiS
Jarosław Kaczyński pytany, dlaczego krytykując premiera Donalda Tuska, odwołał się do tego kraju.
W ten sposób prezes PiS tłumaczył się ze swojego stwierdzenia o straszeniu Polaków przez premiera europejskimi obligacjami. "Równie dobrze można by wymyślić, że Gabon zaatakuje Polskę" - oznajmił Kaczyński. Później przepraszał: "Jeśli ktoś w Gabonie poczuł się urażony, to przepraszam".
Małopolski radny PO zamierza osobiście sprawdzić, co w Gabonie myśli się teraz o Polsce.
- Trzeba przeprosić Gabończyków za zachowanie prezesa Kaczyńskiego. Rezerwuję już bilet lotniczy. Lecę za własne pieniądze, ale mam poparcie partyjnych kolegów. W Gabonie będę zapewniał, że nie wszyscy Polacy są tak uprzedzeni do tego kraju jak prezes Kaczyński - zapowiada Czekaj.
W PO cieszą się z wyprawy radnego. - To świetna inicjatywa. Kolega Czekaj ma pełne poparcie w partii - zapewnia Jerzy Fedorowicz, poseł PO. - Trzeba budować porozumienie między narodami polskim i gabońskim, a nie tworzyć atmosferę wrogości nieodpowiedzialnymi wypowiedziami - mówi Fedorowicz.
W PiS planowaną przez PO wyprawę do Gabonu przyjęto bardzo chłodno.
- Niech radny z Platformy i jego partyjni koledzy stukną się w głowę! Tylko tyle mam do powiedzenia! - tak Joachim Brudziński, przewodniczący zarządu głównego PiS, zareagował na inicjatywę PO.