Zainteresowanie Fundacją Prasową zaczęło się w połowie 2007 r., gdy za 34 mln zł sprzedany został budynek przy Nowogrodzkiej 84/86 w Warszawie. Ten, gdzie
PiS organizuje konferencje prasowe, a
Jarosław Kaczyński prowadzi biuro poselskie. Nieruchomość kupił deweloper - spółka Metropol NH. Zaplanował w miejsce siedziby PiS wieżowiec na 58 kondygnacji. Budowa dotąd się nie zaczęła. I wciąż nie wiadomo, kto ugryzł te 34 mln zł?
Od koncernu do wynajmu Już w przyszłym tygodniu przed warszawskim sądem zaczyna się proces stołecznego ratusza z Fundacją Prasową o wydanie nieruchomości. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz poszła do sądu przed rokiem, gdy prokuratura odmówiła prześwietlenia kulis transakcji FPS z lat 90.
Fundacja założona została przez Kaczyńskiego i jego środowisko (głównie Porozumienie Centrum, jego pierwszej partii), by zbudować medialny koncern. Po likwidowanym RSW Prasa Książka Ruch przejęła bez przetargu lub płacąc skromne kwoty, kilka nieruchomości w stolicy.
Po kilku latach wniosła je aportem do spółek: Air Link, Srebrna, Celsa. W następnym ruchu udziały w spółkach stanowiły kapitał założycielski nowych fundacji Nowe Państwo i Solidarna Wieś. W spółkach i fundacjach pierwszoplanowe role odgrywali ludzie związani z PC, np. Sławomir Siwek (zawieszony wiceprezes
TVP), Krzysztof Czabański (były prezes Polskiego Radia), Adam Lipiński (PiS).
Po przekształceniach Fundacji Prasowej został parking między budynkiem przy Nowogrodzkiej i w Al. Jerozolimskich. Spółki uwłaszczone na państwowym majątku żyły skromnie z najmu. Fundacje dotowały niszowe pisma i działalność skupioną np. przy parafiach. Pierwsze wielkie pieniądze w tej towarzysko-biznesowej sieci pojawiły się po sprzedaży siedziby PiS.
Oddajcie (na razie) parking Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz w pozwie o wydanie nieruchomości zakwestionowała początek tego łańcuszka - prawo FPS do skorzystania z bezprzetargowego trybu przy przejęciu nieruchomości od państwa. Podważa tzw. następstwo prawne Fundacji po RSW, zwraca uwagę, że pominięci w prawach zostali spadkobiercy byłych właścicieli, wywłaszczeni po wojnie dekretem Bieruta. Gra - z punktu widzenia miasta - jest warta świeczki, bo wartość spornych działek i budynków szacuje się na ok. 165 mln zł.
Sprawa ma już rok. Sąd podzielił ją na kilka procesów - bo poza FPS pozwani są ci, którzy władają spornymi nieruchomościami: spółki Srebrna, Air Link, Celsa, także nabywca siedziby po PiS - Metropol NH. Na pierwszy ogień idzie proces o parking, czyli z Fundacją.
Czy to sprawa obliczona na lata? - O, tak! - odpowiada wiceprezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa Piotr Rodkiewicz, która reprezentuje przed sądem prezydent Warszawy.
Latami może się także ciągnąć sprawa Fundacji w prokuraturze. W końcu grudnia 2007 r. prokuratura odmówiła zajęcia się jej interesami, ale sąd - w listopadzie 2008 r. - uznał, że prokuratura "nie dokonała jakiejkolwiek oceny". Od stycznia prokurator czyta akty notarialne z lat 90. na nowo. - Zgodnie z poleceniem sądu analizowane są dokumenty, a pierwsi świadkowie wzywani na przesłuchania - informuje prok. Mateusz Martyniuk.
Fundacja na ciężkie czasy Blisko rok Fundację kontrolował warszawski UKS. Według naszych źródeł kontrola jest na ukończeniu - w tym tygodniu raport pokontrolny dostanie Fundacja. Czy będzie bolało? Zapytaliśmy o wyniki Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej. - Do czasu zakończenia kontroli jej wyników nie komentujemy - odparł wiceminister finansów Andrzej Parafianowicz.
Nieoficjalnie wiemy, że praca kontrolerów nie skończy się zarzutami z ustawy karnoskarbowej. Ale wyniki kontroli przydać się mogą i prokuratorii, i prokuraturze. Bo - według naszych źródeł - są wątpliwości co do uznania FPS za następcę prawnego RSW, o co jest spór przed sądem. A przekształcenia - przekazanie majątku aportem do spółek, a następnie wyposażenie udziałami w spółkach nowych fundacji - spowodowało utratę kontroli FPS nad majątkiem otrzymanym od państwa. W końcu kontrola potwierdza też naszą tezę (patrz "Fundacja na ciężkie czasy" w "Dużym Formacie"), że ten system połączonych fundacji i spółek pozwalał środowisku PC przetrwać ciężkie politycznie czasy na funkcjach prezesów, członków rad nadzorczych itp. Świadczą o tym choćby koszty funkcjonowania fundacji (głównie płace) kilkakrotnie przekraczające wydatki na działalność statutową.
Kto ugryzł 34 mln zł z Nowogrodzkiej? To pokaże dopiero kontrolera w spółce Air Link.