http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

Wojna PiS i przystawek o media publiczne

Agnieszka Kublik
2008-12-02, ostatnia aktualizacja 2008-12-02 07:57

Krzysztof Czabański
Krzysztof Czabański
Fot. Krzysztof Miller / AG

Krzysztof Czabański za Andrzeja Urbańskiego? O takim wariancie huczy w telewizji.

Andrzej Urbański
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Andrzej Urbański
ZOBACZ TAKŻE
Zaczęło się dwa tygodnie temu, gdy radiowa rada nadzorcza głosami LPR i Samoobrony (tzw. przystawki w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości) zawiesiła dwóch PiS-owskich prezesów publicznego radia: Krzysztofa Czabańskiego i Jerzego Targalskiego. Zapłacili w ten sposób za upolitycznienie stacji, fatalną atmosferę i skonfliktowanie członków zarządu.

Z zemsty za to zawieszenie rada nadzorcza TVP głosami PiS zawiesiła Piotra Farfała, człowieka LPR w zarządzie TVP. Teraz w odwecie za to drugie zawieszenie telewizyjna rada nadzorcza głosami LPR i Samoobrony ma zawiesić wszystkich trzech członków zarządu związanych z PiS: prezesa Andrzeja Urbańskiego, Marcina Bochenka i Sławomira Siwka.

I właśnie gdyby do tego potrójnego zawieszenia doszło na kolejnym posiedzeniu rady w połowie grudnia, to Czabański - członek rady nadzorczej TVP - miałby największe szanse na zastąpienie Urbańskiego. Telewizyjna rada nadzorcza mogłaby właśnie jego tymczasowo delegować do zarządu jako pełniącego obowiązki prezesa.

Z naszych informacji wynika, że w radzie nadzorczej jest pięcioosobowa większość gotowa wprowadzić w życie taki scenariusz. Oprócz zemsty jest i prawdziwy powód: w zarządzie jest ostry konflikt między Urbańskim a Bochenkiem i Siwcem.

Krzysztof Czabański pytany, czy zgodziłby się tymczasowo wejść do zarządu TVP, mówi: - Nie mogę rozważać, co by było, gdyby, bo gdybanie destabilizuje spółkę.

I dodaje, że on sam nie widzi podstaw do zawieszenia zarządu, ale - podkreśla - nie może mówić w imieniu pozostałych członków rady.

Dlaczego Czabański miałby chcieć w ogóle wygryźć Urbańskiego, choć obaj swoje posady zawdzięczają PiS-owi?

- Między nimi panuje teraz szorstka przyjaźń - mówi rozmówca "Gazety", który zna ich obu.

Wyraźnie widać to było podczas poprzedniego posiedzenia rady, kiedy Czabański wyprosił Urbańskiego z posiedzenia.

Bliski znajomy Czabańskiego twierdzi, że ma on do Andrzeja Urbańskiego i ludzi braci Kaczyńskich żal, że nie zablokowali jego zawieszenia w sprawowaniu funkcji prezesa publicznego radia. Wcześniej PiS był skuteczniejszy. Jeszcze wiosną zeszłego roku uratował przed odwołaniem Targalskiego, choć media huczały o jego grubiańskim zachowaniu wobec zwalnianych pracowników. Ale wtedy szefowa rady i jej PiS-owscy członkowie byli wzywani na dywanik do kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, gdzie od jego ministrów dostawali instrukcje, co mają robić.

- Czabański liczył, że i tym razem uda mu się uniknąć zawieszenia - mówi "Gazecie" jego radiowy współpracownik.

Nie udało się. Do radia lada chwila wkroczy audytor, o którego poprosił minister skarbu Aleksander Grad. Czabański obawia się, że jego zawieszenie skończy się odwołaniem, i stąd pomysł nowej posady.

Wczoraj Radio ZET podało, że Andrzej Urbański miałby zostać nawet odwołany, a Czabański miałby zostać szefem TVP. Ale do tego potrzeba aż sześciu z dziewięciu głosów. Wedle naszych informacji, w radzie nie ma takiej większości.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Kup licencję
  • Podyskutuj na forum