W sobotę zjechało ich do warszawskiej siedziby "Gazety". Prezentowali swoje prace, makiety, gazetki, wynalazki, grali i tańczyli. Do budowy stoisk użyto półtora kilometra metalowej taśmy.
Byli to uczestnicy programu Centrum Edukacji Obywatelskiej i "Gazety" "Uczniowie z klasą".
Były trzy kategorie projektów: badam świat, jestem twórcą, pomagam innym. Szykowały je grupy uczniów, ale mógł też startować jeden uczeń-pasjonat. Projekt to ostatni krzyk edukacyjnej mody - uczy pracy zespołowej i samodzielności, wyrywa uczniów i nauczycieli-opiekunów od szkolnej rutyny. Postępy prac uczniowie opisywali na specjalnych blogach.
Projekty oceniali w sobotę eksperci, m.in. Grażyna Czetwertyńska z MEN (odczytała list min. Katarzyny Hall z gratulacjami), Irena Koźmińska ("Cała Polska czyta dzieciom"), Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego (specjalistka od walki z korupcją). I Jerzy Owsiak, który wykrzyczał ze sceny odezwę: - Szkoła jest wciąż bizantyjska, hierarchia was tłamsi, ale wy musicie iść za swoimi marzeniami, a jak już coś robicie, to odpowiedzialnie: ja za to odpowiadam, a ty za to. A jak wam ktoś daje na imprezie zioło, to powiedzcie nie, stary, dziękuję, ja nie biorę. Nie ma już granic, więc jedźcie za granicę, uczcie się pracować, uczcie się języków, jak pracować, jak rozbić dobre steki, a potem wracajcie, bo już nie ma granic.
12 letnia Izabela Sobańska z Drużbic w łódzkim pokazała w Warszawie kolekcję zebranych przez siebie militariów. Np. skorupę granatu z II wojny, pięć łusek połączonych ładownikiem do karabinu SzWAK. Dlaczego akurat militaria ją tak wzięły? Trudno powiedzieć. Może to wpływ brata i szkolnego muzeum historii. W każdym razie i ona i jej opiekunka nauczycielka zapewniają, że hobby jest bezpieczne. Izabela nie rozbraja niewybuchów ani nie wykopuje ich sama po lasach.
"Niepowtarzalni" z Piekar Śląskich niczego nie kolekcjonują. Raczej rozdają. Opiekują się tzw. ochronką czyli świetlicą dla dzieci z rodzin w trudnej sytuacji. Organizują dla nich zajęcia plastyczne. Sami kombinują pieniądze potrzebne na materiały do zajęć, a to sprzedając kartki świąteczne wytworzone na zajęciach, a to sprzedając zbiór wierszy podarowany im przez pewnego poetę.
Rozszerzają swoją działalność coraz bardziej. Ostatnio poznały nauczyciela języka migowego i tego języka się uczą. - Czy nauczyciel jest młody i przystojny? Przyznają, że owszem, ma to znaczenie, ale nie zasadnicze. Zapewniają, że po prostu chcą stworzyć w harcerstwie oznakę harcerza migającego.
Źródło: Gazeta Wyborcza