Chińskie wojsko krwawo tłumi protesty Tybetańczyków. W piątek solidarność z okupowanym Tybetem manifestowali młodzi gdańszczanie.
Organizator zgromadzenia - Roger Jackowski - przemawiał pod konsulatem: - Wolny świat ma obowiązek zaprotestować przeciwko ludobójstwu.
Dla zebranych zagrał zespół bębniarzy. Powiewały flagi Tybetu i transparenty: "Wolny Tybet" oraz: "Zatrąb dla Tybetu", na który reagowali kierowcy przejeżdżający ulicą Grunwaldzką.
Wśród manifestujących w strugach deszczu przeważali licealiści i studenci. 18-letni Igor Kanarski i o rok młodsza Natalia Olszewska przyszli na manifestację, żeby jakoś wspomóc Tybetańczyków. - Trudno być obojętnym wobec ich losu - ocenia Igor.
- Niestety, wszystko, co możemy, to tylko protestować - uważa Natalia.
Żaden z dyplomatów nie wyszedł do zebranych. Wcześniej konsul Chin w Gdańsku Xiang Zaosheng powiedział "Gazecie": - Chiny mają prawo i siłę, by wprowadzić stabilizację w Tybecie. Grupa Dalajlamy doprowadziła tam do strasznego nieporządku. Nasze lokalne władze wprowadziły w Tybecie odpowiednie przedsięwzięcia związane z zastosowaniem przemocy i obecnie sytuacja się normalizuje.
Kilkanaście minut przed manifestacją przed konsulatem pojawili się działacze stowarzyszenia Młodzi Demokraci, młodzieżówki PO. Zapalili znicze za pomordowanych i rozdawali list, który wystosowali do ambasadora Chin w Polsce. - Zwróciliśmy się też do rządu i prezydenta o podjęcie działań w sprawie Tybetu - mówił Szymon Moś z Młodych Demokratów.
Źródło: Gazeta Wyborcza