http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

Kasuj kontakt, czyli wojna laptopowa

Bogdan Wróblewski
2008-02-02, ostatnia aktualizacja 2008-02-01 21:28

Dzień drugi "wojny laptopowej". W piątek zmierzyli się dwaj ministrowie sprawiedliwości: obecny - Zbigniew Ćwiąkalski i były - Zbigniew Ziobro. Szykują się śledztwa i pozwy.

Laptop Zbigniewa Ziobry
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Laptop Zbigniewa Ziobry
W czwartek ujawniono, że w resorcie sprawiedliwości po Zbigniewie Ziobrze zostały dwa uszkodzone laptopy - samego ministra i jego asystenta z gabinetu politycznego Marcina Romanowskiego. Mają uszkodzone twarde dyski, matryce i obudowy.

Powód zniszczenia nie był jasny. Media spekulowały, że chodziło o uniemożliwienie dostępu do zapisanych na dyskach danych. Albo że ma to związek ze sprawą przecieku w aferze gruntowej (chodzi o nieudaną prowokację CBA w Ministerstwie Rolnictwa). Ziobro jest w niej świadkiem i twierdzi, że na komputer przegrano jego słynną rozmowę z Andrzejem Lepperem, która ma dowodzić, że to nie Ziobro był źródłem przecieku.

Jeszcze w czwartek wyszło na jaw, że prokuratura badająca przeciek nie interesowała się wcale laptopem Ziobry. On sam zaś nie wyjaśniał, dlaczego i w jakich okolicznościach sprzęt zniszczono. Po piątku nadal tego nie wiemy. Podobnie, jeśli chodzi o laptop jego asystenta. Nie wykluczono, ale też nie potwierdzono wczorajszej wersji min. Ziobry, że laptop został uszkodzony podczas jego przeprowadzki na przełomie 2006 i 2007 r. [nie udało się ustalić, o jaką przeprowadzkę chodzi].

To co wiemy? Wiemy, że ministerstwo żąda teraz od byłego ministra zwrotu kosztów zniszczeń (ponad 4,2 tys. zł). Ziobro twierdzi, że chciał zapłacić i że jeszcze jako minister prosił o wycenę, ale niczego od niego nie chciano. "Nie prosił wprost, ale zadeklarował, że zapłaci" - potwierdziło wczoraj wieczorem ministerstwo.

W czwartek okazało się, że przed odejściem Ziobry z ministerstwa zniszczono też cztery karty SIM jego telefonów komórkowych. Z notatki dyrektora biura ministra Marka Łukaszewicza wynika, że Ziobro informował go iż "uległy przypadkowemu zniszczeniu". W piątek tłumaczył, że wydał polecenie, by w niepowołane ręce nie dostały się numery telefonów do najwyższych urzędników państwa i osób prywatnych.

- A nie zna pan funkcji "kasuj kontakt"? - pytał przekornie jeden z dziennikarzy.

I na tym nie koniec. W piątek minister Ćwiąkalski ujawnił, że na polecenie Ziobry zniszczono korespondencję pracowników jego gabinetu politycznego. W tym z prokuraturą. Kasowano dane z komputerów (np. sekretarki w gabinecie politycznym) i ślady na papierze. Ponieważ nie wszystko zmieliły niszczarki, udało się już odtworzyć, że ludzie z jego gabinetu interesowali się np. tym, co prokuratura wie o finansowaniu SLD.

Ćwiąkalski powiedział wczoraj, że zarządzono szczegółową kontrolę, co niszczono w ministerstwie, i zapowiedział, że zawiadomiona zostanie prokuratura.

cdn.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne