- Szuka się pretekstu, by dowiedzieć się, z kim jeszcze rozmowy były nagrywany. To jest bezprawne inwigilowanie - mówił wczoraj w Sejmie Zbigniew Ziobro.
Kogo jeszcze i w jakich okolicznościach Ziobro jako minister nagrywał, nie ujawnił. Zaatakował "Gazetę", i - tradycyjnie - obecnego ministra sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalskiego, a na premierze Donaldzie Tusku skończył.
Wczoraj ujawniliśmy, że śledczy badający sprawę przecieku w tzw. aferze gruntowej sprawdzają m.in., czy nagranie rozmowy Ziobry z Leppperem z czerwca nie pochodzi z podsłuchu CBA w gabinecie Leppera. Ziobro tę tezę nazwał absurdalną, choć to on sam dostarczył pretekstu do takich rozważań.
Przypomnijmy, że o rozmowie z 14 czerwca 2007 r., w której Ziobro miał ostrzec Leppera o akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa, przewodniczący Samoobrony powiedział w sierpniu.
Ziobro zarzucił wtedy Lepperowi kłamstwo, a na dowód pokazał dziennikarzom dyktafon, na którym miał nagrać rozmowę.
Sam Ziobro i jego podwładni informowali następnie, że to nagranie jest autentyczne, nie zostało zmanipulowane, a słów ostrzeżenia na nim nie ma.
Dopiero w minionym tygodniu prokuratura ujawniła, że nie ma oryginału nagranej rozmowy. A sam Ziobro zaczął opowiadać, że:
• najpierw skopiowana została na komputer jego zastępcy prok. Engelkinga,
• stąd na płytę CD dla prokuratury,
• następnie znów na dyktafon dla „przypomnienia” i dla prokuratury.
- Na żadnej konferencji nie wyraziłem wątpliwości, że nie jest to ten dyktafon - zarzucił wczoraj kłamstwo "Gazecie".
Jednak w czwartek Ziobro mówił tak: - Gdy sprawa stała się głośna, poprosiłem o ponowne przegranie, tylko nie jestem pewien, czy na ten dyktafon, z komputera prokuratora Engelkinga.
O tym, że prokuratura dostała kopię nagrania na CD, wiadomo było od sierpnia, ale że dyktafon nie był oryginałem, Ziobro ani nikt inny nie mówił. Teraz przyznaje nawet, że sierpniowa ekspertyza ABW (potwierdzająca jego wersję, czyli kłamstwo Leppera) zrobiona została na podstawie kopii.
- Zbigniew Ziobro przypomina sobie coraz to nowe okoliczności, to wszystko niewątpliwie musi być wyjaśnione - mówił wczoraj w Radiu ZET minister Ćwiąkalski.
Dodał, że dziś "trudno mówić o jakiś podejrzeniach pod adresem Ziobry", ale że "wypada chyba, żeby ktoś bardziej niezależny, bo ABW - była podległa premierowi - zbadał, jak było z tym nagraniem".
Na pytanie dziennikarzy - co jest złego, że prokuratura bada hipotezę, którą być może wykluczy - Ziobro wczoraj nie odpowiedział.
Źródło: Gazeta Wyborcza