Zbigniew Ziobro, Marek Kuchciński i Aleksandra Natalli-Świat nowymi wiceprezesami PiS. W sobotę zastąpili Kazimierza Ujazdowskiego oraz Pawła Zalewskiego, którzy z partii odeszli. I Ludwika Dorna, który został, ale nie zgodził się wrócić na stanowisko wiceprezesa.
Wszystkich zastępców wskazał Jarosław Kaczyński, a zatwierdziła Rada Polityczna PiS. Prezes do końca trzymał miejsce we władzach dla Dorna.
Dorn na swoim blogu napisał, że w zeszłym tygodniu rozmawiał z Kaczyńskim - w obecności trzech kolegów z kierownictwa partii. Postawił dwa warunki powrotu na stanowisko wiceprezesa. "Do dnia posiedzenia Rady Politycznej (prezes) nie zechciał jednak ze mną nawiązać kontaktu, co było formą stanowczego, choć mało uprzejmego, odrzucenia postawionych warunków" - napisał Dorn.
Warunków nie ujawnił, na sobotnie posiedzenie rady nie przyszedł, jej decyzje personalne skrytykował: "Nie ulega wątpliwości, że wiceprezesi z wyznaczonej im roli epifenomenów wywiążą się znakomicie". Epifenomen to zjawisko wtórne, towarzyszące głównemu, lecz nie mające wpływu na jego przebieg.
Z "partii epifenomenów" Dorn odejść nie zamierza. Spróbuje stworzyć "alternatywę intelektualno-polityczną dla susłoizacji PiS". Ale "nie zrobi nic, co mogłoby zaszkodzić powrotowi PiS do władzy".
Skąd termin "susłoizacja"? Od nazwiska kolejnego awansowanego - posła Marka Suskiego.
Podczas sobotniej rady powołano bowiem także nowych członków komitetu politycznego, najbardziej dotąd wpływowego w PiS gremium. Zostali nimi: Jacek Kurski, Wojciech Szarama, Paweł Kowal i Krzysztof Tchórzewski.
By zaspokoić ambicje większej liczby osób, Kaczyński zdecydował się też stworzyć kolejne stanowiska - zastępców członków komitetu politycznego. W tym gronie znaleźli się: Adam Hofman, Tomasz Dudziński, Leonard Krasulski, Mariusz Błaszczak, Marek Opioła oraz właśnie Suski.
Dorn jest wobec niego bezlitosny. "Zawsze uważałem, że ten typ mentalności i wrażliwości kulturowej, który uosabia poseł Suski, ma, owszem, prawo być obecny w PiS, ale powinno się go traktować na zasadzie dobrodziejstwa inwentarza i nadmiernie nie eksponować, tak z powodów zasadniczych, jak i taktycznych" - napisał w blogu.
"Zastępcy członków" będą mogli uczestniczyć w obradach komitetu, ale bez prawa głosu.
- W sobotę uwzględniono długą listę osób mających kierownicze aspiracje, a jednocześnie reprezentatywnych dla rozmaitych naszych środowisk - mówi poseł PiS. Według niego Ziobro i Natalli-Świat wygrali sondażowe głosowania zarządzone w zeszłym tygodniu przez Kaczyńskiego w różnych władzach partii.
Inny polityk z PiS-owskiej czołówki dodaje: - Wśród nowych są i ludzie z "zakonu PC" (np. Tchórzewski), i związani z prezydentem (np. Paweł Kowal), i bywalcy Radia Maryja (np. Ziobro, Suski), i myśląca bardziej liberalnie młodzież (Opioła, Hofman), i przedstawiciel tak ważnego regionu jak Śląsk (Szarama).
Słowem, władze zostały tak skomponowane, aby pokazać PiS jako partię wielobarwną, mogącą nawiązać kontakt z różnymi grupami elektoratu. W oficjalnych komentarzach - np. Ziobry - najczęściej powtarzano: - Partia otworzyła się na młodzież.
Kaczyński zupełnie zlekceważył media wieszczące klęskę kontrowersyjnego Kurskiego i odsunięcie Kowala oskarżonego przez "Dziennik", że był tajnym współpracownikiem WSI.
- Prezes mający dużą wiedzę na temat WSI powiedział, że nie ma informacji, które by Kowala obciążały - usłyszeliśmy od uczestnika sobotniego spotkania. Ale dlaczego Kaczyński awansował Kurskiego? - To istotna dla PiS postać. Jest bardzo sprawny, do tego uroczy.
Kurski triumfował: - Gdyby gazety miały decydować o tym, kto jest ważny w PiS, to prawdopodobnie nie byłoby tam Jarosława Kaczyńskiego ani Lecha Kaczyńskiego, bo zawsze byli najbardziej czarnymi charakterami.
Niektórzy nasi PiS-owscy rozmówcy zwracali uwagę na jego konflikt z parą wpływowych spin doctorów: Michałem Kamińskim i Adamem Bielanem, krytykowanych w sobotę za kampanię wyborczą. Czy awans Kurskiego oznacza ich degradację?
Poseł PiS: - Niekoniecznie. Po pierwsze, i Bielan, i Kamiński mogą uczestniczyć w posiedzeniach komitetu politycznego. Jeden jako wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, drugi jako sekretarz stanu prezydenta. Po drugie, liczniejszy niż do tej pory komitet straci na znaczeniu. Wzrośnie natomiast rola wąskich, pozastatutowych gremiów. Bielan z Kamiński do nich należą.
Kto zatem stanowi dziś "wąską elitę" PiS? - Jarosław Kaczyński - odpowiedział bez wahania poseł.
Na stanowisku sekretarza generalnego PiS Joachima Brudzińskiego zastąpił były wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.
Źródło: Gazeta Wyborcza