http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Kraj RSS

Dekolt z sierścią to przegięcie

Bogdan Wróblewski
2007-11-02, ostatnia aktualizacja 2007-11-01 19:11

Oszpecił mnie i zrobił ze mnie głupią babę! - posłanka Danuta Hojarska oskarżyła Szymona Majewskiego. Sąd odmówił ukarania satyryka.



Ale sąd odmówił w środę ukarania Majewskiego i umorzył sprawę. Sędzia Marta Załeska nie wpuściła do środka dziennikarzy. - Zrozumiałam, że muszą być szczegóły, kiedy mnie obraził, jakim słowem, i mam dostarczyć kasety - mówiła Hojarska o umorzeniu po wyjściu z sali rozpraw. - No to będę pisała słowo w słowo. Bo tu chodzi o moje dzieci - zapowiedziała zażalenie posłanka. A dzieci ma pięcioro.

Majewskiego w sądzie nie było.

Liderka Samoobrony na Pomorzu stała się jedną z ulubionych postaci parodiowanych w "Rozmowach w tłoku" - skeczu kończącym "Szymon Majewski Show" w TVN. Trafiają tam niemal wszystkie znaczące postaci sceny politycznej, medialnej i rozrywkowej. Co zdenerwowało posłankę?

- Ubrał parodiującą mnie aktorkę w białe pończochy i złote pierścionki jak z odpustu! Strój to jeszcze nic. Aktorka odsłoniła dekolt i miała tam sierść jak u zwierzęcia. To już przegięcie! - mówiła Hojarska w rozmowie z "Gazetą" w lipcu 2006 r.

I dalej: - Na dodatek sparodiowano mnie jako kobietę lekkich obyczajów. Jak tak można! Przecież ja mam dzieci, które chodzą do szkoły. Ja ma duże poczucie humoru, już mnie parodiowano w kilku kabaretach i nie miałam nic przeciwko temu, sama się z tego śmiałam, ale Majewski ewidentnie przegiął. To wcale nie było zabawne, to było żenujące i puste.

I dlatego spór między Hojarską i ekscentrycznym satyrykiem - toczący się dotąd głównie w tabloidach i internecie - przeniósł się do sądu rejonowego na warszawskim Mokotowie. W grudniu 2006 r. posłanka wysłała sporządzony własną ręką akt oskarżenia. Napisała: "Pokrzywdzona Danuta Hojarska jest przedmiotem licznych pomówień, które oprócz tego, że przekraczają dobre obyczaje i normy społeczne, to w zasadniczy sposób dotykają całej Jej działalności politycznej, życia prywatnego, a nade wszystko narażają na zagrażającą prawidłowemu rozwojowi Jej dzieci krytykę i szyderstwa ze strony ich środowiska szkolnego" (składnia i ortografia jak w oryginale).

Próbowała powstrzymać Majewskiego na różne sposoby: zaalarmowała rzecznika praw dziecka, z sejmowej mównicy pytała, czy nie powinien zareagować minister edukacji.

Co na to satyryk? Sparodiowana po raz kolejny Hojarska w "Rozmowach w tłoku" mówiła: - U nas jest taka tradycja w Samoobronie, że jak się kogoś lubi, to się go do sądu pozywa.

Do ugody między stronami miał doprowadzić sądowy mediator. - Majewski musi mnie przeprosić. No i sięgnąć do kieszeni i zapłacić pewną sumkę na dom dziecka. Może też mnie w swoim programie naśladować, byleby pewnej granicy nie przekraczał - mówiła Hojarska jednemu z tabloidów. TVN o mediacji nie chciało słyszeć. - Nie bardzo wiemy, co mamy mediować. To znaczy, że co mamy robić? Przestać ją pokazywać? - pytał na łamach "Gazety" Andrzej Sołtysik, rzecznik stacji. - Byłam gotowa się pogodzić: dobra chłopie, krzyż ci na drogę, zarabiaj na mnie pieniądze - mówiła nam Hojarska w środę przed rozprawą.

I dodała, że jeśli nie dopadnie Majewskiego w sądzie karnym, to pójdzie do cywilnego po odszkodowanie. - Nie zaprosił mnie nawet do swojego programu, a Begerową zaprosił - zaznaczyła nie bez żalu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne