- Poruszyło mnie to, że w gdańskiej stoczni, tam, gdzie jest Kolonia Artystów, ktoś napisał "Nie głosuj!". No bo skoro politycy mają nas gdzieś, to my ich też - mówi Florczak, autor tekstu na plakacie, malarz, asystent w gdańskiej ASP i właściciel sopockiego klubu Sfinks. - Ale tak nie można. Myśląc w ten sposób nigdy nie będziemy mieć swoich reprezentantów, a Polska pozostanie zakałą Unii. Zrobiliśmy ten plakat, bo chcieliśmy pokazać, że niegłosowanie nie jest już en vogue.
- Kierujemy plakat głównie do ludzi młodych, takich, którzy właśnie nie chcą głosować, bo "to i tak nie ma sensu" - wyjaśnia Jacek Staniszewski, grafik i muzyk. - Jasne, można być w opozycji wewnętrznej, myśleć, że nas "to nie dotyczy", ale przy takich rządach jak dziś pewnego dnia może się okazać, że nawet ta wewnętrzna opozycja jest zakazana. W tak absurdalnych czasach chcieliśmy naszym plakatem wprowadzić też trochę rozsądku i humoru.
Postać trzymającą ręce w charakterystycznym geście Staniszewski wypatrzył na murze małego miasteczka w Holandii. - Zawsze fotografuję takie szablony czy graffiti - mówi. - Temu akurat towarzyszył napis "Smash kapitalism", ale sądzę, że i w naszym wyborczym kontekście zadziała. Jego gombrowiczowsko-białoszewsko-witkacowski język i wyrazista, prosta forma trafia do młodych ludzi. Wiem o tym z pierwszych reakcji, między innymi znajomego z Instytutu Polskiego w Paryżu, który obiecał rozesłać plakat po całej Francji.
- Ważne, żeby ludzie w ogóle poszli na wybory. To, na kogo zagłosują, to już ich rzecz - dodaje Florczak.
Źródło: Gazeta Wyborcza