W poniedziałek ruszyła nasza akcja "Molestowane w domu". W "Dużym Formacie" ukazały się wyznania Ewy Wanat, która napisała, że w dzieciństwie była wykorzystywana seksualnie przez swojego dziadka.
Reakcje czytelników na nasz tekst przekroczyły nasze oczekiwania. Dyżurny telefon, który odbierało sześciu psychologów z fundacji Dzieci Niczyje, dzwonił bez przerwy przez dziesięć godzin. Skrzynkę poczty elektronicznej i forum pod tekstem zapełniały listy czytelników.
- Dzwonili ludzie dorośli, głównie kobiety, które były molestowane jako dzieci - mówi psycholog Alicja Budzyńska. - Niektórzy byli już po terapii, większość jednak pod wpływem reportażu w "Dużym Formacie" pierwszy raz w życiu zdecydowała się o tym opowiedzieć.
- Statystyki policyjne na temat molestowania nie oddają prawdy, bo obejmują tylko przypadki wykryte - mówi dr psychiatrii Irena Kornatowska, prezes fundacji Dzieci Niczyje. Specjaliści szacują, że wychodzi na jaw jedynie jeden na sto przypadków.
Jednak, jak wynika z badań psychologów, problem molestowania dotyczy 4 proc. Polaków. Zdecydowana większość przypadków - 80 proc. - ma miejsce w rodzinie. Molestujący nie jest kimś obcym, najczęściej jest dziecku dobrze znany.
Nadal cierpię
Sprawcą był kochanek mojej matki - opowiedziała psychologom kobieta w wieku 54 lat. - Wzięła z nim ślub. Rozbierał się przede mną, onanizował, dotykał. Izolował mnie od znajomych. Miałam 18 lat, gdy uciekłam z domu. Piętnaście lat temu zachorowałam na porażenie mięśniowe kończyn. Nie mogłam chodzić. Ale żadne badania nie mogły wykazać przyczyn choroby.
Wreszcie trafiłam na oddział nerwic, tam przeszłam terapię i dolegliwości minęły. Przyczynę choroby nosiłam w sobie. To było molestowanie mnie w dzieciństwie. Musiałam się od tego uwolnić.
Ale nadal cierpię, bo ten człowiek żyje, mieszka z moją matką. Ona wie o wszystkim i robi mi wyrzuty, że jestem zła dla ojczyma.
Milczę, by nie zranić mamy
Mam 22 lata - pisze Barbara. - Mniej więcej od ósmego do dziesiątego roku życia byłam wykorzystywana przez dziadka. Ale nie to jest najgorsze. Gardło mi się ściska, bo zrobił to samo swojej córce, a mojej mamie, i jej siostrze. Zrobił to samo również mojej kuzynce o rok starszej ode mnie. I mimo że moja mama wiedziała, co może się zdarzyć, wysyłała mnie do dziadków, by się mną zajęli, gdy nie miała co ze mną zrobić.
Trzeba o tym mówić, przede wszystkim w rodzinie, bo często jest to kwalifikowane jako największa tajemnica. Tak jest u mnie, powiedziałabym tacie, ale bardzo by to zraniło mamę, więc milczę.
Moje życie mogło być inne
Doznałam złego dotyku w latach 40. - opowiedziała psychologom 70-letnia pani Teresa - i wyparłam to z pamięci na kilkadziesiąt lat. Całe życie byłam oziębła, rozeszłam się z mężem, gdy dorosły dzieci. Nawet nie przychodziło mi do głowy, żeby komukolwiek zwierzyć się z tego, co mnie spotkało. W tamtych czasach sprawę zamiatano pod dywan. Moje życie byłoby inne, gdyby już w czasach mojej młodości mówiono o molestowaniu seksualnym dzieci.
Zabrał mi dzieciństwo
W moim przypadku był to ojciec - wpisała się na forum bmrog. - Pamiętam ranek, gdy byliśmy sami w domu: ojciec klęczał przy moim łóżku, koszula zadarta, a on dotyka mnie i ja nie wiem, jak zareagować, bo nie rozumiem sytuacji. Jednego razu wszedł do mnie do pokoju i jak się przebudziłam, był obnażony.
Nie wiedziałam, co z tym zrobić. Nie wyobrażajmy sobie, że dziewczę kilkunastoletnie wie, o co chodzi w dorosłym świecie. Mamie nie powiedziałabym nigdy! I wcale nie dlatego, że byliśmy katolicką rodziną, po prostu wstyd!!!
Po latach, może piętnastu, siostra nazwała to, co ojciec z nami robił (z nią też - wcześniej). Próbowałam się "leczyć": wybaczyć, zapomnieć (nie da się!).
Dziś mam za sobą kilka nieudanych związków. Chciałabym uwierzyć, że wybaczyłam, ale czasem mnie to zabija, to jest jak powracająca fala: myślę, że już przeszło, a to wraca. Matka umarła, ojciec żyje i ma się dobrze. Myślę, że zabrał mi coś bardzo ważnego: dzieciństwo, poczucie, że ma się ojca. Mam dziś 44 lata i nie dziwię się, że autorka pisze po 30 latach, ja nie mam odwagi powiedzieć ojcu do dziś.
Umarł, a ja czuję nienawiść
Pani Ewo, dziękuję - napisała Magdalena. - Ja miałam pięć lat i to był mój prawdziwy dziadek. I teraz, po 30 latach, to wraca. Umarł, a ja czuję nienawiść. To takie destrukcyjne. Czuję się zła. Mam poczucie winy, że to się działo i że teraz nie potrafię wybaczyć. Dziękuję. Czytałam dziś "DF" i nabrałam pewności , że muszę coś z tym zrobić. Wykrzyczeć światu? Z kimś pogadać? TO miało wpływ na całe moje życie.
To przesada!
Były też i inne reakcje. W anonimowym telefonie pewna kobieta powiedziała: - Proszę o podanie prawdziwej skali zjawiska wykorzystywania seksualnego. Czy nie przesadzacie z tym problemem?
Także gagul na forum napisał o historii Ewy Wanat: Nie gniewajcie się i nie wkurzajcie na mnie ale jakoś nie mogę uwierzyć w tę całą historię. Przykro mi.
Myślałam, że to jest OK
Nie wierzyłam, że dobry człowiek mógł zrobić mi krzywdę - pisze Monika. Przecież nas uratował od ojca pijaka, dał dom, ciepło i był taki dobry dla mamy. Dużo od niej starszy. Zaczęło się od zdjęć. Ja naga na łóżku: "O, widzisz, jak ładnie i fajnie" - mówił. Miałam siedem, może osiem lat.
Często zostawałam z nim w domu sama, mama rano wychodziła do pracy, a on mnie brał do siebie do łóżka, mogłam się przytulić jak do taty. A on wtedy rozsuwał moje chude nogi i mówił "Ja tylko cię pogłaszczę tam, widzisz, jak miło". A ja myślałam, że to jest OK, bo niby dlaczego miałby mnie krzywdzić. Dlaczego wtedy nie wiedziałam, że nikt nie ma prawa mnie tam dotykać?!
Zdałam sobie sprawę, że to, co robił, było złem chyba wtedy, gdy już umarł, miałam wtedy 13 lat. Mama nic nie wie i nie dowie się nigdy. Przecież jej pomógł. A ja go dziś nienawidzę, nawet wtedy, gdy kładę kwiatki na jego grobie.
Gdzie szukać pomocy?
Zadzwonił do nas także jedyny mężczyzna, 35-letni Piotr: - Jestem ofiarą molestowania. Wujek był sprawcą. Miałem dziesięć lat. Nie mogę się od tego uwolnić. Proszę powiedzieć, gdzie mam szukać pomocy?
Problem pozostał
Czekałam na taki artykuł. Byłam ofiarą w wieku sześciu-ośmiu lat. Sprawcą był kuzyn starszy o osiem lat. Opowiedziałam o wszystkim rodzicom. Wsparli mnie i chronili podczas rodzinnych spotkań. Ale problem pozostał, męczy mnie. Nie rozmawiałam nigdy o tym z profesjonalistą - powiedziała anonimowo kobieta w wieku 23 lat.
Nie wierzę nikomu
Mój ojciec dobierał się do mojej młodszej kuzynki, do mnie tylko zaczął - opisuje na forum ankabor. "Dobra" rodzina, wszyscy ufają mojemu ojcu i matce. Dziecko ma poczucie bezsilności. Nie wykrzyczałam w porę. Ojciec mnie przeprosił i mu wybaczyłam. Nie mogę matce wybaczyć jej obojętności. Nie czuję z nią więzi, ojciec umarł. Boję się, choć mam 27 lat, spać w jednym mieszkaniu z ojczymem, rozpadają mi się związki.
Czekam tylko na ten dzień, kiedy będę na tyle niezależna finansowo, aby nie musieć spotykać się z rodziną. Wiedziała matka, dziadek, dwie babcie i ciotka - matka kuzynki, ale nikt nie skłonił mojej matki do rozwodu. Wiem, że będę krzywdziła dystansem ludzi w związkach, bo już nie wierzę nikomu. Znalazłam wyjście - pasje i pracoholizm. To nie pozostawia czasu na samoświadomość: mój ojciec był pedofilem. Przez pewien czas musiałam brać leki antydepresyjne. Nie chcę mieć dzieci, a moja głupia matka pyta, kiedy będzie miała wnuki. Uważam, że artykuły tego typu są bardzo potrzebne i że dają nadzieję ofiarom molestowania w rodzinie.
Dobrze, że jest ta akcja, bo ludzie, którzy się z tym problem nie zetknęli, często krzywdzą nieświadomie ofiary, przypisując im część winy lub obwiniając je za mówienie prawdy.
Myślę o tym bez przerwy
Wstrząsający artykuł. Sama potrzebuję pomocy, w dzieciństwie wykorzystywał mnie dziadek. Myślę o tym bez przerwy, ale jeszcze nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam - opowiedziała anonimowo przez telefon 35-letnia kobieta.
- Tych, którzy prosili o pomoc - dodaje pedagog terapeuta Beata Ciejka - kierowałyśmy do Niebieskiej Linii, tam są specjaliści, którzy pomagają dorosłym skrzywdzonym w dzieciństwie.
Fundacja Dzieci Niczyje- www.fdn.pl
Niebieska Linia - www.niebieskalinia.pl