Monika Olejnik i Hanna Gronkiewicz-Waltz na celowniku Brunona K.
Monika Olejnik, Hanna Gronkiewicz-Waltz (Agencja Gazeta)
Informacje o tym, że według ABW zamachowiec planował atak na prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oraz dziennikarkę Radia ZET i TVN 24 Monikę Olejnik, potwierdziliśmy u kilku osób, które brały udział w nadzwyczajnym posiedzeniu komisji ds. służb specjalnych. Odbyło się w ubiegły czwartek.
Posiedzenia komisji są zamknięte i na ogół odbywają się w specjalnej sali w Sejmie. W tym wypadku posłów zaproszono do ABW. Otrzymali tajną informację od szefa ABW gen. Krzysztofa Bondaryka i jego funkcjonariuszy.
Po spotkaniu wszyscy - od prawa do lewa - mówili, że rozmowa rozwiała ich wątpliwości, czy Brunon K. stanowił rzeczywiste zagrożenie.
Przypomnijmy: 45-letni doktor chemii, wykładowca Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, został zatrzymany 9 listopada, dwa dni przed Świętem Niepodległości. Krakowska prokuratura i ABW ujawniły to na konferencji 20 listopada. Podano, że terrorysta gromadził materiał do czterotonowej bomby, którą chciał umieścić na ciężarówce i wjechać nią pod główne wejście do Sejmu, gdy będą tam wszyscy posłowie, rząd i prezydent. ABW obserwowało zamachowca co najmniej od jesieni 2011 r.
Z czteroosobowej grupy, której uczestników zwerbował za pośrednictwem internetu, wzywając do "akcji bezpośredniej", aż dwie osoby były funkcjonariuszami ABW. Działania terrorysty wyglądały więc na w pełni kontrolowane przez służby. Część mediów i polityków pytała, na ile to ABW zainspirowała Brunona K., by zaplanował zamach na Sejm. Czwartkowe posiedzenie speckomisji było zwołane na żądanie PiS, której posłowie takie wątpliwości formułowali.
Ale po spotkaniu nawet najbardziej sceptyczny z posłów Marek Opioła (PiS) oświadczył, że zagrożenie było realne. - Dalej mam pewne wątpliwości natury proceduralnej i prawnej, ale pokazano nam bardzo sugestywny materiał - mówi Opioła "Gazecie".
Prokuratura ujawniła, że Brunon K. nabył spore umiejętności w konstruowaniu ładunków wybuchowych, zamówił 4 tony saletry, określił budynek Sejmu jako ostateczny cel i że działał z pobudek "nacjonalistycznych, ksenofobicznych i antysemickich". Nie był związany z żadną organizacją polityczną. Jego celem było wywołanie w kraju rozruchów i uwolnienie Polski od "rządu obcych".
Czego ponad to dowiedzieli się posłowie od ABW? Według relacji uczestników posiedzenia ABW poinformowała, że terrorysta miał w kilku miejscach poukrywane gotowe bomby z zapalnikami. Miał również wybrany pojazd, którym chciał wjechać na teren Sejmu. - Chodzi o samochód używany przez wojsko - mówi jeden z posłów, ale nie chce podać szczegółów.
- ABW nie do końca kontrolowała jego działania. Dlatego został zatrzymany 9 listopada, by nie próbował czegoś zrobić podczas państwowych obchodów - dodaje inny poseł.
Wszyscy nasi rozmówcy zapewniają, że ze szczegółów operacji, które poznali, wynika, że funkcjonariusze nie inspirowali zamachowca, nie podsuwali mu pomysłów i nie pomagali w zakupie materiałów, lecz ograniczali się do "przyjmowania jego poleceń i poznawania planów".
Tajemnicze zniknięcie teściowej
Podczas spotkania poruszony został też wątek zaginionej teściowej Brunona K. Jak się dowiedzieliśmy w Krakowie, 62-letnia kobieta jest poszukiwana przez służby od kilku dni. Według naszych informacji to ona wspierała finansowo rodzinę Brunona K. Naukowiec korzystał też z jej domu pod Wieliczką, który jakiś czas temu opuściła. Czy coś tam przechowywał? Wiadomo jedynie, że posesja była obserwowana przez Agencję.
Dlaczego wcześniej nikt nie zwrócił uwagi na jej zaginięcie? Bo rodzina nigdzie tego nie zgłosiła. Jej bliscy twierdzą jedynie, że wyjechała do Anglii. Na razie śledczy nie mają jednak potwierdzenia, by rzeczywiście wyjechała. Funkcjonariusze ABW (tylko oni zajmują się tą sprawą, do poszukiwań nie włączono na razie policji) dopuszczają jako hipotezę tło kryminalne zaginięcia.
Komentarze (101)
-
" potwierdziliśmy u kilku osób, które brały udział w nadzwyczajnym posiedzeniu komisji ds. służb specjalnych"
Całe szczęście, że Polska nie ma tajemnic, które kilku anonimowych członków komisji ds. służb specjalnych, mogłoby spieniężyć a nie tylko sprzedać za wdzięczność dziennikarzy. -
-
-
-
-
Zaraz,zaraz...Obydwie wymienione panie były na tzw. "krótkiej liście" Kaczyńskich !.. Także Błaszczak i Hofman bardzo często wymieniali Olejnik i Gronkiewicz-Waltz, w kontekście ich winy za wszystkie porażki PiS-u !!!
Brunon K. po prostu sugerował się "listą do odstrzału" jaką wyznaczył prezes i jego KC .... -
-
-
nie dosc ze sam anarchista i terrorysta w jednym,to jeszcze zatrudnil stara babke dzihadzistke.Chociaz jak spojrzy sie na miny babek z rydzykowch spotkan,to nie dalbym sobie obciac reki,ze i ktoras z nich nie ma trotylu z zapalnikiem pod pokosmaconym paltkiem,tyle w ich twarzach "radosci i milosci ".
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
Spektakularny zjazd Tuska. Premier, który tak zręcznie uwodził Polaków, zaczął irytować? [ANALIZA]
- 2.
Adam Michnik: Czy zagraża nam faszyzm?
- 3.
Sąd każe przywrócić pensję w radiowej "Trójce" publicyście "Radia Maryja". Trzy razy wyższą niż pensje innych komentatorów
- 4.
Sztokholm w ogniu. Młodzi walczą z policją, wybijają okna i podpalają samochody, szkoły, sklepy
- 5.
Ofiara pedofila: "Wygooglałem tego księdza po latach"
- 1.
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami krajowymi!
Przykładowy newsletter














