Ks. Błaszczyk fotografował w Moskwie ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. Zdjęcia ma prokuratura
Ks. Henryk Błaszczyk (Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta)
- Czy Lech Kaczyński na pewno spoczywa na Wawelu? Poseł PiS wie, że tak. Palikot żąda ekshumacji (22-09-12, 11:33)
- Błaszczak: Posłowie przy ekshumacjach tylko, jeśli rodzina poprosi (19-09-12, 19:31)
- Prokuratura o katastrofie smoleńskiej: ciała mogły być zamienione, będą jeszcze cztery ekshumacje (18-09-12, 12:33)
- Ekshumacja na Starych Powązkach. Pikieta i przepychanki (18-09-12, 08:41)
- Posłanka PiS: Bezimienne i tajne bojówki nie wpuściły nas na ekshumację Walentynowicz (17-09-12, 13:14)
"W toku śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie uzyskała wiele zdjęć, pochodzących z różnych źródeł, przedstawiających stan ciał ofiar katastrofy samolotu TU 154 M nr 101. Prokuratura posiada również zdjęcia przedstawiające ciała części ofiar katastrofy w trumnach" - poinformowali śledczy RMF FM. Podkreślili również, że ostatnie decyzje o kolejnych ekshumacjach nie zapadły w związku z analizą dokumentacji fotograficznej. Tłumaczą, że o zarządzeniu tych czynności "zdecydowano po wnikliwym przestudiowaniu dokumentacji medycznej przesłanej przez Rosjan".
Pięć ekshumacji przeprowadzonych, cztery zaplanowane
Prokuratura wojskowa ujawniła 18 września, po analizie dokumentów otrzymanych z Rosji, że mogło dojść do zamiany ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Przyczyną mogło być "błędne rozpoznanie zwłok przez rodzinę lub przez przedstawiciela polskiej instytucji". Strona rosyjska przyznała się do błędu w przypadku dwóch osób - wpisano do dokumentacji nieodpowiednie numery zwłok.
To właśnie dlatego we wrocławskim Zakładzie Medycyny Sądowej przeprowadzano w ubiegłym tygodniu badanie ciał ekshumowanych z grobów Anny Walentynowicz, legendarnej działaczki "Solidarności", oraz Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, wiceszefowej fundacji Golgota Wschodu. Śledczy chcą ostatecznie potwierdzić, czyje to ciała. Wyniki badań DNA mają być znane w tym tygodniu.
Aby potwierdzić, czy w innych przypadkach również nie zamieniono zwłok ofiar, prokuratura zarządziła jeszcze cztery ekshumacje. Nie ujawnia kogo dotyczą i kiedy się odbędą. Wiadomo tylko, że wszystkie mają się odbyć do końca roku i że wiedzą o nich rodziny ofiar.
Na decyzję prokuratury czekają jeszcze wnioski rodzin o ekshumacje ciał Tomasza Merty i Stefana Melaka. W ubiegłym roku z kolei wyjęto z grobu i zbadano szczątki Zbigniewa Wassermanna, Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki. W tych przypadkach nie chodziło jednak o możliwość pomylenia ciał, ale o wątpliwości i rozbieżności między dokumentacją medyczną z Rosji, a zdobytymi przez polskich prokuratorów dowodami. W dokumentacji rosyjskiej rodziny odkryły np. zapisy świadczące o bliznach pooperacyjnych, podczas gdy operacji ktoś nigdy nie miał.
Badania potwierdziły, że są to ciała Wassermanna, Gosiewskiego i Kurtyki. Potwierdziły też, że ich obrażenia są typowe dla ofiar katastrof lotniczych.
Ks. Błaszczyk o pracy w Moskwie
W ubiegłym tygodniu ks. Błaszczyk był gościem "Kontrwywiadu RMF FM". Opowiadał jak przebiegała identyfikacja ofiar katastrofy. Stwierdził także, że w Moskwie brakowało m.in. polskich patologów i psychologów, a pomoc państwa polskiego w identyfikacji zwłok i układaniu ciał do trumien była za mała.
- Po rozpoznaniu zespół, który w tym rozpoznaniu uczestniczył, przekazywał ciało Rosjanom. A Rosjanie przygotowywali je, już bez naszej obecności, jak gdyby opakowując to ciało foliowym okryciem czarnego koloru, zapinając ten worek, nie pozwalając go już potem otworzyć - mówił duchowny. O ewentualnej zamianie ciał Walentynowicz powiedział: - Sądzę, że do tej dramatycznej zamiany doszło gdzieś na tym etapie przejęcia ciała i następnie pomylenia ciała, może przez trudność nazwisk. Jednakże to nie zwalnia nas, strony polskiej, od tego, że powinniśmy domagać się wpływu, uczestniczenia na każdym etapie identyfikacji.
Ks. Błaszczyk stwierdził również, że błędem było to, iż przedstawiciele polskich służb nie uczestniczyli w operacji układania ciał w trumnach. - Gdzieś wówczas była jakaś daleko posunięta grzeczność, może życzliwość, może przeświadczenie, że wspólnie staramy się pomóc rodzinom odkryć tożsamość bliskich i sprowadzić ich do domu, aby tutaj w godny sposób ich pochować. Dzisiaj widzimy, że to przeświadczenie o wspólnocie intencji do końca nie było słuszne - mówił.
"To było coś dramatycznego i paraliżującego"
- A czy ksiądz dzisiaj uważa, że to, co się wydarzyło, czy to jest ludzki błąd, czy raczej zła wola albo odbicie tego, z jaką niedbałością Rosjanie podchodzili do tej sytuacji i tego, jak straszliwy bałagan tam panował? - pytał prowadzący audycję Konrad Piasecki.
Ks. Błaszczyk: - Jakaś rzetelność i przyzwoitość w każdym z nas nie skłania nas do spontanicznego osądzania ludzi, określania ich jako tych, którzy są intencjonalnie źle nastawieni, fałszywie ustosunkowani. Myślę, że ta postawa towarzyszyła nam wszystkim. Myśmy chcieli uczciwie i rzetelnie wykonać naszą pracę. Natomiast chcę powiedzieć, że tam, w Moskwie, był niewystarczający, bo był mały, zespół, ale był też zespół ludzi głęboko współczujących i chcących przyjść z rzetelną pomocą tym rodzinom. Było za mało patologów, było za mało może psychologów, było za mało zabezpieczenia naszych ministrów, którzy mogliby opierać się na naszej własnej informacji, a nie informacji pozyskiwanej od strony rosyjskiej. Byliśmy tam w niewystarczającej grupie. Ale była też grupa wspaniałych sióstr zakonnych z Moskwy, byli kapelani wojskowi, którzy wykonali ogromną pracę tam na miejscu w Moskwie, ale także potem tu w Polsce. Ordynariat polowy Wojska Polskiego wykonał niezwykłą pracę, posługując rodzinom, a także posługując państwu polskiemu w tym wszystkim. Natomiast dzisiaj wiem, że państwo polskie powinno nam pomóc w tym wszystkim. Pomóc rodzinom, powinno tej narodowej społeczności przyjść z konkretną pomocą. Sytuacja zaskoczyła nas wszystkich, może nikt nie wiedział, jak postępować. To było coś tak dramatycznego i tak paraliżującego, że na miarę tych skromnych środków staraliśmy się zrobić to, co jest najuczciwsze, najlepsze. Natomiast dzisiaj widzimy, że było nas tam wszystkich za mało.
Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>Komentarze (6)
-
-
-
-
Smolenska farsa trwa i jak na razie nie widac jej konca.
Najwyrazniej niektorym politykom w Polsce bardzo zalezy aby dociagnac ja to najblizszych wyborow.
Jak tak dalej pojdzie to Polska za granica stanie sie posmiewiskiem narodow. Mielismy oglaszanie Jezusa Krolem Polski, modly o deszcz w Polskim sejmie, posadzanie o satanizm niszowych umakijazowanych artystow rockowych, szopke na Krakowskim Przedmiesciu...W ubieglym tygodniu natomista na Zachod doszly informacje o cmentarnych wykopkach (o metodach wychowawczych dyrektora lubinskiego liceum salezjanskiego nie wspomne). Nieboszczycy to nie tyle statysci czy rekwizyty ale GLOWNI aktorzy na polskiej scenie politycznej.
Satyra satyra ale granice miedzy absurdem a rzeczywistoscia zaczynaja sie w Polsce AD 2012 stopniowo zacierac...
Nie wiem smiac sie, czy plakac...
Wiecej: www.eioba.pl/a/3zry/cmentarne-wykopki-czyli-makabreska-nekropolityczna#adminPanelAnchor#ixzz27Twvo9tw -
Jak wspaniale zorganizowany ten aparat kościelny... Oddajmy im więc jeszcze więcej majątków, jeszcze więcej kompetencji, stwórzmy ordynariaty dla wszystkich czynności, które przeciętny człowiek wykonuje w życiu, aby każda czynność była w odpowiedniej oprawie religijnej celebrowana...
-
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami krajowymi!
Przykładowy newsletter













