Rzeszów buduje "orlątka", czyli czym Jaś za młodu się zajmie...
18.09.2012
, aktualizacja: 17.09.2012 17:56
Orlik (Fot. Marta Błażejowska / Agencja Gazeta)
Rzeszów zdecydował, że zbuduje przy przedszkolach miniboiska piłkarskie. - Bo jak Jaś się nie nauczy, to Jan nas znów na Euro skompromituje - mówi prezydent Tadeusz Ferenc.
ZOBACZ TAKŻE
- Kapitał z orlika (21-10-11, 01:00)
- Tusk na Narodowym (07-10-11, 14:46)
- Orlik porywa dzieci (22-09-11, 16:00)
- Astrobazy tak jak orliki (02-06-11, 01:00)
Pomysł - wzorowany na rządowym projekcie przyszkolnych "orlików" - tak spodobał się w Ministerstwie Sportu, że powstanie pilotaż dla innych miejscowości.
Ferenc w latach 60. był piłkarzem Stali Rzeszów i Avii Świdnik, a prezydentem Rzeszowa jest trzecią kadencję. Mówi, że na boiska przy przedszkolach wpadł w czasie czerwcowego Euro, w którym polscy piłkarze długo nie pograli.
- Jak Jaś się nie nauczy, to Jan znów skompromituje Polskę na mistrzostwach - tłumaczy. - Tylko jeśli będziemy pracować z dziećmi, to kiedyś doczekamy się wybitnych sportowców. I nie chodzi tylko o piłkę nożną.
Miniboiska przy rzeszowskich przedszkolach mają mieć sztuczną trawę, będą ogrodzone i zadaszone. Zajęcia na nich mają prowadzić specjalnie doszkoleni wychowawcy przedszkolni. Miasto szacuje, że za jedno przedszkolne boisko zapłaci ok. 100 tys. zł.
Rzeszowscy urzędnicy byli już w Ministerstwie Sportu. - Mamy szansę nawet na 30 proc. dofinansowania budowy. Ministerstwo zastanawia się nawet nad stworzeniem na bazie naszego pomysłu programu pilotażowego dla całej Polski - mówi wiceprezydent miasta Stanisław Sienko.
- Dofinansowanie z ministerstwa jest możliwe. Rzeszów musi najpierw zwrócić się do marszałka województwa o akceptację projektu. Pomysł zasługuje na to, by na jego bazie budować program pilotażowy. Choć najpierw musimy przekonać się, że to działa - potwierdza Katarzyna Kochaniak, rzeczniczka Ministerstwa Sportu i Turystyki. - Miejmy nadzieję, że inne samorządy pójdą w ślady Rzeszowa - dodaje wiceminister sportu i turystyki Grzegorz Karpiński.
Dofinansowanie z budżetu centralnego może przyjść dopiero w przyszłym roku, ale dwa boiska powstaną jeszcze w tym. Dostaną je przedszkola nr 13 i nr 24. Jedno jest na starym rzeszowskim osiedlu, drugie - przeciwnie - na nowo oddanym.
- W trzynastce zmieści się boisko 15 na 10 metrów, drugie będzie większe, 17 na 12 metrów - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Miasto szykuje się do przetargów w systemie "zaprojektuj-wybuduj". - Tak jest szybciej, w przedszkolach trzeba będzie pod nowe boiska zniwelować teren, ułożyć nawierzchnię, ogrodzić. To trochę pracy, a chcielibyśmy, by jeszcze w tym roku dzieci grały na tych boiskach - dodaje rzecznik.
W przyszłym roku kolejne przedszkola też mają mieć zbudowane "orlątka".
- Po Euro 2012 piłka nożna jest najpopularniejszą dyscypliną wśród naszych dzieci. Ciągle o niej mówią i chcą grać. Nie tylko chłopcy. Mamy dwie wolno stojące bramki piłkarskie, tam próbują - mówi Barbara Ruszała, dyrektorka przedszkola nr 13. Obiecuje, że oprócz piłki nożnej na nowym boisku będzie można trenować też inne gry (nawet zapomniane dziś dwa ognie).
Paweł Młynarczyk, trener młodzieży, który pracuje z młodymi piłkarzami: - Pomysł jest dobry, pod warunkiem że nie będą to zajęcia stricte piłkarskie, ale ogólnorozwojowe z elementami piłki nożnej. Bo może się okazać, że w grupie mamy np. utalentowanego koszykarza. Trzeba więc dać dzieciom możliwość ogólnego rozwoju sportowego.
Ferenc w latach 60. był piłkarzem Stali Rzeszów i Avii Świdnik, a prezydentem Rzeszowa jest trzecią kadencję. Mówi, że na boiska przy przedszkolach wpadł w czasie czerwcowego Euro, w którym polscy piłkarze długo nie pograli.
- Jak Jaś się nie nauczy, to Jan znów skompromituje Polskę na mistrzostwach - tłumaczy. - Tylko jeśli będziemy pracować z dziećmi, to kiedyś doczekamy się wybitnych sportowców. I nie chodzi tylko o piłkę nożną.
Miniboiska przy rzeszowskich przedszkolach mają mieć sztuczną trawę, będą ogrodzone i zadaszone. Zajęcia na nich mają prowadzić specjalnie doszkoleni wychowawcy przedszkolni. Miasto szacuje, że za jedno przedszkolne boisko zapłaci ok. 100 tys. zł.
Rzeszowscy urzędnicy byli już w Ministerstwie Sportu. - Mamy szansę nawet na 30 proc. dofinansowania budowy. Ministerstwo zastanawia się nawet nad stworzeniem na bazie naszego pomysłu programu pilotażowego dla całej Polski - mówi wiceprezydent miasta Stanisław Sienko.
- Dofinansowanie z ministerstwa jest możliwe. Rzeszów musi najpierw zwrócić się do marszałka województwa o akceptację projektu. Pomysł zasługuje na to, by na jego bazie budować program pilotażowy. Choć najpierw musimy przekonać się, że to działa - potwierdza Katarzyna Kochaniak, rzeczniczka Ministerstwa Sportu i Turystyki. - Miejmy nadzieję, że inne samorządy pójdą w ślady Rzeszowa - dodaje wiceminister sportu i turystyki Grzegorz Karpiński.
Dofinansowanie z budżetu centralnego może przyjść dopiero w przyszłym roku, ale dwa boiska powstaną jeszcze w tym. Dostaną je przedszkola nr 13 i nr 24. Jedno jest na starym rzeszowskim osiedlu, drugie - przeciwnie - na nowo oddanym.
- W trzynastce zmieści się boisko 15 na 10 metrów, drugie będzie większe, 17 na 12 metrów - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Miasto szykuje się do przetargów w systemie "zaprojektuj-wybuduj". - Tak jest szybciej, w przedszkolach trzeba będzie pod nowe boiska zniwelować teren, ułożyć nawierzchnię, ogrodzić. To trochę pracy, a chcielibyśmy, by jeszcze w tym roku dzieci grały na tych boiskach - dodaje rzecznik.
W przyszłym roku kolejne przedszkola też mają mieć zbudowane "orlątka".
- Po Euro 2012 piłka nożna jest najpopularniejszą dyscypliną wśród naszych dzieci. Ciągle o niej mówią i chcą grać. Nie tylko chłopcy. Mamy dwie wolno stojące bramki piłkarskie, tam próbują - mówi Barbara Ruszała, dyrektorka przedszkola nr 13. Obiecuje, że oprócz piłki nożnej na nowym boisku będzie można trenować też inne gry (nawet zapomniane dziś dwa ognie).
Paweł Młynarczyk, trener młodzieży, który pracuje z młodymi piłkarzami: - Pomysł jest dobry, pod warunkiem że nie będą to zajęcia stricte piłkarskie, ale ogólnorozwojowe z elementami piłki nożnej. Bo może się okazać, że w grupie mamy np. utalentowanego koszykarza. Trzeba więc dać dzieciom możliwość ogólnego rozwoju sportowego.
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
Poseł PiS do dzieci w Sejmie: żeby siostrzyczka czy braciszek urodzili się z in vitro, kilkoro z nich musi umrzeć
- 2.
Dlaczego odcięta twarz dotarła do szpitala tak późno?
- 3.
Zapalenie płuc: 16 tys., rak - 150 tys. Cennik NFZ
- 4.
Morderstwo w Londynie nasiliło antyimigranckie nastroje
- 5.
Na celowniku Krystyny Pawłowicz, czyli złote myśli posła PiS
- 1.
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami krajowymi!
Przykładowy newsletter










