Obowiązek meldunkowy szybko nie zniknie
Roman Dmowski, wiceminister MSWiA (Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta)
- Boni tłumaczy się w Brukseli, żeby uniknąć kar za przepisy audiowizualne (25-06-12, 14:08)
- Ministerstwo przedstawiło program naprawczy dla e-administracji (04-06-12, 11:33)
- Boni: Mówią, że "nakradli, to cała e-administracja jest skażona". Otóż nie! (02-06-12, 01:00)
- Paluszyński: Nie stać nas na brak e-dowodów (23-05-12, 01:00)
- Dmowski: Z e-dowodów nie rezygnujemy. Ale najpierw karta NFZ (12-05-12, 01:00)
Jeszcze na początku tego roku rząd obiecywał e-rewolucję w administracji. Już za trzy miesiące miał zacząć działać system, dzięki któremu każdy z nas mógłby wyrobić dowód osobisty w dowolnym miejscu w kraju lub przez internet. Miały to regulować dwie nowe ustawy: o ewidencji ludności i o dowodach osobistych. Dzięki nim z blankietu dowodu zniknąć miały też informacje o wzroście, kolorze oczu, adresie zameldowania. Tylko ta ostatnia zmiana pozwoliłaby co roku 400-500 tys. obywateli nie wymieniać dokumentu.
Obie ustawy wejdą w życie z dwuletnim poślizgiem. - Zakładamy, że po planowanej nowelizacji ustawa o dowodach osobistych zaczęłaby obowiązywać od 1 stycznia 2015 r. Wtedy z dowodu osobistego zniknie adres zameldowania. Obowiązek meldunkowy zniknie rok po wejściu w życie ustawy o ewidencji ludności - tłumaczy Dmowski.
Powodów jest kilka. Jeden z nich to kontrola CBA sprawdzająca przetargi na wykonanie systemów PESEL2 (do ewidencji ludności) i CEPiK (do ewidencji pojazdów i kierowców). To ciąg dalszy akcji, która doprowadziła do wykrycia korupcji w przetargach na systemy e-administracji i aresztowania odpowiedzialnych osób.
MSW samo też postanowiło sprawdzić systemy ewidencji. - Stwierdziliśmy, że nie zawsze interesy zamawiającego stały na pierwszym miejscu - mówi enigmatycznie Dmowski. - To mogło się przełożyć na wybór rozwiązań nie tyle złych, ile niekoniecznie najtańszych - tłumaczy minister.
Dmowski nie ukrywa, że jest jeszcze jeden powód. Lata rozbudowywania systemu doprowadziły do sytuacji, w której wprowadzenie kolejnych zmian wymaga akceptacji autorów systemu. - W dłuższej perspektywie to jest dla nas niedopuszczalne. W nowej koncepcji systemy będą neutralne technologicznie, to znaczy, że będzie kilku wykonawców systemu, tak by żaden go nie zmonopolizował - tłumaczy.
Utrzymanie systemu PESEL kosztuje kilkanaście milionów złotych rocznie; tylko za licencje oprogramowania. Zbudowanie nowych systemów ma oznaczać łączne oszczędności w wysokości 120 mln zł w ciągu pięciu lat.
- Systemy PESEL i CEPiK to podstawa realizacji zadań związanych z ewidencją ludności oraz pojazdów. Jeżeli poważnie myślimy o informatyzacji państwa, to musimy opierać się na systemach działających bezbłędnie - mówi wiceminister. Na te gruntowne prace MSW daje sobie dwa, trzy lata - trzeba przygotować i rozstrzygnąć przetargi, a potem muszą powstać systemy.
Tomasz Kulisiewicz, analityk firmy doradczej Audytel, nie jest decyzją rządu zdziwiony. - To podręcznikowa wprost pułapka odkładanych zmian ustawowych i systemowych, w którą wpadliśmy w ciągu ostatnich pięciu-ośmiu lat - ocenia. Nie rozumie jednak utrzymywania obowiązku meldunkowego. - To przepis anachroniczny i absurdalny.
Rząd postanowił dać nam coś na pocieszenie. - Przygotowaliśmy nowelizację ustawy z 1974 r., która powinna szybko znaleźć się w Sejmie - zapowiada Roman Dmowski. Zmienia ona kilka najbardziej absurdalnych przepisów: likwiduje obowiązek meldowania turystów i wczasowiczów, obowiązek dozorców weryfikowania zameldowania lokatorów, wydłuża maksymalny czas na dokonanie zameldowania w nowym miejscu z czterech do 30 dni, znosi też kary za brak meldunku.
Komentarze (3)
-
Czy w Sejmie jet choć jeden poseł, który pilnuje spójności prawa?
W połowie 2013 r. ma być wprowadzona ustawa "śmieciowa". Lokatorzy mają płacić za śmieci (w Łodzi 36 zł/m-c). Jak bez meldunku stwierdzić ilu lokatorów mieszka w danej nieruchomości i czy w ogóle w niej mieszkają? Jak egzekwować od nich należności? Na podstawie zeznań sąsiadów? Kto to będzie robił i na jakiej podstawie prawnej?
Przed zniesieniem obowiązku meldunkowego trzeba głęboko się zastanowić i zmienić wiele innych przepisów, a nie płakać potem nad rozlanym mlekiem. -
Wszystkie dzialania w sprawie tzw.meldunkow sa spoznione o lata cale i zapowiadaja,ze na pewno system bedzie - niestety - dalej dzialal,jak za czasow carskich.Blokuje go bowiem duch polskich urzednikow,ktorzy potrzebuja wiecej danych o kazdym czlowieku w Polsce,naqwet wbrew jego interesom oraz woli.Tylko trzy kraje na swiecie maja obowiazek meldunkowy:Niemcy i Austria oraz Polska.W pozostalych 203 krajach jest normalnie.Kazdy mieszka gdzie chce i nic wladzom do tego.To fundament konstytucji i wolnosci kazdego czlowieka.W Polsce tylko okolo 50-100 tysiecy ludzi jest aresztowanych tymczasowo jedynie z powodu braku meldunku,bo przepisy prawa karnego siegaja czasow carskich,a nie rozwiazan Unii Europejskiej.A meldunku sie nie ma np.po rozwodzie,gdy w mieszkaniu wspolnym zostaje zona z dziecmi i w wielu innych wypadkach,jak braku srodkow do zdobycia mieszkania.Ten zalosny Roman Dmowski/nomina sunt odiosa/belkocze jak carski policmajster.A premier juz trzy razy zapowiadal likwidacje meldunku od trzech kolejnych 1 stycznia.I co?I nic,panie Havelka...Urzedasy maja sie dobrze.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
- Wszystko
- PŁATNE
- 1.
Współtworzył historię polskiej rozrywki. Napisał najważniejsze utwory Maanamu. Marek Jackowski zmarł w sobotę na zawał
- 2.
16-latka chce zostać pierwszą w Polsce kobietą żużlowcem. Jeśli w wakacje zda egzamin, będzie mogła się ścigać z mężczyznami
- 3.
Marek Jackowski nie żyje. Założyciel i lider Maanamu zmarł na zawał serca
- 4.
Niezwykła popularność fanpage'a z trudnymi polskimi słówkami. 120 tys. fanów w dwa dni
- 5.
"Przeciwko zboczeniom i ideologii gender". Kongres kobiet konserwatywnych
- 1.
Polecamy
Dodatki i kolekcje Gazety Wyborczej
Zamów na adres e-mail newslettera z najnowszymi wiadomościami krajowymi!
Przykładowy newsletter










