Gazeta Wyborcza >  Kraj >  Kraj

Kto komu ukradł związki partnerskie, i co w tym wszystkim robią prawnicy z Łodzi?

Agata Kondzińska, Paweł Kośmiński
26.07.2012 , aktualizacja: 26.07.2012 18:57
A A A Drukuj
Robert Biedroń i Artur Dunin

Robert Biedroń i Artur Dunin (Agencja Gazeta)

86 proc. stwierdzeń zawartych w projekcie posła Dunina z PO o związkach partnerskich jest skopiowana z propozycji przygotowanych przez nas - uważa Robert Biedroń z Ruchu Palikota. Posłowi PO zarzuca kradzież. Sprawdziliśmy, kto napisał obie ustawy. I czy w ogóle można mówić o kradzieży.
We wtorek Sejm odmówił rozpatrzenia projektów wprowadzających związki partnerskie do polskiego prawa. Nie chcieli tego posłowie PiS, PSL, i większość PO. Oba projekty - Ruchu Palikota i SLD - miał referować poseł Robert Biedroń z RP.

Na ratunek krytykowanej Platformie pospieszył poseł Artur Dunin (który był za tym, żeby Sejm obradował nad lewicowymi projektami). Ogłosił, że ma swój projekt i rozesłał go we wtorek wieczorem posłom PO.

Już następnego dnia szefowie klubu PO łaskawym okiem przyjrzeli się jego propozycjom i pozwolili na dalsze prace nad projektem. Nawet znany ze swoich konserwatywnych przekonań Stefan Niesiołowski chwali projekt Dunina: - Jest rzeczowy, to próba rozwiązania ludzkich spraw, jak udzielenie informacji w szpitalu, kwestia pochówku. Nie ma tu ideologii homoseksualnej - zachwalał.

Nieoczekiwana awantura wybuchła już w środę wieczorem. Janusz Palikot na Twitterze napisał: "Skandal! Poseł PO Artur Dunin przepisał bez zmian projekt o związkach partnerskich autorstwa Roberta Biedronia!"

Dunin: Pisaliśmy i dziecko przewijaliśmy

W czwartek rano Biedroń osobiście oskarżył Dunina o kradzież. - 86 proc. stwierdzeń zawartych w projekcie Dunina o związkach partnerskich jest skopiowana z propozycji przygotowanych przez nas - mówił.

Wsparli go też działacze organizacji przeciwdziałających dyskryminacji, którzy z nieufnością patrzą na propozycje posła PO. Twierdzą, że są łudząco podobne do tych, które oni przygotowali, współpracując z posłami lewicy. Podejrzewali, że projekt napisała ta sama osoba, prawnik z Łodzi.

I rzeczywiście, projekt Arturowi Duninowi napisał Piotr Paduszyński, łódzki prawnik. - Projekt pisaliśmy razem, pracowaliśmy do późna, nawet jego dziecko razem przewijaliśmy - mówi Dunin zdenerwowany oskarżeniami Biedronia.

A kto pisał projekt Biedronia?

Też prawnik z Łodzi. - Już na początku kadencji powołałem specjalny zespół, który zajął się przygotowaniem projektów ustawy. Byli w nim różni prawnicy - opowiada Biedroń. Prawników było pięciu, jeden z Gdańska, inny z Warszawy i mecenas Marcin Górski z Łodzi. To właśnie jego nazwisko wymieniano jako autora projektów Dunina i Biedronia.

- To bzdura. Znam Marcina Górskiego jeszcze z czasów Unii Wolności, mój projekt napisał Paduszyński, Marcinowi wysłałem go jedynie do konsultacji - przekonuje Dunin.

Mecenas Paduszyński, który również zna Górskiego, odrzuca oskarżenia o kradzież: - To totalna bzdura. Nie ma czego komentować. Sam napisałem projekt Dunina, potem konsultowali go politycy PO i wprowadzili kosmetyczne zmiany. Równie dobrze moglibyśmy mówić, że to prawnicy Biedronia od nas kopiowali, przecież znali mój projekt, wysyłałem go Górskiemu.

Marcin Górski też jest zdziwiony oskarżeniami o kradzież. - Wszystkie te projekty regulują tę samą kwestię, trudno w takiej sytuacji uniknąć powtórzeń. Prawo to nie poezja, obowiązuje precyzja słowa - mówi. Przyznaje, że zna zarówno Dunina, jak i Biedronia oraz, że widział wcześniej wszystkie trzy projekty ustawy (SLD, RP, PO). Uważa jednak, że politycy zamiast się kłócić, powinni współpracować. - To wstyd, że jesteśmy jednym z nielicznych już państw Unii Europejskiej, gdzie to nie jest prawnie uregulowane - mówi. Żartuje: - Byłbym szczęśliwy, gdyby Platforma w stu procentach skopiowała nasze projekty, bo one były dobre.

Dym jest, procesu nie będzie

Ci, którzy współpracowali z Biedroniem nad projektami szukają dowodów na plagiat. Porównują artykuł po artykule w obu projektach. I wskazują, że w swoim pomylili się i nie zrobili spacji w jednym z artykułów o nadzorze nad rynkiem kapitałowym, w projekcie Dunina - wytykają - błąd jest identyczny, w tym samym artykule. Twierdzą, że podobnych przykładów jest więcej. Wyliczyli też, że identycznie brzmiących artykułów jest 38. - To są oszczerstwa. Niczego nie kopiowałem, wydam w tej sprawie oświadczenie - mówi Dunin.

Czy w ogóle można tu mówić o kradzieży? - Prawo autorskie, które chroni utwory, jasno mówi, że projekty oraz urzędowe pisma, czyli wszystko to, co tworzą urzędnicy i Sejm, nie są utworami, czyli nie są chronione prawem autorskim, Nie można więc mówić o plagiacie - tłumaczy mecenas Maciej Ślusarek z Kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i wspólnicy. On sam nie podjąłby się napisania pozwu w tej sprawie.

  • 0
Najczęściej czytane
  • Wszystko
  • PŁATNE