Skandal w warszawskim sądzie - informuje RMF FM. Według rozgłośni, to od sędzi Iwony Konopki 23-letni Jacek T. dowiedział się, kto rozpoznał w nim podpalacza, który w sobotę wieczorem puścił z dymem siedem samochodów w centrum Warszawy.
- Jestem zdziwiony zamieszaniem wokół tej sprawy. Nie mówimy przecież o osobie, która ma status świadka incognito - mówi sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w
Warszawie. - Co do zasady dane osobowe świadka są jawne dla stron. Świadek ma prawo zastrzec swój adres zamieszkania, ale nie imię i nazwisko - podkreśla.
Nazwisko świadka znalazło się w treści postanowienia sądu, w którym decydował on o odmowie aresztu dla Jacka T. Nie było go jednak we wniosku o aresztowanie, który prokurator złożył wcześniej w sądzie. - W tym wniosku prokurator powołał się jedynie ogólnie na "zeznania świadków" - mówi prok. Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Według sędziego Małka sędzia stosując wobec Jacka T. dozór
policyjny musiała wykazać, dlaczego zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego przestępstwa. Żeby to zrobić powołała się na zaznania konkretnego świadka. Według śledczych, z którymi rozmawialiśmy, jeśli we wniosku o areszt prokurator nie wymienia świadków z nazwiska, to nie powinno się ich używać również w postanowieniu. Sędzia Małek widzi tę kwestię inaczej. - Zdarza się, że prokuratorzy nie chcą, by podejrzany poznał dane jakiegoś świadka, bo np. nie chcą, by już na początku śledztwa dowiedział się, kto go obciąża zeznaniami. Tak zdarza się w przypadku przestępczości zorganizowanej. Ale we wniosku prokuratury w tej konkretnej sprawie nie było takiego zastrzeżenia. Przecież podejrzany prędzej czy później i tak poznałby imię i nazwisko świadka, który zresztą został już przesłuchany - dodaje.
Całe to zamieszanie jest o tyle nieuzasadnione, że strona przeciwna poznała nazwisko świadka, który rozpoznał w Jacku T. podpalacza, już dzień przed posiedzeniem sądu. Bo mimo, że tzw. okazanie odbyło się na komendzie przez tzw. lustro fenickie, to w tej czynności brał udział adwokat Jacka T., który prywatnie jest jego ojcem.
- Adwokat był podczas okazania i podpisywał sporządzony po tej czynności protokół - mówi prok. Dariusz Ślepokura.