http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dochnal okradł sam siebie?

Marcin Pietraszewski, wrób
2012-02-23, ostatnia aktualizacja 2012-02-22 18:50

Katowicka prokuratura zakończyła oskarżeniem główne śledztwo przeciwko Markowi Dochnalowi, kiedyś znanemu lobbyście

Marek Dochnal
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Marek Dochnal
W środę wysłała do warszawskiego sądu akt oskarżenia przeciwko Dochnalowi (jego adwokat zgodził się na podanie nazwiska), Peterowi V., bankowcowi polskiego pochodzenia w Zurychu, oraz wpółpracownikowi Dochnala Krzysztofowi P.

- Są oskarżeni o poświadczenie nieprawdy w dokumentach oraz przywłaszczenie 20 mln dolarów - ogłosił na specjalnej konferencji prasowej prok. Leszek Goławski z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. To główne śledztwo, jeszcze z końca 2005 r., w którym prokurator najpierw Dochnalowi zarzucał pranie brudnych pieniędzy, a sąd trzymał go w areszcie przez ponad trzy lata.

Prokuratura uznawała długo, że success fees - blisko 21 mln dolarów - które Dochnal dostał za doradztwo przy sprzedaży Polskich Hut Stali w 2003 r. (PHS kupił holding Lakshmi Mittala), to brudne pieniądze, bo przyszły na prywatne konto w Coutts Banku, a nie na konto jego szwajcarskiej firmy Blue Aries Capital. Po czym Dochnal te miliony wydał, według prokuratury - wyprał.

Po latach prokuratura dowodów na pranie nie znalazła. Dochnal nie krył się z dochodami i przelewał je np. na swoje polskie firmy (około pięcioma milionami dolarów interesuje się teraz Urząd Skarbowy w Warszawie).

Z oskarżenia lobbysty się jednak nie wycofała. Uznała, że Dochnal przywłaszczył pieniądze swojej firmy (był 100-proc. udziałowcem Blue Aries), a bankier oraz prokurent tej firmy (Krzysztof P.) mu pomogli. Główny w tym udział miał mieć Peter V. - nazywany w mediach kasjerem lewicy, bo rzekomo miał prowadzić w Coutts Banku konta polityków. Faktycznie zarządzał tam kontami, ale biznesmenów z Europy Środkowo-Wschodniej, takich jak Dochnal.

Według prokuratury to V. instruował, jak tworzyć faktury, by pieniądze od Mittala zamiast na konto spółki szły na osobiste konto o kryptonimie "Lipar". - V. działał na polecenie klienta, nie przyznaje się - mówi nam obrońca Petera V. mec. Jerzy Jamka.

Adwokat Marka Dochnala mec. Jacek Gutkowski dodaje: - Myślę, że w sądzie wykażemy absurd tego oskarżenia, bo wynika z niego, że Marek Dochnal okradł sam siebie.

- Hindusi twierdzą, że pieniądze były przeznaczone dla Blue Aries, Szwajcarzy, że spółka to samodzielny podmiot, do kogo należała, nie ma nic do rzeczy - denerwuje się autor oskarżenia (chce zachować anonimowość). Dochnalowi grozi nawet do 15 lat więzienia, bo prokurator zarzuca mu, że z podobnych według niego nielegalnych operacji uczynił sobie stałe źródło dochodów (to podnosi zagrożenie karą o połowę).

Przed sądem dobiega końca proces, w którym Dochnal odpowiada za skorumpowanie na początku minionej dekady posła SLD Andrzeja Pęczaka. W zamian za użyczenie posłowi mercedesa, komórki, kupna sukni ślubnej dla jego córki, a także liczonej w dziesiątkach tysięcy (także dolarów) "diety" Pęczak obiecywał Dochnalowi pomoc przy prywatyzacjach m.in. Polskich Hut Stali. Zapis podsłuchanych negocjacji posła z lobbystą o firankach do użyczonego mu mercedesa S 500 L stał się symbolem degeneracji klasy politycznej.

Dochnal ma też procesy za przestępstwa podatkowe sprzed aresztowania w 2004 r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':