Wśród wydarzeń z początku roku, które potężnie nadwątliły popularność rządu i Platformy, wymienia się protest lekarzy związany z nową ustawą refundacyjną. CBOS w lutowym sondażu sprawdził, jak bardzo dotknął on Polaków i kogo za to obwiniają.
Leki na receptę próbowała w styczniu kupić niemal połowa badanych. Kłopoty w aptece związane z nowymi zasadami refundacji miało 30 proc. spośród nich - czyli prawie 15 proc. Polaków. Jakie to były problemy? Badani mówili, że musieli zapłacić pełną cenę leku (bez refundacji), że w aptekach proszono ich o przedstawienie dowodu ubezpieczenia, że musieli ponownie pójść do lekarza po nową receptę, że odmówiono im zrealizowania recepty.
Nowej ustawie towarzyszył protest lekarzy. Zdaniem 48 proc. Polaków lekarze mieli do niego prawo, 39 proc. jest przeciwnego zdania.
- Mimo że Polacy są podzieleni w ocenie postawy lekarzy, to wyjątkowo zgodnie wypowiadają się w kwestii odpowiedzialności za zamieszanie wokół refundacji leków. Winę za to ponosi ich zdaniem państwo, przede wszystkim zaś rząd - zauważa Natalia Hipsz z CBOS.

I rzeczywiście, zdaniem większości badanych za chaos związany z ustawą refundacyjną odpowiada rząd, politycy (64 proc.) lub
NFZ (21 proc.). Tylko 5 proc. obwinia lekarzy lub aptekarzy.
A jak rozkłada się - zdaniem badanych - odpowiedzialność polityków? Połowa wskazuje na byłą minister zdrowia, obecną marszałek Sejmu Ewę Kopacz. Ten wynik tłumaczy fatalny wynik Kopacz w lutowym sondażu zaufania, w którym straciła najwięcej ze wszystkich polityków.
Co piąty badany odpowiedzialnością za zamieszanie w lekach obarcza obecnego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, 9 proc. - premiera Donalda Tuska.
CBOS, 3-9 lutego, próba reprezentatywna 999 osób