Leszek Miller jako premier (
SLD wygrało wybory w 2001 roku) rządził w koalicji z
PSL. I doprowadził do jej rozpadu, kiedy ludowcy nie popierali rządowych projektów w Sejmie.
Czy dziś może dojść do podobnej sytuacji? - pytał szefa SLD Jan Wróbel w
radiu TOK FM
Od kilku tygodni PSL i wicepremier
Waldemar Pawlak podważają ogłoszoną przez premiera Donalda Tuska reformę systemu emerytalnego - zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Pawlak zapowiedział, że będzie jeździł po Polsce i przekonywał do rozmiękczenia reformy (jednym z pomysłów PSL jest krótszy wiek emerytalny dla kobiet, które urodzą
dzieci).
Sondaże pokazują, że zdecydowana większość Polaków boi się tego rozwiązania i jest mu przeciwna.
- PSL już wie, po naszych wspólnych rządach, że się nie opłaca wychodzenie z koalicji - mówił w TOK FM Leszek Miller. - Ówczesny szef ludowców Jarosław Kalinowski po wyprowadzeniu PSL z koalicji szybko stracił stanowisko. Ja też poniosłem straty jako premier, bo bez większości w Sejmie to już nie było rządzenie, tylko administrowanie. Tusk i Pawlak o tym pamiętają - wspominał Miller początek lat dwutysięcznych.
To jak będzie wyglądała dalej debata nad zmianami w emeryturach? - Gdy PSL się przekona, że Tusk jest w stanie przepchnąć reformę emerytur z poparciem Ruchu Palikota, to Pawlak będzie się upierał przy swoich pomysłach. A jak już reforma przejdzie, to Tusk mu to wielkodusznie wybaczy - stwierdził Miller.